W Przasnyszu zapłacimy opłaty od deszczu.

Wody Polskie obarczyły miasto Przasnysz opłatą rzędu 220 tys. w skali roku. Chodzi o ustawę Prawo wodne, wprowadzającą opłaty za odprowadzanie deszczówki i wody z roztopionego śniegu, która weszła w życie 1 stycznia 2018 r. Aby zrekompensować sobie ten wydatek, miasto zajrzy do kieszeni wspólnot mieszkaniowych oraz przedsiębiorców, korzystających z miejskiej sieci kanalizacji deszczowej.

Przy czym nie chodzi wyłącznie o rekompensatę za daninę przekazywaną dla Wód Polskich, problem również w tym, że utrzymanie sieci kanalizacyjnej jest kosztowne: trzeba dbać o jej dobry stan techniczny, poddawać konserwacji, remontom, czyszczeniu oraz dokonywać przeglądów technicznych. To uprawnia samorząd do poboru opłat za wprowadzanie wód do należących do niego sieci. Radni zadecydowali, że taka opłata pojawi się w Przansyszu 1 stycznia 2020 roku.

O podatku od deszczu oraz o zamiarach miasta związanych z wprowadzeniem opłat, które właśnie się urzeczywistniły, informowaliśmy tu:

W Przasnyszu zapłacimy podatek od deszczu i śniegu. Kiedy opłata od słońca?

Nowa opłata obejmie głównie właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych i magazynów. Poniosą ją także spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, które najprawdopodobniej koszty przerzucą na swoich lokatorów w postaci podwyżek czynszów. Największa wspólnota mieszkaniowa w Przasnyszu (przy ul. Tęczowej) zapłaci rocznie z tego tytułu niemal 8. tys. zł. Poza nielicznymi przypadkami spokojnie mogą spać właściciele utwardzonych posesji indywidualnych. Opłata obejmie zaledwie kilku z nich i nie zrujnuje ich portfeli, ponieważ nie przekroczy 150 zł rocznie.

Radni zadecydowali, że już od 1 stycznia zacznie obowiązywać nowa opłata za usługę komunalną polegającą na odprowadzaniu wód opadowych i roztopowych do urządzeń kanalizacyjnych miasta Przasnysz. Opłata będzie dotyczyła powierzchni odwadnianych: dróg, parkingów, terenów przemysłowych, składowisk, dachów oraz innych powierzchni trwałych i wyniesie 1,50 zł netto plus VAT za 1 metr kwadratowy powierzchni rocznie. Złośliwi mówią, że opłata, która jest czymś w rodzaju podatku, jest obarczona podatkiem. Nie od dziś wiadomo, że zakaz podwójnego opodatkowania w polskim systemie fiskalnym się nie przyjął.

Wprowadzenie opłaty w takiej wysokości umożliwi miastu zrekompensowanie części daniny, którą samorząd jest zmuszony odprowadzać do Wód Polskich, a jest to kwota wynosząca około 222 000 zł rocznie. Prawnik miejski Łukasz Machałowski dokonał analizy prawnej tego zagadnienia i uznał, że zachodzą podstawy do wniesienia reklamacji. Burmistrz podpisał już dokument, który trafił do Wód Polskich. Zdaniem samorządu, ustalona opłata ma charakter nierzeczywisty i istnieją uzasadnione podstawy, aby naliczoną opłatę znacznie zmniejszyć.

Przekładając ugrzecznioną urzędniczą mowę na język, którym posługuje się przeciętny człowiek: miasto wniosło reklamację, ponieważ doszło do wniosku, że zostało nadmienienie złupione. Protestować nie muszą za to kościoły i związki wyznaniowe, ponieważ — zgodnie z decyzją sejmu — są z takich opłat zwolnione.


guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Radek
Radek
11 miesięcy temu

Moim zdaniem ta „opłata” to jest podatek ekologiczny – pobierany za korzystanie ze środowiska. Korzystanie to, w tym przypadku wprowadzanie ścieków pod postacią deszczówki i wód opadowych do wód płynących. Opłata ta posiada wszelkie cechy podatku ekologicznego, tym samym nie powinna być po raz drugi jak autor zauważył opodatkowana podatkiem VAT. To już nie jest kradzież, to ROZBÓJ w biały dzień! Czy ktoś zna jakiegoś „speca” od rachunkowości ekologicznej? Trzeba by to delikatnie zaskarżyć – co na to mieszkańcy?