W Przasnyszu powstała miejska pasieka. Poznajmy sekretne życie pszczół!

Pasieki tworzy coraz więcej miast, także tych dużych. Jest wśród nich Wiedeń, Warszawa, Kraków, Lublin, Bydgoszcz, ale są też miejscowości mniejsze, takie jak Ciechanów, gdzie miejska pasieka z powodzeniem działa od kilku lat. Pomysłem tym zainspirował się także burmistrz Przasnysza. W naszym mieście właśnie stanęły pierwsze ule.

 

Miejskie ule znajdą się pod opieką wykwalifikowanej pszczelarki Agnieszki Kołakowskiej, która z sukcesem prowadzi własną pasiekę, traktując to zajęcie jako pasję. To właśnie ona określiła parametry miejsca, w którym mogą bezpiecznie stanąć. Warto dodać, że według pierwotnego  zamysłu burmistrza, pasieka miała zostać umiejscowiona na dachu urzędu miasta, bądź Szkoły Podstawowej nr 2, ale na szczęście odstąpiono od tego pomysłu i sześć uli stanęło na peryferiach Przasnysza.

 

Miód, który powstanie, będzie umieszczany w słoiczkach i stanie się produktem promującym miasto, przekazywanym mieszańcom i przyjezdnym, swoistym gadżetem promocyjnym nawiązującym do przaśnego miodu oraz do tradycji naszego regionu, którą jest bartnictwo.

– Jest mi niezmiernie miło poinformować, że Przasnysz znalazł się w gronie miast, które prowadzą swoje mini pasieki. Urząd Miasta przy współpracy z MZGKiM, szkołami podstawowymi, przedszkolami miejskimi oraz LO KEN postanowił założyć pasiekę na 6 uli, które stanęły na terenie Zakładu Wodociągu i Kanalizacji (MZGKiM) na ul. Zawodzie — mówi Łukasz Chrostowski.

Są to działania na rzecz ginących owadów, podejmowane w trosce o środowisko oraz w celach edukacyjnych. Gdyby nie pszczoły, które zapylają aż 77% gatunków roślin, nie mielibyśmy wielu owoców i warzyw, a w przypadku innych upraw plony byłyby znacznie niższe.

Albertowi Einsteinowi przypisuje się wypowiedzenie ważnych dla mieszkańców Ziemi słów: „Gdy zginie ostatnia pszczoła, ludzkości pozostaną tylko cztery lata życia”.

 

Nie sposób przecenić roli tych owadów w ekosystemie i rolnictwie

Gośćmi przasnyskiej pasieki będą m.in. uczniowie przasnyskich szkół, dlatego wybór padł na wyjątkowo łagodną rasę pszczół, czyli tzw. krainkę.

– Miasto zdecydowało się na zakup pszczół kraińskich linii Nieska. Całkowity koszt zakupu pszczół, uli i akcesoriów wyniósł około 8 tys. zł. Miasto jednak w dużej mierze pozyskało sponsorów na tę proekologiczną inwestycję. Chcemy edukować dzieci (te małe i te większe), jak ważne są pszczoły w naszym codziennym  życiu — wyjaśnił burmistrz.

Warto również dodać, że życie pszczół jest niezwykle fascynujące, a procesy zachodzące w ulu zakrawają na magię. Podajmy choćby jedną ciekawostkę z życia tych małych owadów — pszczoły w doskonały sposób się porozumiewają, informując wzajemnie o odległości, rodzaju dostępnych kwiatów i ich położeniu względem ula. Nie robią tego oczywiście za pomocą mowy, ale wykonując charakterystyczny „taniec”.

Dzięki specyfice ruchów wykonywanych przez pszczoły naukowcom udało się odszyfrować część komunikatów, które przekazują sobie zbieraczki nektaru. Dla przykładu odległość pożytku wskazywana jest prędkością poruszania się tańczącej pszczoły i częstotliwością ruchów odwłokiem. Im ruch pszczoły jest wolniejszy, tym odległość do pożytku większa.

Rzecz jasna, edukacja ekologiczna to nie wszystko, ponieważ ule są częścią większego zamierzenia. W przyszłym roku miasto planuje również wydzielenie specjalnych enklaw dla pszczół, czyli miejsc, gdzie będą zasadzone m.in. kwiaty, krzewy i drzewa, szczególnie wabiące pszczoły. Władze miasta będą namawiać również spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty do zakładania łąk kwiatowych, tak aby w Przasnyszu było coraz więcej pożytku dla pszczół. Jak podkreślił włodarz, w ten sposób ule miejskie wpiszą się w akcję #ZielonyPrzasnysz.

 

Kiedy będzie pierwszy miód z miejskiej pasieki?

– Niestety w tym roku jeszcze nie. To dlatego, że pszczoły muszą mieć zapewniony dostęp do pożywienia, by królowa mogła intensywnie czerwić, a rodzina rozrastać się i dochodzić do siły – informuje Agnieszka Kołakowska. – Chodzi również o to, aby pszczoły w zdrowiu przetrwały zimę. W tej chwili jest niekorzystna pogoda, dostępnym pokarmem powinna być kwitnąca obecnie lipa, która w tym roku nie nektaruje, dlatego pożytku jest wyjątkowo mało. Pierwsze miodobranie będzie możliwe dopiero w maju – czerwcu przyszłego roku, a ilość zebranego miodu zależy od szeregu czynników — kondycji, w jakiej rodziny przetrwają zimę, przebiegu pogody oraz dostępnej bazy pożytkowej — mówi pszczelarka.

Na ten ostatni czynnik mają wpływ sami mieszkańcy, chodzi o namówienie ich do sadzenia roślin miododajnych w każdym dostępnym miejscu — w ogródkach, na balkonach i nieużytkach. Pszczoły odwdzięczą się miodem, pyłkiem, pierzgą, propolisem i woskiem, a przy okazji zapylą drzewa owocowe i rosnące w ogródkach warzywa, zapewniając obfity plon.

– Chciałabym zaapelować do mieszkańców o sadzenie roślin sprzyjających pszczołom, które szczególnie lubią bluszcze, kruszynę, śnieguliczkę, facelię, łubin, lawendę i macierzankę. Możemy też pomóc pszczołom w bardzo prosty sposób, wystarczy opóźnić wiosenne koszenie trawników, na których rośnie mniszek lekarski. Zostawmy kwiaty mlecza, dopóki nie przekwitną, bo wczesną wiosną stanowią bardzo ważną bazę pokarmową dla pszczół — zachęca Agnieszka Kołakowska.

Korzystając z okazji, pszczelarka chce zaapelować także do rolników, bo to właśnie w tej branży zapylacze odgrywają kluczową rolę.

– Mam gorącą prośbę do okolicznych rolników, żeby dołożyli wszelkiej staranności, zapoznali się z zasadami, przestrzegali warunków i pory wykonywania oprysków czy zabiegów, które mogą zaszkodzić pszczołom, bo w zeszłym roku w obrębie Przasnysza niestety zdarzyło się podtrucie pszczół, nie wynikało to ze złej woli rolnika, tylko z jego niewiedzy. – podkreśla Agnieszka Kołakowska.

M. Jabłońska


 

 

guest
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
tom
tom
2 miesięcy temu

w centrum jest mniej chemii niż na polach

Ananasz
Ananasz
odpowiada  tom
2 miesięcy temu

Ale chociaż jest przeciąg 😉

Magda
Magda
odpowiada  tom
2 miesięcy temu

W centrum nie ma dla pszczół pożywienia. Sądzisz, że kilkaset tysięcy owadów wyżywi się na kilku kwiatkach?

Kamil
Kamil
odpowiada  tom
2 miesięcy temu

w centrum jest duzo wiecej chemii niz na polach. Wystarczy zrobić badania pyłku.

Emki
Emki
2 miesięcy temu

Dlaczego miodne skoro są bardziej agresywne i mniej skuteczne w zapylaniu niż samotnice?

Działkowiec
Działkowiec
2 miesięcy temu

Powinno się utworzyć jakiś program dla działkowców z ogródków działkowych ROD aby mieli możliwość ustawienia wspólnych uli pszczelich. Przecież tam mnóstwo kwiatów, roślin miododajnych, a i pożytek z zapylania krzewów i drzew większy 😉

Zenek
Zenek
odpowiada  Działkowiec
2 miesięcy temu

„Pszczoła +” 😉 kto wie…