W Przasnyszu ma powstać „prywatny” próg zwalniający. Kto wie czy nie będzie to jedyny tego typu obiekt w Polsce.

Zwalniacz, leżący lub śpiący policjant, sierżant. Nazywamy je różnie, jednak chodzi o próg zwalniający, będący jednym z najskuteczniejszych sposobów ograniczania fantazji drogowych piratów. Piesi je błogosławią, jednak wielu kierowców szczerze nienawidzi. W Przasnyszu progi zwalniające możemy zobaczyć w sąsiedztwie placu zabaw na ul. Juliana Tuwima oraz ul. Słonecznej, biegnącej od ronda przy LO do Zespołu Szkół. Część radnych miejskich uważa, że powinno być ich więcej.

Zwolennicy progów powołują się na niepodważalny argument – przeszkody są skuteczne, ponieważ uniemożliwiają rozpędzanie się aut w miejscach, gdzie stwarza to zagrożenie.

Wielu kierowców uważa z kolei, że instalowanie zwalniaczy to czynny zamach na zawieszenia ich pojazdów, bo progi często są wyprofilowane tak, że nawet przy prędkości 15 kilometrów na godzinę dają autom solidny łomot. Argumentują, że kraje Europy Zachodniej zaczęły odchodzić od tak drastycznych metod porządkowania ruchu. Ciężko rozstrzygnąć po czyjej stronie leży słuszność. Jak się jednak okazuje, liczna grupa mieszkańców naszego miasta jest zdania, że progi należy instalować. Podkreślają, że lepiej, aby kilka aut połamało resory, niż choćby jeden człowiek miał wpaść pod koła. I trudno odmówić im racji.

Problem ten wybrzmiał podczas poniedziałkowych (27 sierpnia) obrad komisji Rady Miasta. – Chciałem wrócić do sprawy, o której niejednokrotnie mówił radny Mieczysław Chmielewski, a mianowicie do problemu bezpieczeństwa w ruchu drogowym na miejskich ulicach. Mieszkańcy masowo proszą o pomoc, aby zwiększyć bezpieczeństwo w sąsiedztwie rynku. Jeden tzw. sierżant w połowie ul. Mostowej dałby wyraźną poprawę. Kierowcy jeżdżą tam z dużą prędkością, stwarzając zagorzenie dla pieszych. Jeden „sierżant” sprawę rozwiąże – postulował radny Piotr Kołakowski.

Potrzebne 100 zwalniaczy?

– Moje zdanie w tym zakresie państwo radni znają od 2006 r. i nie zostało ono zmienione – zaznaczył burmistrz. – Od przestrzegania zasad ruchu drogowego jest policja i ona ma kontrolować szybko jadące pojazdy. Koszt takiego zwalniacza to kwota od tysiąca do 1,6 tys. zł. Do tego dochodzi organizacja ruchu, polegająca na ustawieniu odpowiednich znaków. Takich zwalniaczy na terenie miasta Przasnysza należałoby położyć ze sto. W związku z powyższym niech sobie państwo przeliczą. Burmistrz Waldemar Trochimiuk zwalniaczy robił nie będzie, ponieważ nie mamy na to środków. Mostowa, to może temat ważny dla ludzi tam mieszkających, ale od rynku do mostu nie da się rozwinąć dużej prędkości. Kierowca musi zwolnić, bo jest tam rondo. Uważam, że bardziej zasadne jest położenie zwalniaczy na ul. Świerkowej, Jana Pawła II, Wojska Polskiego, Kolejowej albo Stanisława Kostki – wyliczał burmistrz.

Na koniec zasugerował radnym i reprezentowanym przez nich mieszkańcom napisanie wniosku i skorzystanie z możliwości budżetu partycypacyjnego.

Prywatny próg zwalniający

Okazuje się, że dla chcącego nic trudnego, bo znalazł się sposób na niedobory w miejskiej kasie. Przedsiębiorczy mieszkańcy postanowili nie czekać na wspaniałomyślność władz i sami zadbali o swoje bezpieczeństwo. W Przasnyszu ma powstać pierwszy, a kto wie czy nie pierwszy w Polce „prywatny” próg zwalniający.

– Na osiedlu Piaski powstała taka inicjatywa – przyszli do mnie państwo, którzy wynajęli firmę, mającą taki zwalniacz położyć. Oni to opłacą. Miasto zapewni nową organizację ruchu, a to nic nie kosztuje. Taki zwalniacz ma duże szanse powstania, mimo że uważam, iż w tym miejscu nie ma on zasadności. Ale skoro mieszkańcy chcą to zrobić we własnym zakresie, to dlaczego mam im nie pomóc? – mówił Waldemar Trochimiuk.

Studził jednak inwestycyjne zapędy radnych dotyczące sąsiedztwa rynku i próbował uciąć dalszą dyskusję. – W tej kadencji niczego już nie wybudujemy – podkreślił.

– Problem jest nie tylko na Mostowej, ale już w rynku. Kierowca startuje od salonu Play, a zwalnia dopiero na rondzie, spokojnie ma już powyżej 100 km/h – drążył temat radny Chmielewski.

Na odpowiedź burmistrza nie musiał długo czekać: – 100 to chyba odrzutowcem, może motorem, ale samochodem to niemożliwe. Od tego jest policja, a ja wciąż powtarzam, że miasta na to nie stać. Nie wiem skąd pan radny ma te dane, ale w rynku nie ma szybkiej jazdy. Nie ma – powtórzył z naciskiem.

Małgorzata Jabłońska

Infoprzasnysz

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...