„W Dzień Kobiet. Wspomnienie o Janku Gigole”.

Odszedł od nas Jan Gigoła, wspaniały kolega, sportowiec, mąż, ojciec, obywatel. Miał 71 lat.

8 marca 2019 roku otrzymałem telefon od Pani Zosi – żony Janka Gigoły. Po pierwszych kilku słowach zorientowałem się, że coś złego się stało. Po chwili usłyszałem jej przerywane słowa – Tadeusz – „Janek nie żyje”.

Długo chorował na nadciśnienie, miał trzy udary, a ostatnio prawie dwa miesiące chorował na grypę. Żadne lekarstwa nie pomagały, jego organizm był tak słaby, że świadomie szykował się na tamten świat. Prosił żonę, aby  powiadomiła kolegów ze szkolnej ławy z Przasnysza. Najlepiej Waldka Chodkowskiego i Tadzia Ładę, może będą  chcieli przyjechać. I tak się stało. W ceremonii pogrzebowej uczestniczyli też inni koledzy: Waldek Chodkowski i Stasiu Wasiak. Innym nie pozwoliło zdrowie i obowiązki.

Lata szkolne

Św. pamięci Janek pochodził z Grężówki z Podlasia. Potem był uczniem przasnyskiego Technikum Mechanicznego (Klasa Tz) w latach 1965-1968. Byliśmy pierwszym rocznikiem, który opuszczał mury tej szkoły ze świadectwem maturalnym.

Do pierwszej Tz-ki trafił po szkole zawodowej z Ciechanowa. Było tam kilku zawodników – m.in. Wojtek Kowalewski, który podobnie jak Janek,  bardzo  dobrze grali  w siatkówkę. Nauczyciel Wf-u  Zygfryd  Wasilewski szybko się zorientował, że chłopcy z   Tz –ki mogą być silną drużyną i mogą nawet sięgnąć po tytuł „Mistrza Mazowsza”.

Zdjęcie po 50  latach

Na pierwszym zdjęciu jest drużyna Technikum Mechanicznego. Stoją od lewej: Wojciech kowalewski – kapitan drużyny, dalej Stasio Wasiak, Roman Grabowski, Waldek Chodkowski, Tadeusz Łada i Janek Gigoła, przed meczem w Ostrołęce. Było to wiosną 1966 roku.

Drugie zdjęcie zostało wykonane w 2015 roku. Stoją od lewej: Jan Gigoła, Tadeusz Bulicki i Tadeusz Łada.

Z inicjatywy Tadeusza Bulickiego ustawiliśmy się w tym samym miejscu i w tym samym składzie oraz kolejności, jak na zdjęciu z 1965 roku.

Ludzie ci sami, ale o  50 lat starsi. Ciekawe porównanie. Napisałem nawet reportaż z załączonymi zdjęciami i przekazałem materiał do lokalnej gazety. Artykuł nie został wydany. Okazało się, że gdzieś zaginął wraz ze zdjęciami.

Droga zawodowa – samo życie !

Po Technikum Janek studiował na Politechnice Warszawskiej. Pracę zawodową rozpoczął w Ursusie. Na stałe wraz z Zosią (pobrali się w 1970 roku, gdy Janek był na trzecim roku) zamieszkali w Piastowie. Zosia to pierwsza i jedyna miłość Janka z czasów szkolnych. Potem przyszły dzieci: Paweł i Monika. Życie miało sens, żyli swoimi nadziejami. Jednak w kraju, jak i na świecie, przyszły lata kryzysu , które nie ominęła rodziny naszego kolegi.

Janek zdecydował się na własną działalność gospodarczą. Pracował dwa razy więcej, co odbiło się na jego zdrowiu. Problemy zdrowotne nie oszczędziły też żony. Dbali zwłaszcza o przyszłość dzieci. Dziś syn Paweł ma swoją rodzinę, mieszka niedaleko wraz z teściami. Córka Monika mieszka z nimi. Oni, ludzie mocno schorowani, na ile mogli, pamiętali o Przasnyszu. Tu były ich szkoły, tu spędzili piękne lata poznawania i cieszenia się życiem. Tu byli i są nauczyciele i koledzy.

Razem w 2015 roku byli na zjeździe z okazji 50-lecia rozpoczęcia nauki w naszym Technikum. Odnowiliśmy wiele kontaktów. Poznaliśmy relacje innych, jako dojrzałych ludzi. Ośmiu naszych kolegów już nie żyło, w międzyczasie odeszli następni. Najpierw Roman Cienkowski z Makowa Mazowieckiego, później już po zjeździe w 2018 r. z marszu zmarł Edek Białczak. Wszędzie byliśmy na pogrzebach. Teraz w marcu odszedł nasz wspaniały kolega sportowiec, mąż i ojciec  Janek Gigoła. Miał 71 lat.

Będzie żył w naszej pamięci !

Szkolny kolega Tadeusz Łada

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments