Urzędniczy ping-pong. Traktują przasnyską wąskotorówkę jak kukułcze jajo.

Konserwator zabytków twierdzi, że Mławska Kolei Dojazdowa to bezcenny skarb, któremu należy się prawna ochrona. Rzeczywistość wygląda inaczej. Kolejowy teren położony w Przasnyszu, traktowany jest jak niepotrzebny balast, za który nikt nie chce wziąć odpowiedzialności. Trwa festiwal urzędniczej spychologii, a „bezcenny skarb” bezpowrotnie niszczeje.

Każdy szlak komunikacyjny, nawet ten nieużywany, musi mieć swojego właściciela lub zarządcę. Prawo wyraźnie stanowi, że „bezpańskich” ulic, dróg i torowisk w naszym kraju być nie może. Przepisy to jedno, ale życie pisze nieoczekiwane scenariusze. Wielu sądzi, że Polska to kraj absurdów i bałaganu, a ten artykuł to znakomite potwierdzenie tej tezy. Do przasnyskiego torowiska nikt się nie przyznaje.

Jak pisaliśmy ostatnio, tragiczny stan kolejki „Karolcia” stojącej, a właściwie dogorywającej na kolejowej bocznicy w Przasnyszu może doprowadzić do jej unicestwienia. Artykuł na ten temat znajduje się tu: Przasnyska kolejka umiera. Wandale zadają jej ostateczne ciosy. Zawiadomiliśmy prokuraturę.

Kolejka, którą latami nikt się nie interesował, stała się miejscem libacji i celem wandali, którzy doprowadzili do jej dewastacji. Stało się tak na skutek zarośnięcia kolejowego terenu sięgającymi pasa chaszczami. Torowisko, na którym łapę trzyma konserwator zabytków twierdzący, że wytyczony podczas I wojny światowej szlak to bezcenny skarb, traktowane jest przez wszystkich jak kukułcze jajo. Za teren oraz tabor Mławskiej Kolei Dojazdowej nikt nie chce wziąć odpowiedzialności.

Do dbałości o działkę zobowiązany jest jej właściciel, dzierżawca bądź użytkownik wieczysty. Problem polega na tym, że w sprawie kolejowego terenu trwa spychologia, dzięki której stworzono cieplarniane warunki dla pijaków i wandali.

Ręce umywa miasto Przasnysz

Za grunt oraz tabor nie czuje się odpowiedzialne m.in. miasto Przasnysz, ponieważ mimo zgody na przejęcie terenu wyrażonej przez Radę Miejską, nie zdecydowało się notarialne przejęcie terenu. PKP przedłożyło wprawdzie projekty porozumień, które nie zostały przez miasto zaakceptowane. Ostatecznie, przejęcie kolejowych działek zostało uznane za nieopłacalne z powodu konieczności ponoszenia opłat z tytułu użytkowania wieczystego gruntów, co miasto oszacowało na kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie.

W księgach wieczystych działek zajętych pod Mławską Kolej Dojazdową położonych na terenie Przasnysza widnieje jednak zapis, że ich użytkownikiem wieczystym jest PKP S.A., zaś właścicielem Skarb Państwa, reprezentowany przez starostę przasnyskiego.

Ręce umywa również starosta

Zgodnie z informacjami zawartymi w księdze wieczystej swoje pytania skierowaliśmy do szefa powiatu, chcąc wiedzieć, czy starostwo jako reprezentant właściciela terenu może podjąć w tej sprawie jakieś kroki oraz, czy takowe podejmie?

Właściwym adresatem pytania powinno być PKP, które jest właścicielem prawa do dysponowania terenem. Miasto może podobnie jak gminy przejąć teren od PKP i zagospodarować go również estetycznie. Starosta nie będzie się temu sprzeciwiał, wręcz przeciwnie będę cieszył się, że teren wypięknieje – odbił piłeczkę starosta Krzysztof Bieńkowski.

Odpowiedzialne nie czują się także PKP

Idąc za radą starosty, skierowaliśmy swoje kroki do rzecznika prasowego Polskich Kolei Państwowych S.A., który wyjaśnił, że kolejowa spółka nie czuje się odpowiedzialna za teren oraz tabor, odsyłając nas do… gminy Krasne.

Tabor nie należy do PKP S.A. i jest prawdopodobnie własnością gminy Krasne. W 2002 roku mienie nieruchome po dawnej Mławskiej Kolei Dojazdowej zostało przekazane gminie Krasne w użyczenie ze zobowiązaniem przejęcia nieruchomości przez gminę po uregulowaniu przez PKP stanu prawnego. Z kolei majątek ruchomy został przekazany na własność. Trzy lata temu gmina zrezygnowała z przejęcia nieruchomości położonych poza granicami gminy Krasne. Część nieruchomości zostało przekazanych innym lokalnym samorządom – odparł – odpowiedział Michał Stilger, rzecznik prasowy Polskich Kolei Państwowych S.A.

Rzeczywiście – grunty zajęte pod Mławską Kolej Dojazdową przejęły na swoim terenie m.in. gminy Przasnysz i Krasne oraz miasto Maków Mazowiecki i gmina Karniewo. Na takie rozwiązanie nie zdecydowały się jednak władze samorządowe miasta Przasnysz.

–  Burmistrz Przasnysza odmówił przejęcia nieruchomości na terenie swojego miasta. Miasto było zainteresowane wyłącznie przejęciem prawa własności, a PKP nie dysponuje takim prawem. Posiadamy jedynie prawo użytkownika wieczystego gruntu i prawo własności naniesień. Proponowaliśmy przekazanie do Skarbu Państwa, czyli do starostwa powiatowego. Wówczas użytkowanie wieczyste wygasłoby z mocy prawa, a Skarb Państwa ma możliwość przekazania gminie prawa własności. Takie rozwiązanie również nie spotkało się zainteresowaniem – odpowiedział przedstawiciel PKP.

PKP twierdzi, za kolejowe działki na terenie Przasnysza odpowiedzialna jest… gmina Krasne

Rzecznik PKP przyznał jednak, że – W 2017 roku gmina Krasne wypowiedziała umowę użyczenia nieruchomości pozostałych jeszcze w umowie, jednakże do dziś nie nastąpiło protokolarne przekazanie do PKP. Powodem takiego stanu rzeczy jest nieuporządkowanie nieruchomości oraz pozostawienie mienia ruchomego. PKP wielokrotnie wzywały gminę Krasne do opróżnienia i uporządkowania nieruchomości, odbywały się także spotkania w tej sprawie. Reasumując, za porządek na tym terenie w dalszym ciągu odpowiada gmina Krasne – dowodzi przedstawiciel kolei.

Krasne także nie czuje się odpowiedzialne za teren

W związku z informacjami uzyskanymi w PKP stanowisko rzecznika spółki przesłaliśmy do gminy Krasne z prośbą o wyjaśnienia. Samorząd gminy przyznaje, że wprawdzie przejął teren od PKP w 2002 r. na podstawie umowy użyczenia, ale stoi na stanowisku, że umowę tę gmina wypowiedziała przeszło dwa lata temu. Samorząd Krasnego przyznaje się jednak do tego, że jest właścicielem stojącej w Przasnyszu lokomotywy i wagonika oraz pozostałego taboru.

Gmina Krasne jest m.in właścicielem taboru stojącego na stacji w Przasnyszu. Chcąc zabezpieczyć pozostały tabor przed dewastacją gmina przewiozła większą jego część ze stacji w Mławie, pozostały jedynie: lokomotywa, wagon pod dachem oraz transportery, które są zdewastowane od lat i przedstawiają wartość złomową. Gmina chce je zbyć w ramach przetargu, pozostało również kilka wagonów towarowych. Gmina Krasne między innymi przekazała zgodnie z umową Miastu Ciechanów parowóz PX 48, który został odnowiony i spełnia teraz rolę pomnika – poinformował nas Grzegorz Małkowski z urzędu gminy Krasne.

Gmina nie chce mieć nic wspólnego z przasnyskim torowiskiem

Na potwierdzenie swoich słów przedstawiciel gminy przesyła do naszej redakcji szereg dokumentów.

Informuję, że w dniu 22.05.2017 roku Gmina Krasne wypowiedziała umowę najmu, oznacza to, że ewentualna dewastacja taboru, jak również zakrzaczenia na stacji obciążają PKP. Rzecznik PKP nie poinformował lub celowo zataił informację, że w dniu 05.12.2017 r. miało miejsce spotkanie (zorganizowane na prośbę gminy Krasne) przedstawicieli Gminy oraz PKP celem wypracowania protokołu zdawczo-odbiorczego do złożonego przez Gminę wypowiedzenia. Na skutek naszych działań dopiero w grudniu 2017 r. doszło do spotkania przedstawicieli Gminy oraz PKP. Byliśmy przekonani, że po zakończeniu spotkania oraz oględzinach nieruchomości, dojdzie do podpisania protokołu, niestety tak się nie stało. Ze spotkania sporządzona została notatka służbowa – wyjaśnił Grzegorz Małkowski.

Gmina Krasne uważa, że od 22 maja 2017 roku za stan i wygląd stacji odpowiada PKP

Gmina zauważa ponadto, że mimo licznych próśb o protokolarne przekazanie terenu, strony nie podpisały żadnego dokumentu w tym zakresie. Co więcej, z przesłanej do naszej wiadomości korespondencji mailowej wynika, że PKP usiłuje nakłonić gminę do łamania prawa, tj. antydatowania umowy.

Obecnie przedstawiciele PKP próbują na gminie wymusić podpisanie tego dokumentu z datą wsteczną, na co Gmina nie może się zgodzić – referuje Grzegorz Małkowski. – Jesteśmy przekonani, że te dokumenty pozwolą zweryfikować słowa rzecznika na temat dewastacji kolejki i braku podpisania protokołu po wypowiedzeniu umowy. Dodaję, że przy przejęciu kolejki w 2002 r. na podstawie umowy użyczenia taki dokument również nie został podpisany – dowodzi przedstawiciel gminy Krasne. Gmina zaznacza ponadto, że – Od 22 maja 2017 roku za stan i wygląd stacji odpowiedzialne jest PKP i od tego czasu gmina Krasne nie sprawuje nadzoru nad tym mieniem.

Sprawą dewastacji nie zajęła się także prokuratura

Przypomnijmy, że w reakcji na zgłoszenie mieszkańców Przasnysza, którzy zwrócili naszą uwagę na zniszczenie kolejki i wagonika przez wandali, zawiadomiliśmy o sprawie prokuraturę. Liczyliśmy, że śledczy ustalą, kto jest odpowiedzialny za porządek na tym terenie, kto zdewastował tabor oraz że winni tego czynu poniosą konsekwencje. Nic bardziej mylnego. Przed kilkoma dniami otrzymaliśmy pismo datowane na 4 października, w którym prokuratura Rejonowa w Przasnyszu informuje naszą redakcję, że: „Odmawia wszczęcia dochodzenia w sprawie o dokonanie w bliżej nieustalonym do dnia 20 września 2019 r. terminie zniszczenia taboru Mławskiej Kolei Dojazdowej, tj. Wagonu i lokomotywy stojącej przy ul. Leszno w Przasnyszu, powodując straty o nieustalonej wartości na rzecz gminy Krasne„.

Po rozmowie z prokurator prowadzącą sprawę dowiedzieliśmy się przestępstwo zniszczenia mienia (art. 288 kodeksu karnego) jest ścigane na wniosek, dlatego nie może zostać wszczęte z urzędu. Tymczasem gmina Krasne ścigać sprawców nie zechciała.

Jedyne dobre wiadomości są takie, że na skutek naszej interwencji teren uprzątnięto, a kolejkę prowizorycznie zabezpieczono przed dalszą dewastacją. Czy ktoś zechce “Karolcię” doprowadzić do kultury, czy ktoś ją przygarnie? Mamy poważne wątpliwości. Możemy się jedynie domyślać, że spór pomiędzy PKP, a gminą Krasne dotyczący kolejowego terenu władny będzie rozstrzygnąć jedynie sąd.

M. Jabłońska


 

guest
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
Michał
1 rok temu

A ile to było w kampanii wyborczej tego i owego co, zrobi by rozwinąć atrakcyjność miasta m.in. poprzez rewitalizację wąskotorówki.
Jesteście szanowni włodarze miasta i powiatu tymi spoconymi facetami w biegu do władzy. Marzy wam się stolica i poselskie ławy.
Chcielibyście jak prezes Obajtek karierę robić na najwyższym szczeblu ale właśnie te wagoniki są waszą wizytówką…

Zenon Martyniuk
Zenon Martyniuk
odpowiada  Michał
1 rok temu

Nic dodać nic ująć xD

Marek
Marek
odpowiada  Michał
1 rok temu

Każdy trzeźwo myślący widzi, że najważniejszy jest Facebook i filmiki. I zamknięte grono klakierów.
A co do zmian, to wszystko zostaje po staremu. Nic na lepsze się nie zmienia i się nie zmieni.

biba
biba
1 rok temu

wizytówka Przasnysza… a dopiero co politycy krzyczeli co to nie zrobią dla Przasnysza…