Unikalna aleja kasztanowców w Lesznie ma iść pod topór. Mieszkańcy protestują.

Podworski park krajobrazowy w Lesznie pochodzi z połowy XIX w. i stanowi dobro kultury wpisane do rejestru zabytków. Niestety, rosnącej nieopodal alei kasztanowców taka ochrona nie przysługuje. Tymczasem po raz kolejny grozi jej wycinka, wobec której protestują mieszkańcy gminy Przasnysz, bowiem aleja należy do nielicznych cennych szpalerów drzew w powiecie. Pod listem protestacyjnym podpisało się ponad 200 osób. Czy społeczność gminna, słusznie domagająca się poszanowania przyrody, osiągnie swój cel?

 

Do Powiatowego Zarządu Dróg w Przasnyszu wpłynęło pismo jednej z mieszkanek Leszna sugerujące, że kasztanowce, rosnące przy należącej do powiatu drodze, mogą stanowić zagrożenie. PZD wysłał na miejsce swoich pracowników, którzy stwierdzili, że istotnie kilka drzew może być spróchniałych, dlatego drogowcy zwrócili się do Urzędu Gminy Przasnysz o wydanie zgody na wycinkę.

Pracownik gminy nie zakwestionował wniosku, co oznacza wydanie tzw. milczącej zgody obejmującej 4 z 14 rosnących w tym miejscu kasztanowców. Wójt Grażyna Wróblewska dowodzi, że doszło do pomyłki, ponieważ urzędnik nie zdawał sobie sprawy z wartości, jaką dla lokalnej społeczności stanowią stare drzewa. Wobec takiego obrotu sprawy, do urzędu gminy trafiło pismo podpisane przez 201 mieszkańców, w którym domagają się ratowania XIX-wiecznej alei.

 

Kasztanowce w swoich potężnych konarach niosą pamięć o pokoleniach mieszkańców Leszna

„My, niżej podpisani mieszkańcy Leszna, zwracamy się z prośbą o wstrzymanie wycinki drzew kasztanowców z alei, prowadzącej z zabytkowego parku w Lesznie w kierunku Sierakowa. Pojedyncze drzewa z tej alei znikają każdego roku i to nie w sposób naturalny, ale za sprawą działalności człowieka. Decyzję o napisaniu petycji podjęliśmy po wydaniu decyzji na wycinkę kolejnych drzew. Jest to piękna aleja, założona w drugiej połowie XIX w. razem z parkiem, który jest wpisany do rejestru zabytków. Uważamy, że również ta aleja, powinna być objęta ochroną konserwatora zabytków, ponieważ stanowi integralną jego część. Kilka lat wcześniej również była wydana decyzja na wycinkę tych drzew i tylko dzięki zdecydowanej interwencji mieszkańców decyzja została wstrzymana. Problem jednak wraca jak bumerang i bez podjęcia zdecydowanych działań nie uratujemy tej alei. A przedstawia ona nie tylko piękne walory przyrodnicze, ale przede wszystkim historyczne. Jest to unikat w skali całego powiatu. Ratując te drzewa, dbamy nie tylko o środowisko naturalne, ale zachowujemy również pamięć o założycielach zabytkowych obiektów w Lesznie. Pamięć o pokoleniach mieszkańców Leszna, którzy tu mieszkali, walczyli i pracowali. Prosimy o wszczęcie procedury, mającej na celu wpis do rejestru zabytków lub uznania tych drzew jako pomniki przyrody. Uważamy, że tylko takie działania pozwolą uratować i zachować dla potomnych pozostałości pięknych obiektów historycznych” – czytamy w piśmie mieszkańców.

 

Gmina wstrzymała wykonanie decyzji, ale PZD nie składa broni

Przewodniczący Rady Gminy Przasnysz Dariusz Jankowski, będący wyrazicielem społecznego sprzeciwu, otrzymał zapewnienie, że decyzja zostanie cofnięta i drzewa będą rosły. Gmina z urzędu wstrzymała wykonanie decyzji. Okazało się jednak, że nie będzie tak łatwo, bo piły nadal mogą pójść w ruch. Dlatego przewodniczący zwrócił się o pomoc w ratowaniu drzew do naszej redakcji.

– W dniu dzisiejszym otrzymałem informację od Pani Wójt, że Zarząd Dróg Powiatowych wycofuje się z porozumienia i wycinka będzie prowadzona — alarmuje Dariusz Jankowski. – Uzasadnieniem jest, że drzewa są chore i zagrażają bezpieczeństwu uczestników ruchu. Dziwi mnie od kiedy Zarząd tak się troszczy o bezpieczeństwo uczestników ruchu na tej drodze, zapominając jednocześnie o bezpieczeństwie uczestników ruchu na drodze powiatowej Przasnysz-Karniewo, gdzie naprawdę giną ludzie. Jak żyję, nie pamiętam, aby na tej drodze doszło do jakiegoś wypadku. Aleja ta stanowiła nieodłączną część zabytkowego parku w Lesznie i prowadziła aż do Sierakowa. Pozostało tylko kilkanaście drzew w pobliżu parku. Osobiście zbierałem podpisy pod pismem, które złożyłem do Gminy, i nie usłyszałem słowa od mieszkańców, że należy je usunąć. Wręcz przeciwnie, ludzie dziękowali mi, że zająłem się tym problemem. A idąc torem myślenia zwolenników wycinki, należy również wyciąć wszystkie drzewa w parku, ponieważ istnieje ryzyko, że spadnie konar lub drzewo się przewróci. Należy usunąć wszystkie drzewa przy drogach, bo – jak niektórzy sądzą – stwarzają zagrożenie dla kierowców. Tylko pytam, co po nas zostanie dla naszych dzieci i wnuków? Czy ludzie już zatracili instynkt samozachowawczy i dążą do samozagłady? Nasi rodzice i dziadowie żyli niewątpliwie w trudniejszych czasach, ale zawsze żyli w zgodzie z naturą i potrafili ją uszanować — zauważa przewodniczący, dodając, że w razie potrzeby mieszkańcy Leszna zbiorą kolejne 200 podpisów.

Wobec tak dramatycznego apelu, zwróciliśmy się zarówno do starosty Krzysztofa Bieńkowskiego, jak i do Powiatowego Zarządu Dróg. Podczas rozmowy z dyrektorem PZD Kazimierzem Pióro usłyszeliśmy, że PZD nie chce ponosić odpowiedzialności w sytuacji, gdy konar uszkodzi komuś samochód.

Wraz z kierownikiem PZD Józefem Polakiewiczem udaliśmy się do Leszna, aby obejrzeć szpaler kasztanowców. Istotnie kilka pni nosi ślady przepróchnień, ale cenne drzewa należy badać, leczyć i zabezpieczać. Tymczasem lokalna praktyka wygląda tak, że wszystkie problemy rozwiązuje się przy pomocy pił. Ponadto, to nie drogowcy i dziennikarze powinni oceniać stan drzew, ponieważ są od tego specjaliści – dendrolodzy, którzy dysponują odpowiednimi narzędziami, pozwalającymi stwierdzić ewentualne zaburzenia statyki oraz stan pni.

 

Topole łamią się jak zapałki, ale ich nikt nie rusza

Warto nadmienić, że przy drodze Sierakowo-Leszno oprócz kasztanowców rosną stare i naprawdę groźne topole, które czekają na wycinkę. Przeciw ich usunięciu nikt nie protestuje, ponieważ ten gatunek jest skrajnie niestabilny i obiektywnie zagraża bezpieczeństwu. W wyniku nawałnicy sprzed kilku dni jedna z topól (w sąsiedztwie dębów) została wyrwana z korzeniami. Wiemy, że został rozpisany przetarg na ich wycięcie, ale chętnych brak. W tym przypadku niebezpieczeństwo jest całkowicie realne i choć topole łamią się jak zapałki, kasztanowce dzielnie opierają się wszelkim wiatrom.

Zarówno od starosty Krzysztofa Bieńkowskiego, jak i kierownictwa PZD usłyszeliśmy propozycję, że jeśli społeczność gminna życzy sobie zachowania kasztanów, gmina Przasnysz powinna przejąć je na własność na mocy porozumienia i wziąć za nie odpowiedzialność. Gmina nie widzi takiej możliwości, ponieważ prawnicy urzędu stoją na stanowisku, że byłoby to sprzeczne z przepisami. Jak dowodzi gmina, nie istnieje w polskim prawodawstwie możliwość, by handlować pasem drogowym.

– Jeżeli te drzewa potrzebują właściwej opieki, trzeba ją zapewnić poprzez zabiegi pielęgnacyjne. Jeśli komuś nie podoba się gałązka lub jest problem z drzewem, to trzeba podjąć właściwe działania i leczyć drzewo, a nie je wycinać – usłyszeliśmy w gminie, której władze zawuważają, że w sprawie ostatnich zabytkowych kasztanowców kroczy się jak zwykle najprostszą drogą. Zwracają także uwagę, że powiat od lat posiada ubezpieczenie umożliwiające wypłatę odszkodowania za uszkodzony płot lub samochód, a kasztanowce rosną przy prowincjonalnej drodze, na której ruch jest znikomy. Dodają także, że tam, gdzie poprawa bezpieczeństwa jest rzeczywiście potrzebna (ruchliwa droga powiatowa Przasnysz – Leszno – Karniewo), na jakiekolwiek działania w sprawie budowy ścieżki rowerowej czekamy latami.

 

Czy będzie ratunek dla pomnikowych drzew?

Co zatem w tej sprawie wiekowych kasztanowców można zrobić? Gmina Przasnysz myśli nad sposobem, aby za sprawą wznowionego i wnikliwie prowadzonego postępowania administracyjnego ocalić ostańce przed wycinką. Kroki w tej sprawie podjęło także niezawodne Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej. Dr Waldemar Krzyżewski nie przebierał w słowach, dowiedziawszy się o fakcie, że ktoś ośmiela się podnieść rękę na szpaler drzew. Towarzystwo, korzystając ze swoich uprawnień, w ostatnich dniach skierowało pismo do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków delegatura w Ostrołęce, aby aleję objąć taką samą ochroną, jak park, do którego prowadzi. Pismo w tej sprawie trafiło do wiadomości starosty przasnyskiego Krzysztofa Bieńkowskiego, Powiatowego Zarządu Dróg oraz wójt gminy Przasnysz Grażyny Wróblewskiej, będącej – wraz z przewodniczącym Rady Gminy i jej mieszkańcami – gorącą orędowniczką uratowania kasztanowców.

Od dyrektora PZD Kazimierza Pióro otrzymaliśmy zapewnienie, że każde z 4 drzew zostanie zbadane przez dendrologa, który oceni, czy można je leczyć i zachować, a może istotnie nie ma dla nich ratunku. W przypadku czarnego scenariusza, z wycinką kasztanowców PZD zaczeka conajmniej do 15 października, kiedy kończy się sezon lęgowy ptaków.

Mamy głęboką nadzieję, że bezcenną aleję uda się ocalić, a wnuczętom i prawnuczętom mieszkańców Leszna, którzy w zdecydowany sposób zaangażowali się w ratowanie XIX-wiecznych drzew, będzie dane ją ujrzeć.

M. Jabłońska


 

guest
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Darek
Darek
1 miesiąc temu

Drzewo jak każdy żywy organizm dożywa starości i w pewnym momencie umiera – nie jest wieczne pomimo tego, że my byśmy tego chcieli. Co wydarzy się w sytuacji jeżeli kasztanowiec przewróci się na matkę spacerująca z wozkim.? Czy mieszkańcy składający podpisy wezmą za to odpowiedzialność ?? Niestety nie , a PZD w Przasnyszu niestety tak… Czy gdyby ludzie broniący tych drzew mieli je na podwórku a one zagrażalyby ich bliskim nie wycięli by ich – na pewno by wycieli. W takiej sytuacji należy drzewa wyciąć i posadzić nowe, które przez następne sto lat będą spełniać swoją rolę i cieszyć mieszkańców.… Czytaj więcej »

Przasnyszanka
Przasnyszanka
odpowiada  Darek
1 miesiąc temu

Jednocześnie przy drogach powiatowych stoją setki suchych topól, niemogących doczekać się wycinki. W internecie jest nawet petycja, aby je usunąć. Martwe topole są łamliwe jak karton, ale nikt ich nie rusza, za to cenne kasztanowce przy trzeciorzędnej drodze przeszkadzają. Wyciąć topole, leczyć kasztany!

Michał
Michał
1 miesiąc temu

Proszę o podpis wszystkich protestujących gwarantujacy odszkodowanie za uszkodzone auto lub śmierć w przypadku złamania takiego kasztanowca.. jeżeli to uczynią niech się przewracają nawet przez następne 100 lat …..

Pan Tadeusz
Pan Tadeusz
1 miesiąc temu

Darek, a topole Ci nie przeszkadzają? Przy każdej burzy któraś z nich się łamie i stwarzają zagrożenie, wiec idąc twoim tokiem myślenia, każdą topole, nie tylko w Lesznie, ale i wszędzie przydało by się wyciąć. Te kasztanowce to twarde sztuki, wiec nie spinaj pośladków, nic im nie będzie przez kolejne x lat.

andrzej
andrzej
1 miesiąc temu

Ciekawi mnie co w tej sprawie robią ekolodzy.Przecież to ich dzialka .Sądzę że dysponują środkami które można by przeznaczyć na zbadanie zasadności leczenia lub wycięcia tych drzew. Ekologia to nie tylko Raspuda czy Puszcza Białowieska (tematy medialne) a właśnie takie takie przypadki jak ten z aleją.

Waldemar
Waldemar
1 miesiąc temu

Kasztanowce w Lesznie nie tworzą wielkiego zagrożenia. Nakręcanie więc spirali strachu, że z ich powodu wydarzy się jakieś nieszczęście jest mocno przesadzone. Drzewa te średnio żyją ponad 200 lat. Najstarszy kasztanowiec w Polsce ma ponoć 260 lat i nikt nie zamierza go z tego powodu wycinać.Nasze kasztanowce były sadzone w latach trzydziestych XX w. maja wiec około dziewięćdziesiąt lat. Są w wieku średnim i daleko im do naturalnej śmierci. Nie wchodzi również w rachubę łamanie się wielkich konarów w trakcie burz bo one już dawno zostały usunięte przez drogowców. Dlatego sądzę, że zagrożenie na tej drodze z ich powodu jest… Czytaj więcej »

Kandydat
Kandydat
1 miesiąc temu

Wyciąć wszystkie drzewa i posiać kwietne łąki żeby psy miały gdzie srać skopiujcie pomysł burmistrza naszego, łubu dubu łubu dubu…..

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
1 miesiąc temu

Niech na temat kondycji tych drzew wypowie się wykwalifikowany dendrolog.
Za grube pieniądze sporządzi ekspertyzę i oceni ich stan.

Jeśli drzewa nie zagrażają bezpieczeństwu, niech sobie w spokoju rosną. Ale jak mają runąć komuś na głowę, to trzeba je wyciąć i tyle.

Barbara
Barbara
1 miesiąc temu

Popieram mieszkancow Leszna. Juz wystarczy ze na. RUDZIE WYCIETO STATE AKACJE.