Uciążliwy parking przy przychodni. Mieszkanka ul. Świerczewo w Przasnyszu apeluje o wprowadzenie zakazu parkowania.

Marii Olkowskiej przeszkadza w codziennym życiu sąsiedztwo jednej z przasnyskich poradni zdrowia. Pacjenci przychodni „Świerczewo”, mając do dyspozycji jedynie niewielki, przyległy do placówki parking, często zostawiają swoje pojazdy wzdłuż ulicy. Najbardziej uciążliwe jest zastawianie bram wjazdowych do okolicznych posesji. Przasnyszanka ma dość nieskutecznej walki, z „dzikim parkingiem” i prosi radnych o interwencję. Niestety bezskutecznie.

Posesja pani Marii Olkowskiej od lat sąsiaduje z przychodnią „Świerczewo”. Właśnie to sąsiedztwo stało się dla przasnyszanki udręką. Swoją sprawę postanowiła przedstawić podczas ostatniego posiedzenia Komisji Rady Miasta, które odbyło się w poniedziałek, 21 maja. Maria Olkowska domaga się, aby w obrębie jej posesji postawić znak zakazujący parkowania. Pomimo wyraźnej tabliczki z ostrzeżeniem, wjazd przasnyszanki zastawiany jest niemal codziennie. Kobieta prosi o postawienie przy ulicy znaku, podobnego do tego, jaki stoi w sąsiedztwie targowiska. Zabrania on parkowania w określonych godzinach. Kobieta narzeka także na hałas. W ubiegłą sobotę roboty związane z montażem kamer monitoringu przy przychodni ciągnęły się do godziny 2.00 nad ranem, uniemożliwiając jej sen.

– Pisałam w tej sprawie pisma do urzędów, ale nic to nie dało. Bardzo bym prosiła, aby przynajmniej udało się zamontować na ulicy słup z informacją, że zabronione jest stawianie samochodów od godziny 7.15 do 17.00, ponieważ kierowcy nagminnie parkują w mojej bramie.  – skarży się Maria Olkowska.

– Taki znak nie może tam zostać ustawiony, ponieważ nie ma takiej możliwości. Nie widzę zasadności wprowadzenia zmian w organizacji ruchu – oznajmił burmistrz Waldemar Trochimiuk. – Nie mogę pozbawić możliwości zatrzymywania się pojazdów, tylko dlatego, że pani tego chce. Poza linią ciągłą można stawać, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Ja już to pani tyle razy tłumaczyłem, nie jesteśmy władni nic tam zrobić. Jeśli pojazdy parkują w bramie, ma pani to zgłaszać na policję. Urząd miasta nie da rady tego załatwić i koniec – uciął burmistrz.

Andrzej Dołęga, przewodniczący Komisji Rozwoju poprosił kobietę o skierowanie oficjalnego wniosku z opisem problemu oraz z informacją czy chodzi o naruszenie prawa, czy zmianę w organizacji ruchu. – Komórka merytoryczna, która zajmuje się drogami, mogłaby to rozważyć. Proszę skierować formalne pismo do urzędu miasta, który jest za tę ulicę odpowiedzialny, ponieważ jest to droga miejska. Jeśli coś jest niezgodne z przepisami, na przykład jest zastawiana brama, należy w tej sprawie interweniować. Może uda się znaleźć jakieś satysfakcjonujące rozwiązanie – wyraził przychylność radny.

– Odnośnie tej ulicy, to pamiętam, że jest przewidywana możliwość jej remontu na 2018 lub 2019 r. Może zastanowilibyśmy się nad utworzeniem tam dodatkowych miejsc parkingowych, po przyjęciu tego budynku na własność miasta – postulował radny Jarosław Włodarczyk, mówiąc o walącym się, na poły spalonym drewnianym domu stojącym przy skrzyżowaniu z ul. Osiedlową.

Burmistrz ripostował – Panie radny, chyba nie wie pan co mówi! Czy ma pan pozwolenie na remont tej ulicy w 2018 roku? W tym roku nie jest pan w stanie wybudować żadnej ulicy. Mówiłem na jakich zasadach, i kiedy ta ulica może być zrobiona. To jest rok 2019, choć jak się patrzy na to, co się dzieje z drogami, to i tak jest małe prawdopodobieństwo, że wejdzie do roboty w przyszłym roku – studził zapały Waldemar Trochimiuk.

– Ale problem istnieje i trzeba byłoby się pochylić nad jego rozwiązaniem. A przy okazji można by rozwiązać kwestię tego drewnianego budynku. Może udałoby się przejąć go na własność? – nie dawał za wygraną radny.

– Ten problem jest nie do załatwienia w urzędzie miasta, bo urząd miasta nic tu nie zrobi – rozsądził burmistrz, zwracając się do skarżącej. – Pani ten problem mocno uwypukla i rozumiem, że jest to dla pani uciążliwość. Jeśli od godziny 6.30 czy 7.00 rano przy ulicy stają prawidłowo parkujące samochody, to jaki mamy na to wpływ? Pani też nie ma. Jeżeli wjeżdża pani rowerem, otwiera bramę i stoi samochód – to jest problem. Zgłasza pani na policję, policja przyjeżdża, nakłada mandat. Człowiek się uczy, że nie wolno i następnym razem już nie stanie – orzekł Waldemar Trochimiuk.

Małgorzata Jabłońska red. Infoprzasnysz

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...