Sytuacja mazowieckich szpitali coraz gorsza.

Wprowadzenie sieci szpitali i ryczałtów miało poprawić sytuację polskiej służby zdrowia. Tak się jednak nie stało. Z roku na rok sytuacja się pogarsza, co uderza przede wszystkim w pacjentów. Kolejki wydłużają się, a zadłużenie szpitali rośnie. Zdecydowana większość podmiotów leczniczych, w tym po raz pierwszy w 2018 r. stacje pogotowia ratunkowego, wykazała stratę. W zeszłym roku samorząd Mazowsza musiał przeznaczyć na pokrycie strat SPZOZ za rok poprzedni 15,3 mln zł i kolejnych 12,7 mln zł na pokrycie strat w spółkach. Rok później straty wzrosły dwukrotnie! W tym roku na pokrycie strat SPZOZ za 2018 r. Mazowsze przeznaczyło aż 28,5 mln zł i kolejnych 37 mln zł na straty w spółkach. Zadłużenie tylko marszałkowskich szpitali na Mazowszu wzrosło z 780 mln zł w 2018 r. do 870 mln zł w 2019 r.

Wzrost wynagrodzeń

Dyrektor szpitala dysponuje zryczałtowaną i określoną kwotą przyznaną przez NFZ. Planując wydatki, nie jest w stanie przewidzieć zmian legislacyjnych czy też nowych wytycznych NFZ, których efektem będzie wzrost wydatków. Przykładem może być np. ustawowy wzrost wynagrodzenia zasadniczego czy też płac personelu medycznego. Podwyżki te, choć zasadne, nie idą w parze ze wzrostem wyceny świadczeń przez NFZ. W efekcie szpital ma mniej pieniędzy na leczenie, a tyle samo zadań do realizacji. Łączny koszt wzrostu wynagrodzeń obciążający placówki Samorządu Województwa Mazowieckiego za lipiec 2019 r. w odniesieniu do grudnia 2017 r. wyniósł około 9,8 mln zł. Utrzymanie podobnej tendencji przez kolejnych 12 miesięcy oznacza dla szpitali koszt w wysokości co najmniej 120 mln zł.

Brak lekarzy

Kolejnym zjawiskiem, na które nie mają żadnego wpływu zarządzający szpitalami, są braki kadrowe. Zbyt mała liczba wyspecjalizowanych lekarzy oznacza, że ci, którzy są dostępni na rynku, oczekują coraz wyższych wynagrodzeń. Szpital, aby móc funkcjonować i realizować kontrakt z NFZ, musi zgadzać się na te warunki. Drenuje to skromne budżety placówek i pogarsza i tak trudną sytuację finansową, powodując powstawanie większych strat i wzrost zobowiązań. Poprawie sytuacji w perspektywie kolejnych lat nie sprzyja niskie zainteresowanie specjalizacjami wśród lekarzy – w przypadku trybu rezydenckiego dotyczyło to m.in. anestezjologii i intensywnej terapii, chirurgii dziecięcej, onkologicznej i ogólnej, chorób wewnętrznych, chorób zakaźnych, medycyny ratunkowej, neonatologii, onkologii klinicznej i geriatrii.

Ryczałty i „sieć szpitali”

Zdecydowana większość marszałkowskich szpitali wykonuje przyznane im ryczałty w ponad 100 procentach. Nie przekłada się to jednak na poprawę ich sytuacji finansowej. Dlaczego? Ponieważ przychody osiągane w ramach ryczałtu powinny pokryć rzeczywiste koszty wynikające z realizowanych świadczeń, a tak się nie dzieje. Środków jest zbyt mało, a reguły ich wypracowywania coraz częściej zmieniają się w ciągu roku.

Aby szpital, który zrealizował świadczenia powyżej ryczałtu, mógł dostać więcej pieniędzy z NFZ, musiałyby zostać zmienione przepisy. Mechanizm wzrostu ryczałtu po jego wykonaniu jest tak skonstruowany, że ogranicza szpitalom możliwości przyjmowania i leczenia pacjentów. W praktyce, aby jeden podmiot dostał wyższy ryczałt, inny z tego województwa musiałby go nie wykonać. A zatem zawsze ktoś musi stracić.

Raport NIK

Najnowszy raport NIK nie pozostawia złudzeń. Polska pod względem nakładów publicznych na ochronę zdrowia zajmuje trzecie od końca miejsce wśród wszystkich państw europejskich. Zły system finansowania, zła organizacja systemu ochrony zdrowia, leczenie naprawcze, a nie prewencyjne (zbyt drogie i mało płatne), braki kadrowe, wzrost kosztów funkcjonowania placówek, a także zbyt mała liczba programów profilaktycznych – to główne spostrzeżenia z kontroli.

Efekt – koszty niedofinansowanej służby zdrowia przerzucone są na samorządy.

Podsumowując, ostatnie systemowe zmiany w ochronie zdrowia, w postaci wprowadzenia tzw. sieci szpitali i ryczałtowego finansowania, doprowadziły do zapaści służby zdrowia. Dyrektorzy placówek coraz częściej mają związane ręce. Koszty rosną, a środki finansowe przekazywane przez NFZ w coraz mniejszym zakresie je pokrywają. W efekcie placówki  generują coraz większe straty, które z kolei co roku muszą pokrywać samorządy. Taka sytuacja prowadzi do ukrytego finansowania świadczeń opieki zdrowotnej przez jednostki samorządu terytorialnego, a zatem kolejnego wyręczania Państwa. Na całej sytuacji tracą obywatele. Z jednej strony jako pacjenci – czekając w coraz dłuższych kolejkach do specjalistów, a z drugiej – jako mieszkańcy gmin, powiatów i województw, które zamiast przeznaczać podatki na własne zadania, muszą – m.in. ograniczając inwestycje – przeznaczać je na wyręczanie NFZ.


Źródło mazovia.pl
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Marek
Marek
1 rok temu

Zaraz, zaraz. Gospodarska wizyta ministra zdrowia miała miejsce zupełnie niedawno. Były zdjęcia gospodarza z gościem na fejsbuniu, były kwiatki, pozdrowienia itp. Czy ktoś się wtedy zająknął o tym, że rząd robi samorządy i placówki w jajko? Że koszty rosną, a kasy nie przybywa? Założę się, że nikt się o tym nie zająknął. Ważniejszy był PR przed wyborami, w których to gospodarz „zmiażdżył” sąsiada. A do Sejmu i tak nie wszedł…