Straty idą w dziesiątki tysięcy złotych, ale wszyscy umywają ręce. Będziemy walczyć o swoje pieniądze! – zapowiadają kierowcy.

Mimo że za winnego zniszczeń samochodów uznano wykonawcę remontu drogi, firma twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Ręce rozkłada także ubezpieczyciel, a właściciele pojazdów nie dostali nawet złotówki. Straty idą w dziesiątki tysięcy złotych, ale wszyscy umywają ręce. Będziemy walczyć o swoje pieniądze! – zapowiadają kierowcy. 

Szerokim echem odbiła się sprawa uszkodzeń samochodów, które miały miejsce kilka tygodni temu na skutek remontu drogi wojewódzkiej nr 544, na odcinku pomiędzy Gruduskiem a Czernicami Borowymi. W Wiśniewie nocą z 17 na 18 sierpnia po najechaniu na świeżo położoną nawierzchnię doszło do uszkodzenia opon oraz podwozi. Do trzech powiatowych komend policji napłynęło wówczas 45 zgłoszeń dotyczących uszkodzeń pojazdów. KPP w Przasnyszu otrzymała kilkanaście takich sygnałów.

Wydawałoby się, że sprawa dotycząca niemal 50 kierowców, która oparła się o kilka komend policji oraz zarządcę drogi, będzie łatwa do rozwikłania. Mimo że Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich ustalił, że winien jest wykonawca, poszkodowani kierowcy nie są w stanie odzyskać nawet złotówki.

MZDW będący zleceniodawcą remontu drogi już wskazał, kto powinien zrekompensować straty. Te były dość dotkliwe, ponieważ – jak twierdzą kierowcy – opony po kontakcie ze świeżą emulsją asfaltową nadawały się tylko do wyrzucenia. Na tym jednak nie koniec strat, bo część kierowców „przywiozło” świeży asfalt na podwórza, na skutek czego zabrudzeniu uległa kostka brukowa.

Powinien obowiązywać ruch wahadłowy

Droga wojewódzka nr 544 należy do Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, który zlecił przebudowę jej odcinka spółce specjalizującej się w robotach drogowych. Jak poinformowała nas Monika Burdon rzecznik prasowy MZDW – Wykonawca wykonujący prace na nasze zlecenie nie zastosował zatwierdzonej organizacji ruchu na czas prowadzenia robót drogowych. Zgodnie z organizacją ruchu na remontowanym odcinku drogi powinien obowiązywać ruch wahadłowy. Oznacza to, że prace powinny być wykonywane na jednym pasie ruchu. Wykonawca skropił emulsją asfaltową całą szerokość jezdni, co było przyczyną interwencji zgłaszanych przez kierowców.  Szkody zostaną pokryte z polisy ubezpieczeniowej wykonawcy. Wszystkich poszkodowanych prosimy o kontakt z naszym Rejonem Drogowym w Ciechanowie – informuje rzecznik prasowy MZDW.

Wydawać by się mogło, że sprawa jest załatwiona. Szkody pokryje ubezpieczyciel, a blisko pięćdziesięcioleciu kierowców bez problemu otrzyma rekompensaty za zniszczenia. Będzie łatwo i miło, bo we wszystkim pomoże pobliski, ciechanowski Rejon Dróg. Okazuje się jednak, że łatwo i miło nie będzie.

Ubezpieczyciel zasłania się wyłączeniami w umowie

– Kiedy najechałem na tę gorącą nawierzchnię, znikły mi wskazania temperatury kół. Zapewne asfalt był tak gorący, że czujnik skapitulował. Na początku warstwa asfaltu, która oblepiła moje opony, musiała wynosić około 2 cm, bo trudno mi było utrzymać w rękach kierownicę, a samochodem rzucało na wszystkie strony. Opony nadają się jedynie do wyrzucenia, bo we wszystkich rowkach znajduje się asfalt, co czyni powierzchnię bieżnika gładką. Jeżdżenie na czymś takim jest proszeniem się o kłopoty. Był u mnie rzeczoznawca od ubezpieczyciela firmy, który moją szkodę wycenił na około 900 zł. Trochę biednie, bo komplet najtańszych opon do mojego samochodu to 1 600 zł. Do tego dochodzi koszt wymiany. Byłbym w stanie zaakceptować nawet i 900 zł. Niestety jeszcze tego samego dnia dostałem od ubezpieczyciela maila, że nie dostanę nic, bo nie ustalono sprawcy. Nawet, gdy sprawcę ustalą, to i tak moja szkoda nie przekracza poziomu, od którego zakład ubezpieczeń zapłaci za szkodę – tłumaczy Mirosław Chełchowski z Różana.

Pieniędzy można szukać bezpośrednio u sprawcy zniszczeń

Problemy z uzyskaniem odszkodowania wynikają m.in. z tego, że polisa wykonawcy remontu zawiera jedno ważne wyłączenie, przez które sprawa się komplikuje. W ubezpieczeniowym żargonie kruczek ten nazywa się franszyzą integralną (nie mylić z franczyzą). Przekładając to na język zrozumiały dla przeciętnego zjadacza chleba, zapis ten oznacza, że ubezpieczyciel pokryje szkody, ale tylko wtedy, gdy wartość strat przekroczy określony pułap. W tym przypadku ów pułap określono na 5 tys. zł. Wynika z tego mniej więcej tyle, że jeśli doznałeś człowieku niewielkiej szkody, ubezpieczyciel (zgodnie z prawem), będzie miał cię w nosie, a pieniędzy możesz szukać jedynie bezpośrednio u sprawcy zniszczeń.

– Moje straty rzeczoznawca wycenił na 500 zł. Do pułapu 5 tys. zł, powyżej którego odpowiada zakład ubezpieczeń, trochę mi brakuje. Zwróciłem się więc do firmy, której zaniechania uderzyły mnie po kieszeni, o zrekompensowanie wydatków na wymianę opon. Rozmawiałem z nimi już ze 20 razy, odsyłają do swojego mecenasa, który posiada tylko adres mailowy. Wysłałem do niego kilka maili, ale nie otrzymałem choćby jednego słowa odpowiedzi. Z kolei sekretarka firmy wciąż mówi, że nie ma osoby decyzyjnej. Nie można się z nimi w żaden sposób porozumieć. Oni chyba liczą, że ludzie – jeśli 5 razy odbiją się od ściany – to zaniechają dalszych starań i przeboleją stratę. Ubezpieczyciel zasłania się franszyzą, a spółka liczy na łut szczęścia, że uda jej się nie zapłacić nikomu – mówi Jarosław Ostrowski z Różana.

Rejon Dróg w Ciechanowie umywa ręce

W zanadrzu pozostaje jeszcze podążenie za radą pani rzecznik MZDW i zwrócenie się o pomoc do ciechanowskiego Rejonu Dróg. Okazuje się, że także tam umywają ręce.

 – Remontowany odcinek drogi wojewódzkiej został przekazany wykonawcy remontu – firmie ALTCOM Construction sp. z o.o. W związku z tym, wszystkie roszczenia z tego tytułu przesyłamy bezpośrednio do wykonawcy, bądź udostępniamy poszkodowanym polisę ubezpieczeniową firmy, którą otrzymaliśmy. Nie możemy brać odpowiedzialności za działania firmy niezgodne ze sztuką budowlaną oraz zatwierdzoną organizacją ruchu. Takie działania wykonawcy zostały podyktowane potrzebą intensyfikacji prac albo minimalizacji kosztów własnych, co odbyło się z narażeniem na szkody uczestników ruchu drogowego. Zgodnie z ustawą Prawo Zamówień Publicznych, firma wygrała przetarg i to ona odpowiada za szkody, ponieważ ten odcinek drogi został jej przekazany. Jeśli uzyskanie pojedynczego odszkodowania nie przekracza udziału własnego firmy, pozostaje założenie sprawy sądowej. Moim zdaniem najskuteczniejszym sposobem rozwiązania tej sprawy jest pozew zbiorowy, ponieważ w ramach jednego postępowania można uzyskać kilka roszczeń. Warto to zrobić szybko – doradza  Piotr Jarzynka Kierownik Działu Technicznego w Rejonie Drogowym w Ciechanowie.

Firma twierdzi, że prace przebiegały w zgodzie z wytycznymi i sztuką budowlaną. Oferuje jednak usługę czyszczenia pojazdów.

Skontaktowaliśmy się spółką, przeprowadzającą remont drogi. Na ich stronie widnieje motto: „Profesjonalizm, doświadczenie, jakość”. Osób decyzyjnych nie było. Drogą mailową zapytaliśmy o to, czy jedynym sposobem na zrekompensowanie strat będzie pozew zbiorowy, co poskutkowało szybkim kontaktem ze strony prokurenta spółki Marka Patasa. Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko spółki ALTCOM Construction:

„W odpowiedzi na zapytanie prasowe ws. realizacji robót remontowych nawierzchni bitumicznej drogi wojewódzkiej 544 w miejscowości Grudusk i Wiśniewo informujemy, że powyższe prace były realizowane zgodnie z zatwierdzonym przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego projektem organizacji ruchu.

Dnia 17 sierpnia w godzinach wieczornych firma prowadziła prace przygotowawcze przed ułożeniem warstwy wiążącej nawierzchni z betonu asfaltowego. Prace powyższe polegały na skropieniu istniejącej i wyfrezowanej nawierzchni emulsją asfaltową szybkorozpadową. Prace te są koniecznym zabiegiem, który ma na celu zwiększenia szczepności warstw nawierzchni bitumicznych. Prace te były częścią zadania i są stosowane na wszystkich realizowanych w Polsce zadaniach inwestycyjnych i remontowych. Nie zastosowanie skropienia nawierzchni byłoby złamaniem sztuki budowlanej. Powyższe prace bez wykonania tych robót, byłyby wadliwe i niemożliwe do odbioru przez nadzór inwestorski.

Nasza firma dołożyła wszelkich starań, by dodatkowo zabezpieczyć skropiony odcinek drogi, który był prawidłowo zabezpieczony. Ubrudzenia niektórych pojazdów spowodowało niezastosowanie się kierowców do znaków i zabezpieczeń, co niestety jest stałym problemem firm pracujących na drogach.

Pragnę kategorycznie zaprzeczyć że ubrudzenia emulsją asfaltową, mogą uszkodzić opony bądź karoserie. Jest to substancja absolutnie bezpieczna – która jest zmywalna i nie może wyrządzić jakichkolwiek szkód. Przetarcie miejsca zabrudzenia szmatką zwilżoną w oleju opałowym lub napędowym, a potem zmycie czystą wodą nie pozostawia śladów na karoserii. Podobnie przedstawia się sprawa z oponami. Jako przedstawiciel firmy proponowałem kierowcom, że czynności te mogą wykonać nasi pracownicy na budowie, jednak żaden z nich nie zgodził się na wyczyszczenie pojazdu przez nas, grożąc nam wielotysięcznymi odszkodowaniami za rzekome zniszczenia.

W dalszym ciągu gwarantujemy pomoc w wyczyszczeniu samochodów. Podpisaliśmy umowę z wyspecjalizowanymi zakładami lakierniczym i wulkanizacyjnym, do których kierujemy zainteresowanych kierowców. Nie możemy się jednak zgodzić na ewidentne próby wyłudzenia odszkodowań. Tego typu przypadki mogą zostać zgłoszone do organów ścigania.

Żałujemy, że w powyższym przypadku doszło do zbiegu niezawinionych przez nas okoliczności i dziękujemy kierowcom, których w danym dniu przejechało tą drogą przynajmniej kilkaset za okazanie zrozumienia, że remonty, które są chwilowym utrudnieniem, poprawiają jakość i bezpieczeństwo jazdy na polskich drogach.” – pisze Marek Patas przedstawiciel spółki ALTCOM Construction.

Właściciele samochodów nie składają broni i apelują do innych poszkodowanych

Kierowcy nie dają jednak za wygraną. Są zdeterminowani, aby sprawę doprowadzić do końca. Mogłoby to umożliwić zgłoszenie się innych poszkodowanych i połączenie sił. Panowie Mirosław i Jarosław są zdania, że jeśli udałoby się zebrać kilka osób, które poniosły straty w Wiśniewie, z osiągnięciem odszkodowania będzie znacznie łatwiej. W ich imieniu apelujemy, aby właściciele pojazdów uszkodzonych podczas remontu, zgłaszali się na adres e-mail pana Jarka –  ojaros@wp.pl.

Małgorzata Jabłońska

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...