Śmiercionośna droga powiatowa. Społeczność gminy Przasnysz stanowczo domaga się swoich praw.

Rozmowy, dotyczące konieczności budowy ścieżki pieszo – rowerowej od Przasnysza przez Leszno do Gostkowa, toczą się od długiego czasu. Niby nie chodzi o inwestycję na miarę obwodnicy, ale sprawa wydaje się równie skomplikowana. Przeszkodą jest nie tylko stanowcze veto ze strony konserwatora zabytków, chroniącego bardziej niż ludzkie życie historyczne tory kolejki wąskotorowej, ale także pieniądze, których w kasie powiatu brakuje.

 

Rozwiązaniu problemów miało służyć spotkanie zorganizowane w środę 26 lutego w siedzibie OSP w Lesznie, na które przybyło ponad 120 mieszkańców gminy, domagających się budowy ścieżki, stanowiącej bezpieczne połączenie z Przasnyszem.

Bilans ofiar na drodze powiatowej na krótkim, około 2-kilometrowym odcinku pomiędzy końcem Przasnysza a miejscowością Leszno jest ogromny. W 2019 r. policja odnotowała tu 2 wypadki i 6 kolizji, w których jedna osoba poniosła śmierć, a jedna odniosła obrażenia. Rok wcześniej na tym odcinku także zginęła jedna osoba. Dlatego bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że to jest droga śmiercionośna, a konieczność szybkiego wybudowania tam ścieżki pieszo – rowerowej nie podlega dyskusji.

W sierpniu 2017 r. gmina Przasnysz przejęła odcinek torowiska Mławskiej Kolei Dojazdowej licząc, że w ten sposób zabezpieczy grunty pod konieczną dla bezpieczeństwa mieszkańców inwestycję. Konserwator jest jednak zdania, że kolejka to bezcenny zabytek, którego nie wolno naruszyć i nie wyraził zgody na budowę ścieżki. Pozostało więc rozmawiać z powiatem, który jest właścicielem niebezpiecznej ulicy.

Na skutek petycji, podpisanej przez wielu mieszkańców Leszna, Gostkowa i Annopola, 31 stycznia 2020 r. Rada Powiatu Przasnyskiego przychyliła się do postulatu budowy ścieżki przy drodze powiatowej Przasnysz – Karniewo. Niestety jak zauważył przewodniczący Rady Gminy Dariusz Jankowski, uwzględnienie petycji nie spowodowało w budżecie powiatu przeznaczenia na inwestycję nawet złotówki, co oznacza, że jej realizacja mogłaby się oddalić na wieczność.

Między innymi dlatego zwołano spotkanie ze starostą przasnyskim Krzysztofem Bieńkowskim, mające na celu przekonanie starosty do szybkiego rozwiązania palącego problemu. Na spotkaniu nie mogło zabraknąć wójt gminy Przasnysz Grażyny Wróblewskiej, która zwróciła uwagę, że remont drogi, do którego doszło w poprzedniej kadencji, spowodował zwiększenie jej przepustowości. Powiatowa ulica przejęła część ruchu z drogi krajowej, stając się dogodnym skrótem do Warszawy. Poskutkowało to zwiększeniem natężenia ruchu i dalszym wzrostem zagrożenia.

– Problem bezpieczeństwa na drodze powiatowej należy rozwiązać; dlatego mieszkańcy Leszna, Gostkowa i okolicznych miejscowości, którzy korzystają z tej drogi, zwracają się do właściciela, czyli powiatu przasnyskiego i pana starosty, aby pomógł rozwiązać ten problem. Jest to zadanie powiatu, więc konieczne jest zrobienie projektu, wprowadzenie tej inwestycji do budżetu i poszukanie źródeł finansowania, co należy do właściciela – zarządcy drogi. Jeżeli państwo przystąpicie do budowy, gmina na pewno wesprze tę inwestycję. Jednak, aby było to realne, musi powstać projekt i zadanie musi zostać wpisane do budżetu powiatu przasnyskiego. Trzeba to zrobić, bo życie ludzkie jest najważniejsze – podkreślała wójt – przypominając, że w ostatnim czasie dwie osoby poniosły tu śmierć.

 

Starosta dostrzega potrzebę, ale nie widzi możliwości

Starosta przyznał, że przebudowa drogi spowodowała zwiększenie ruchu, a petycja mieszkańców jest ważną wskazówką, aby działania powiatu skierować właśnie na ten odcinek. Podkreślił jednocześnie, że powiatowy budżet jest zaplanowany, inwestycje rozpoczęte i wycofanie się z nich wiązałoby się z dużymi stratami finansowymi.

Tych środków finansowych, które powiat zaangażował w rozpoczęte inwestycje, jest bardzo dużo, dlatego nie mamy właściwie żadnych możliwości, żeby wygospodarować pieniądze na kolejne inwestycje. Wiązałoby się to z zadłużeniem, a wskaźniki długu mamy rozpisane do 2030 r. – inaczej się nie dało. Dlatego na ten rok mamy zaplanowaną sprzedaż gruntów za 10 mln zł i trzeba pożyczyć 25 mln zł. Dopiero wtedy domkniemy budżet powiatu. Dlatego, aby zrealizować budowę ścieżki, będziemy musieli prosić gminę o wparcie finansowe. W 2019 roku wielu mieszkańców z różnych części powiatu zgłosiło się do nas, aby zrobić chodnik, ścieżkę czy pobocze przy drodze powiatowej. Tych wniosków jest naprawdę bardzo, bardzo dużo. Gdyby powiat miał wyjść naprzeciw wszystkim oczekiwaniom, nie byłoby to możliwe, dlatego zwracamy się o wkład finansowy do gmin. Musimy się teraz zastanowić nad techniczną stroną, na co nas stać i jaki wybierzemy wariant przebiegu ścieżki. Wtedy inwestycję wpiszemy do budżetu. Wątpię, że w przypadku powiatu przasnyskiego stanie się to w 2020 roku, ponieważ budżet jest tak napięty, że kolejne setki tysięcy złotych mogą nam się nie zmieścić we wskaźnikach zadłużenia. Realne wydaje się wykonanie tej inwestycji w obecnej kadencji, ale na pewno nie w tym roku – wyjaśnił starosta Krzysztof Bieńkowski.

Mieszkańcy oraz wójt gminy Przasnysz nie dali jednak za wygraną. – Bardzo prosimy pana starostę, aby powiat poszukał nawet niewielkich środków i wprowadził je do budżetu, bo proces budowlany zaczyna się od pozwoleń, które – po zmianie wielu ustaw – są dużo bardziej skomplikowane. Projekt na pozwolenie wodnoprawne, w celu wybudowania chodnika na krytym rowie, opracowywaliśmy półtora roku. Jest cała masa uzgodnień, a prócz tego decyzja środowiskowa – tłumaczyła Grażyna Wróblewska, podkreślając, że gmina Przasnysz jest także częścią powiatu, a ścieżka to nie fanaberia, ale konieczność.

Stanęło na tym, że powiat umieści w tegorocznym budżecie opracowanie projektu ścieżki. Jak zapewnił starosta, stanie się to na jednej z najbliższych sesji Rady Powiatu. Wcześniej odbędą się spotkania, aby wspólnie z gminą i dyrektorem Powiatowego Zarządu Dróg wybrać możliwy wariant. Jak wynika z przebiegu dyskusji, w rachubę wchodzi kilka możliwości. Do wyboru jest inwestycja „na bogato”, ale długotrwała i kosztowna, albo wykonana w wersji podstawowej  – zrobiona tanio i możliwie jak najszybciej. Może być to po prostu umocnione i poszerzone pobocze albo pełnoprawna ścieżka rowerowa, ale problemem będzie wykup gruntów. Można byłoby też przykryć rów i rozpatrywać możliwość przysunięcia się lub wejścia na teren kolejki bez niszczenia torów. W tej chwili nie wiadomo, po której stronie ulicy biec będzie ścieżka ani jaki obierze kształt.

 

Doraźne rozwiązania, które poprawią bezpieczeństwo do czasu budowy ścieżki

Przeprowadzenie inwestycji nie będzie jednak proste, ponieważ zmieniły się przepisy. Gdy w grę wchodzi budowa ścieżki przy ulicy, gdzie dopuszczalna prędkość przekracza 50 km/h, trzeba będzie ją odsunąć, co zwiększy pulę gruntów, które trzeba będzie wykupić. Ale wójt Grażyna Wróblewska i na to znalazła sposób, proponując zmianę znaków i wprowadzenie terenu zabudowanego od Przasnysza aż do Leszna, co automatycznie ograniczy do 50 km/h dopuszczalną prędkość na tym odcinku. Propozycja spotkała się z oklaskami.

Dodatkowo, zanim powstanie ścieżka, starosta wraz z gminą podejmą rozmowy o ustawieniu radarowego wyświetlacza prędkości. Podobne rozwiązanie przy współfinansowaniu powiatu wprowadzono w gminie Jednorożec; wójt Krzysztof Iwulski jest zdania, że dzięki niemu kierowcy zdejmują nogi z gazu. Niestety, ustawienie klasycznego fotoradaru na drodze powiatowej nie wchodzi w rachubę, ponieważ decydentem w tej sprawie jest Główny Inspektorat Transportu Drogowego, który – po latach nacisków ze strony władz gminy Czernice Borowe i polityków z pierwszych szeregów sejmowych ław – zdecydował się na umieszczenie fotoradaru na… liście rezerwowej.

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że na spotkaniu byli obecni przedstawiciele przasnyskiej policji (m.in. komendant insp. Tomasz Łysiak oraz naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego kom. Robert Seferyn), którzy zapewnili mieszkańców o wsparciu wszelkich działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa.

Na ścieżkę rowerową do Leszna i Gostkowa przyjdzie nam poczekać co najmniej kilka lat, ale usłyszeliśmy zapewnienie, że sprawa w końcu ruszy z miejsca. Do tego czasu rozważa się budowę wzniesionego przejścia dla pieszych na wjeździe do Leszna (podobne jest przy lesznieńskej szkole), co ma ograniczyć prędkość na całym odcinku drogi na terenie miejscowości.

Wielką wartością w tej sprawie jest fakt, że społeczność gminy Przasnysz stanowczo domaga się swojego prawa do bezpieczeństwa. Bez tak licznego wsparcia mieszkańców głos pani wójt nie miałby tak wielkiej siły przebicia.

M. Jabłońska

guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
p-sz
p-sz
6 miesięcy temu

niestety stały tekst każdej władzy :”chciałbym ale mam związane ręce”,a ile jeszcze osób poniesie szkodę