Przebudowa zbiornika wodnego w Przasnyszu nie doczekała się realizacji. Zapytaliśmy burmistrza o jedną z jego przedwyborczych obietnic.

O konieczności rewitalizacji wyspy i zbiornika wodnego w Przasnyszu mówi się od lat. To jedna z najbardziej oczekiwanych inwestycji, która miała odmienić wizerunek miasta i stać się miejscem wypoczynku całych rodzin. Przasnyszanie mają bowiem nikły dostęp do rekreacji, a możliwość uprawiania sportów wodnych, z której swobodnie korzystają mieszkańcy miast sąsiednich, jest dla nas nieodstępna. Środkiem zaradczym miała być rewitalizacja parku miejskiego, która miała składać się z trzech etapów. Dwa pierwsze etapy zostały przez władze miasta zrealizowane – park w jego centralnej części doczekał się inwestycji. Jest oświetlony, a spacer alejkami nie grozi już skręceniem kostek. Pojawiły się nowe nasadzenia. Niestety najbardziej oczekiwana część rewitalizacji parku, czyli trzeci etap robót, polegający na odnowieniu zbiornika wodnego, nie został przeprowadzony. Utrzymanie zbiornika sprowadza się do corocznego wycięcia zielska. Miało być inaczej.

Wyspa miała zostać podniesiona, dno oczyszczone i pogłębione, a zwieńczeniem prac miała być renowacja starego mostka i budowa nowej kładki

Zgodnie z Lokalnym Programem Rewitalizacji Przasnysza na lata 2009-2013, rewitalizacja parku miejskiego miała obejmować m.in. renowację mostka na wyspę oraz budowę mostka po drugiej stronie wyspy, renowację pomnika św. Rocha oraz rewitalizację zbiornika wodnego.

Podobne założenia widnieją w Gminnym Programie Rewitalizacji Miasta Przasnysz na lata 2016-2020, który uściślił, że dotychczas wykonane prace w parku miejskim, to zrealizowanie jedynie dwóch etapów. Miał być też etap III, przewidujący rewitalizację wyspy i zachodniej części parku miejskiego. Szacowany koszt tego zadania zapisany w tym dokumencie to jedynie 2,5 mln zł. Biorąc pod uwagę, że roczny budżet Przasnysza to kilkadziesiąt milinów, zbiornik mógł być bez większego wysiłku zmodernizowany podczas obecnej kadencji i to wyłącznie z udziałem środków własnych. Trudno powiedzieć dlaczego tak się nie stało. Założenia były szczytne – modernizacja zbiornika miała się sprowadzać m.in. do jego pogłębienia, budowy systemu napowietrzania, podniesienia powierzchni wyspy, wykonania umocnień brzegów i wyprofilowania skarp. W dokumencie czytamy – Planowane działania obejmują: bagrowanie dna zbiornika oraz wykonanie głębinki, wykonanie umocnień liniowych brzegu zbiornika i wyspy, podniesienie terenu wyspy o ok. 20 cm oraz wyprofilowanie i wyrównanie jej powierzchni ponad poziom normalnego i maksymalnego piętrzenia wody w zbiorniku. Planowana jest budowa tamy poprzecznej z faszynady, w celu ukształtowania równomiernego przepływu wody w zbiorniku po obu stronach wyspy, a także wykonanie remontu istniejącego mostka, budowa nowej kładki, łączącej wyspę z północnym brzegiem zbiornika oraz budowa trzech punktów napowietrzania wody w formie fontann.

„Nieprzyjemna woń”

Urząd miasta już w 2009 r. przyznał, że zbiornik jest zbyt płytki i wymaga niezwłocznych inwestycji : „Spiętrzenie wody do wyższego stanu nie jest możliwe z powodu ryzyka podtopienia przyległych terenów. Teren ten wymaga niezwłocznych inwestycji, w celu zagospodarowania i przywrócenia mu dawnej świetności. Zalew, nad którym leży park jest płytki, jego dno jest muliste, a woda – w wyniku dużego zanieczyszczenia – mętna. W miesiącach letnich, w rzece zachodzą procesy gnilne, a co za tym idzie rozwój bakterii beztlenowych. Skutkiem ubocznym wskazanego procesu jest nieprzyjemna woń” – czytamy w dokumencie obejmującym swoim zasięgiem lata 2009-13.

Zakończymy rewitalizację parku miejskiego, na wyspie wybudujemy amfiteatr, przebudujemy mostek – To jedne z przedwyborczych obietnic burmistrza złożonych w 2014 r.

W ulotce wyborczej Waldemara Trochimiuka, sfinansowanej ze środków KWW Porozumienia Ponad Podziałami, zawierającej „Program dla Przasnysza”, która trafiła do rąk mieszkańców podczas kampanii samorządowej w 2014 r. widnieją obietnice: Zakończymy rewitalizację parku miejskiego, zagospodarujemy wyspę, uporządkujemy wodę. Na wyspie wybudujemy amfiteatr, postawimy nowe ławki i leżaki. Przebudujemy mostek.

Zwróciliśmy się z do burmistrza z pytaniem, które z tych przedwyborczych  zapowiedzi zostały spełnione. Nie udało nam się usłyszeć odpowiedzi na tak postawione pytanie, dowiedzieliśmy się natomiast, że:

 – Potencjałem wspólnym dla całego obszaru, objętego rewitalizacją w Mieście Przasnysz, jest występowanie na nim przestrzeni publicznych. Przestrzeń tę tworzą: plac Rynku, Park Miejski, wyspa, zbiornik wodny, tereny nadrzeczne, skwery, tereny zielone. Przestrzeń ta jest miejskim dobrem wspólnym i – poza placem Rynku – wymaga podjęcia wielu działań rewitalizacyjnych. Jej atrakcyjne i funkcjonalne zagospodarowanie ma znaczenie głównie dla budowania więzi międzyludzkich oraz budowania wizerunku Przasnysza jako miasta przyjaznego i bezpiecznego. Niestety, przy racjonalnym gospodarowaniu przestrzenią, muszą być brane pod uwagę także aspekty ekonomiczne. Rewitalizacja parku miejskiego im. Tadeusza Kościuszki odbywa się na miarę posiadanych i pozyskiwanych przez Miasto Przasnysz środków.

Planowanie ma to do siebie, że zwykle wykracza daleko w przyszłość. Gminny Program Rewitalizacji Miasta Przasnysz na lata 2016-2020, to założenia, a nie lista inwestycji, które mają zostać zrealizowane. Jest to dokument, który wskazuje Miastu kierunki rozwoju, a mamy dopiero rok 2018. Dwa lata na rewitalizację wyspy to czas zupełnie wystarczający, tym bardziej, że centralna część parku jest już gotowa: są nowe alejki, oświetlenie, ławeczki, plac zabaw. Wszystko to sprawia, że park jest chętnie odwiedzany i wprost tętni życiem. Obszar ten jest już w pełni wykorzystywany na cele kulturalne, społeczne i gospodarcze, czego dowodem są odbywające się tu różnorakie pikniki i akcje animacyjne. Wyspa wymaga uporządkowania, ale daleko jej już od wizerunku sprzed kilku lat, gdy była zaśmieconym i zachwaszczonym miejscem, gdzie odbywały się głównie libacje alkoholowe. Była próba wydzierżawienia wyspy w zamian za utrzymywanie tam porządku i przygotowanie atrakcji dla mieszkańców typu: przejazd bryczką czy popływanie łódeczką, ale w ostatecznym rozrachunku dzierżawca, który oferował się zatroszczyć o konserwacje wyspy, jazu i zalewu oraz przekształcić wysepkę w teren rekreacyjny, gdzie będą rowery wodne i mała gastronomia, nie udało się zrealizować pomysłu. Zbiornik jest kilkakrotnie w roku czyszczony, a fontanna dodaje miastu uroku. Temu nie da się zaprzeczyć.

Podobnie, jak koncepcja zagospodarowania wyspy, koncepcja budowy zbiornika retencyjnego w Przasnyszu nie jest pomysłem tej kadencji, ale pomysłem, który narodził się znacznie wcześniej niż Waldemar Trochimiuk został burmistrzem Przasnysza (wstępna koncepcja zbiornika powstała już w 2003 roku). Budowa zbiornika, to jednak bardzo duże koszty, a tym samym mało realnym jest, by Miasto Przasnysz zrealizowało ten pomysł z własnych środków – mówi Waldemar Trochimiuk.

Szkoda, że przez 12 lat rządów obecnych władz i możliwości aplikowania o środki zewnętrzne, nie było szans na uzyskanie dofinansowania tak potrzebnej i ważnej inwestycji. To duża strata, ponieważ kolejne perspektywy unijne nie będą już tak hojne. Przed czterema laty pojawiło się jednak światełko w tunelu.

Tajemniczy inwestor z Niemiec miał wybudować 15-hektarowy zalew. Była wizja rozwoju sportu, rekreacji i hotelarstwa

Wielka szansa dla Przasnysza została ogłoszona przez samego burmistrza przed  ostatnimi wyborami samorządowymi, w których starał się o reelekcję. Miał pojawić się niemiecki inwestor, który wybuduje zalew o 15 ha powierzchni, 4 km długości i 5-6 m głębokości. Pomiędzy mostem na ul. Szpitalnej, a zachodnim krańcem miasta (stary basen) miał się rozwijać sport, hotelarstwo i rekreacja…

– Czekam niecierpliwie na decyzję dotyczącą dofinansowania budowy zbiornika wodnego na Węgierce – głosiły okładki lokalnych mediów w 2014 roku. Burmistrz zapewniał wówczas, że znalazł źródło, z którego jest szansa pozyskania milionów złotych, a przewidywana decyzja „na tak” miała pojawić się w ciągu kilku miesięcy.

Poprosiliśmy Waldemara Trochimiuka, aby odniósł się również do budowy zalewu przez niemieckiego inwestora

– Od lat trwają próby znalezienia dofinansowania. Możliwość zaistniała kilka lat temu, gdy naszym grodem zainteresował się niemiecki inwestor. I nie był to blef wyborczy. Nie udało się. Niemniej pomysł jest zasadny, chociażby ze względu na lokalizację i funkcję jaką miałby zalew spełniać. Niestety koszt budowy przekraczałby kwotę 40 milionów zł, a do wykupu byłoby jakieś 20 hektarów pól. Są to głównie tereny dawnego koryta Węgierki, nieużytki, tereny grząskie, na których i tak nic nie można robić. Wyspa i zalew nie są priorytetowymi potrzebami naszego miasta. Dobrze byłoby je zrealizować, ale bardziej potrzebny nam jest basen. I bez względu na niektóre opinie, z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że zostawiam Miasto z realną perspektywą jego budowy – komentuje burmistrz.

Przypomnijmy, że realizacja budowy basenu pierwotnie była przewidywana przez burmistrza na lata 2017-19. Już w tej chwili wiadomo, że wykonanie zadania w tym terminie jest poza zasięgiem. Podobnie z dokończeniem rewitalizacji parku miejskiego. Jest więcej niż pewne, że przebudowa wyspy i zbiornika wodnego – wbrew wyborczym zapowiedziom – nie nastąpi w obecnej kadencji miejskich radnych oraz władz.

Starostwo też planuje zalew, który szybko nie powstanie

W kwestii zalewu pozostaje nam chyba czekać na realizację zapowiedzi starostwa.  Powiat przewidywał wybudowanie zbiornika retencyjnego, mającego rozlewać się od mostku przy rondzie Rzemieślników na tyłach „Biedronki” w kierunku ABB, a dalej na pola gminy Przasnysz. Na ten cel starostwo dysponuje ponad 20 hektarami gruntu, potrzebne jest drugie tyle. Burmistrz postawił jednak przed wydaniem zgody na tę inwestycję wysokie wymagania, dotyczące opracowania raportu środowiskowego wraz z roczną inwentaryzacją przyrodniczą, co zdaniem rzecznika starostwa Sławomira Czaplickiego spowodowało niepotrzebne opóźnienia. Dodajmy, że są to opóźnienia znaczne, ponieważ materiał wyemitowany w TVP 3 w 2016 r. głosił, że prace nad budową zalewu już się rozpoczęły. W tej chwili opracowanie raportu zostało ukończone i pochłonęło niemal 100 tys. zł. Obecnie Sławomir Czaplicki, zapewnia, że: – Realnie – budowa samego zbiornika w Przasnyszu mogłaby się zacząć po 2023 r., kiedy ruszy następna perspektywa finansową UE. W obecnej perspektywie wszystkie środki zostały rozdysponowane.

 

Przedwyborcze zapowiedzi burmistrza złożone w 2014 r.
Zalew – koncepcja starostwa

Małgorzata Jabłońska

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...