Przasnysz tak bogaty jak Warszawa? Takie założenie przyjęto podczas prac nad nowym unijnym budżetem.

W Brukseli ważą się losy pieniędzy dla Przasnysza i innych najbiedniejszych regionów Mazowsza w nadchodzącej perspektywie unijnej. Wstępne propozycje są dla nas bardzo niekorzystne.
 

Jest o co walczyć, ponieważ dysproporcja rozwojowa pomiędzy obiema częściami Mazowsza jest największą dysproporcją w kraju i jedną z największych w Europie. To opinia wygłoszona w środę, 4 lipca podczas wystąpienia w Komitecie Regionów w Brukseli przez marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika.

Marszałek województwa mówi o rozporządzeniu Komisji Europejskiej, które  weszło w życie 1 stycznia br., na podstawie którego województwo składa się z dwóch regionów statystycznych – bogatszego, obejmującego Warszawę wraz z okolicznymi powiatami, oraz biedniejszego obejmującego m.in. powiat przasnyski. Adam Struzik lobbuje na rzecz uznania statystycznego podziału Mazowsza przy alokacji funduszy UE w kolejnym unijnym budżecie na lata 2021-2027.

Wstępne propozycje Komisji Europejskiej nie uwzględniają tego, korzystnego dla naszego regionu, podziału. W założeniach miał on pomóc Przasnyszowi oraz miejscowościom podobnym w uzyskaniu większych środków unijnych. Wstępne rokowanie są dla nas niekorzystne. Zgodnie z koncepcją Komisji Europejskiej cały obszar Mazowsza miałby zostać zakwalifikowany do regionów lepiej rozwiniętych, czyli najbogatszych miejsc w Unii Europejskiej, w których PKB per capita przekracza 100 proc. średniej unijnej.

– Część województwa mazowieckiego w rzeczywistości kwalifikuje się do najbiedniejszych, a nie najbogatszych części kraju i Europy. Wartość PKB na  jednego mieszkańca w nowym regionie warszawskim stołecznym w 2015 r. stanowiła już 148 proc. średniej unijnej, podczas gdy w mazowieckim regionalnym było to jedynie niespełna 60 proc. – argumentował marszałek.

Jego zdaniem pominięcie tych zróżnicowań uniemożliwia realizację celu Unii Europejskiej, jakim jest wzmocnienie spójności gospodarczej, społecznej i terytorialnej. – Obszary faktycznie wymagające interwencji nie otrzymają wystarczających środków, aby mogły w najbliższym czasie zbliżyć się do średniego poziomu PKB Unii Europejskiej, a dysproporcje między regionami oraz wewnątrz regionów będą narastać – zaznaczył Struzik.

Według założeń KE przy podziale środków unijnych po 2020 r. mają być brane pod uwagę dane gospodarcze za lata 2014-2016. Taki przedział czasowy jest niekorzystny dla Mazowsza i naszego powiatu​, ponieważ dopiero 1 stycznia br. weszło w życie rozporządzenia Komisji, na podstawie którego województwo składa się z dwóch regionów statystycznych- bogatszego i biedniejszego.

Zakwalifikowanie do grupy regionów lepiej rozwiniętych wiąże się ze zmniejszeniem unijnego wsparcia – do najbogatszych po 2020 r. trafi jedynie co 10. euro z polityki spójności. Dodatkowo do realizowanych projektów Unia dołoży jedynie 40 proc., podczas gdy w najbiedniejszych regionach będzie to 70 proc. Pozostałe środki będą musiały pokryć państwa członkowskie lub beneficjenci funduszy. Kurczą się również obszary, na które można przeznaczyć środki unijne.

Z propozycji Komisji Europejskiej wynika, że 14 z 16 polskich regionów pozostanie po 2020 roku w grupie regionów najsłabszych ekonomicznie. Grupa ta nie obejmie jedynie Mazowsza i Dolnego Śląska. Jak wynika z danych europejskiego urzędu statystycznego, w latach 2008-2014 Mazowsze, głównie za sprawą Warszawy, było najszybciej rozwijającym się regionem UE pod względem PKB na jednego mieszkańca i jednocześnie najbogatszym polskim regionem (109 proc. średniej unijnej). Warto zdać sobie sprawę, jak ogromną wagę dla przyszłości naszego miasta i regionu mają rozmowy, które w tej chwili toczą się Brukseli. Od nich zależeć będzie bowiem ilość środków na rozwój powiatu w najnowszej unijnej perspektywie.

Na podstawie Kurier PAP oprac. Małgorzata Jabłońska


Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...