Przasnysz jest brudny. Powód? Brak koszy na śmieci!

Przasnysz jest małym, lecz pięknym miastem. Nadejście wiosny, a tym samym większa chęć do przebywania na świeżym powietrzu powoduje, że baczniej zwracamy uwagę na nasze otoczenie. Na wielu przasnyskich chodnikach i trawnikach zalegają śmieci. Nie jest to wyłącznie wina mieszkańców, to efekt wieloletnich zaniedbań w stawianiu koszy na śmieci. Są rejony miasta, które są ich zupełnie pozbawione.

Jeden z mieszkańców w 2014 r. pofatygował się do urzędu miasta, aby zgłosić fakt, że na odcinku drogi wojewódzkiej, biegnącej przez Przasnysz, a więc na ul. Piłsudskiego nie ma ani jednego kosza na śmieci. Mieszkaniec został zapewniony, że nowe kosze staną już jesienią. Minęła jesień roku 2014, 2015 i 2016 r… Mieszkaniec czekał cierpliwie. Dziś mamy rok 2019, a koszy nadal tu nie ma.

Na przasnyskich chodnikach lądują opakowania po chipsach, puste butelki i niedopałki

Pasy zieleni, chodniki oraz okoliczne posesje zasypywane są śmieciami. Wielu ludziom nie chce się nieść papierków po lodach, opakowań po chipsach, pustych puszek i butelek przez całe miasto, dlatego lądują one na ulicy, nie przynosząc Przasnyszowi chluby. Ulicą Piłsudskiego przejeżdżają codziennie tysiące pojazdów, których kierowcy wyrabiają sobie negatywną opinię o naszym zamiłowaniu do porządku.

Bywalcy miejskich placówek kulturalnych zgłaszają brak koszy na śmieci, które zwyczajowo stoją w sąsiedztwie drzwi do wszystkich polskich instytucji publicznych. Niestety nie w Przasnyszu. Kosza na śmieci nie ma zarówno przy wejściu do Muzeum Historycznego, jak i w całej okolicy Miejskiego Domu Kultury. Bliżej parku stoi jedynie zamknięty na kłódkę kontener. Czyżby bano się, że odpady zostaną skradzione? To oczywiście sarkazm, kłóda chroni przed podrzucaniem MDK-owi cudzych śmieci.

Tak czy siak, sąsiedztwo wejścia do MDK-u często bywa usłane dywanem z petów. Palacze kiedyś przytargali nawet betonowy kosz, stojący po drugiej stronie ul. 3 maja, ustawiając go w sąsiedztwie wejścia do miejskiej placówki kultury. Długo tam nie postał, ponieważ szybko odniesiono go w miejsce, gdzie niewiele osób z niego korzystało. Może dlatego zniknął na stałe.

Problem koszy na śmieci, a raczej ich braku wypłynął już podczas kilku miejskich sesji rady

W styczniu jako pierwszy interweniował w tej sprawie radny Sławomir Czaplicki. –  W imieniu mieszkańców chciałbym się zwrócić z prośbą. Chodzi o ulicę Bukową biegnącą od sklepu Biedronka do Sosnowej na osiedlu Orlika. Nie ma tam ani jednego kosza na śmieci. Są tam garaże, jest szkoła przy ul. Sadowej, działkowcy chodzą tamtędy na działki. Także i ja codziennie spaceruję z psem w tym rejonie. Nie ma tam ani jednego kosza na śmieci, dobrze by było, aby stanął, miejsce będzie estetyczniej wyglądało – mówił Sławomir Czaplicki.

Niedługo potem usłyszeliśmy w tej sprawie apel Piotra Kołakowskiego, który zwrócił uwagę, że trudno domagać się od ludzi kulturalnego zachowania i poszanowania porządku, skoro w wielu miejscach pojemników na odpady po prostu nie ma.

– Są dwa przejścia dla pieszych pomiędzy przasnyską starówką, a os. Orlika. (ul. Przechodnia i Berka Joselewicza – przyp. red.). Mieszkańcy zgłaszają problem z czystością tych miejsc. Tymczasem wiadomo, dlaczego zachowanie czystości jest trudne. Zarówno w jednym, jak i w drugim ciągu pieszym tych koszy po prostu nie ma. Ustawienie pojemników na odpady da nadzieję na to, że z czystością będzie lepiej. Kolejny brak koszy dotyczy ulic Świerczewo i Zawodzie. Jeśli śmietników nie będzie, nie pomoże najlepsza polityka edukacyjna. Trudno w naszym mieście zachowywać się zgodnie z kulturą. Są to dwa miejsca, które osobiście sprawdziłem. Tych koszy tam naprawdę nie ma – mówił Piotr Kołakowski.

Pojawiło się światełko w tunelu. Burmistrz wlał nadzieję w nasze serca

 – Z przyjemnością się do tego odniosę. Panowie radni mają rację, ponieważ ja też widzę potrzebę zwiększenia liczby koszy na śmieci na naszych ulicach. Jestem po spotkaniu z naczelnikiem Hubertem Kwiatkowskim, kiedy tylko przyjdzie wiosna, koszy w naszym mieście pojawi się więcej – zapewnił Łukasz Chrostowski.

Wiosna już za pasem, a na ostatniej sesji 28 lutego na brak koszy zwrócił jeszcze uwagę Arkadiusz Chmielik, który dostrzega śmieci walające się na odcinku pomiędzy ul. Sadową a przasnyskim stadionem „Wembley”. – Jest tam bardzo przyjemny chodnik i wiele osób tamtędy spaceruje. Jest tam brudno, śmieci są nawet w żywopłocie. Zastanawiałem się dlaczego. Jedyne wyjaśnienie jest takie, że nie ma tam ani jednego kosza na śmieci. Warto  je tam postawić – apelował.

Na koniec prawdziwa petarda! Ile koszy stanęło w Przasnyszu w ostatnich latach?

Zachęceni deklaracją burmistrza, skierowaliśmy do przasnyskiego magistratu kilka pytań o mające się pojawić – po latach zaniedbań – nowe kosze na śmieci. Chcieliśmy wiedzieć ile stanie koszy i za jaką kwotę, w jakich pojawią się miejscach, co ile będą opróżniane oraz jaki będzie szacowany koszt odbioru śmieci. Na koniec chcieliśmy wiedzieć, czy jest nadzieja, że będą sukcesywnie dostawiane kolejne.

Zamiast konkretnej odpowiedzi, usłyszeliśmy, że liczba oraz cena nowych koszy, które staną w Przasnyszu, nie są jeszcze znane. – Szacowana ilość koszy na odpady to ok. 20 szt., a wartość zadania określona zostanie po podpisaniu umowy na zakup koszy – usłyszeliśmy.

Nie są znane także miejsca, w których się pojawią. – W tej chwili trwa analiza miejsc na terenie miasta, gdzie mogłyby takie kosze stanąć – poinformowali urzędnicy. – Koszt opróżniania wszystkich koszy ulicznych określany jest ryczałtowo. Wartość ryczałtu corocznie określa umowa z wykonawcą usługi – to kolejna odpowiedź, którą otrzymaliśmy.

Dowiedzieliśmy się za to, że: – Jednocześnie chciałbym nadmienić, że w „latach zaniedbań”, o których pani redaktor wspomina, na terenie Przasnysza zakupiono 24 kosze na psie odchody i 7 koszy na odpady komunalne – odpowiedział przasnyski magistrat.

Czytajmy uważnie! W ciągu ostatnich lat (być może nawet podczas poprzedniej  12-letniej kadencji) pojawiły się w Przasnyszu 24 pojemniki na psie kupy, które stanęły wyłącznie dzięki projektowi do budżetu obywatelskiego z 2016 r. Pojemniki powstały, ponieważ zyskały poparcie mieszkańców.

Urząd miasta chwali się więc tym, że w ciągu ostatnich lat jego działania sprowadziły się do ustawienia na 25 km2 powierzchni dumnego grodu nad Węgierką 7 (słownie — siedmiu!) koszy na śmieci. Wstydziliby się wspominać.


M. Jabłońska

Skomentuj artykuł

avatar