Przasnysz. Co dalej z walącą się chałupą na Świerczewie?

Sprawa jest skomplikowana, ponieważ przasnyską ruderę chroni „święte” prawo własności. Co najciekawsze, wspomniane prawo chroni kogoś, kogo dotychczas nie zidentyfikowano. Właściciela nie ma, a spadkobierca, albo zarządca budynku jest trudny do ustalenia. Sprawą zajmuje się Sąd Rejonowy w Przasnyszu, który na wniosek Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, pracuje nad ustanowieniem kuratora spadku.

Poza bezdomnymi, drewnianym budynkiem przy ul. Świerczewo przez lata nikt się oficjalnie nie interesował. Nieoficjalnie mówi się, że ktoś pobiera opłaty za znajdujące się na posesji garaże, jednak budynek stał i niszczał przez nikogo niepokojony. Tak było do czasu, aż chałupa zaczęła w regularnych odstępach czasu płonąć i grozić zawaleniem. Aby zapewnić bezpieczeństwo przechodniom, miasto zabezpieczyło teren, a okoliczne chodniki są zamknięte. Wyznaczono też nowe przejście dla pieszych. Utrudnienia trwają od miesięcy i wygląda na to, że taki stan rzeczy szybko się nie zmieni.

Jak wiadomo, w sprawie żenującej budy w centrum miasta doszło do spotkania na najwyższym szczeblu nowych władz miasta i powiatu. O problemie dyskutowali starosta Krzysztof Bieńkowski oraz burmistrz Przasnysza Łukasz Chrostowski. W rozmowach uczestniczył także radca prawny urzędu miasta Łukasz Machałowski. O przebieg i finał ustaleń dopytywał, podczas grudniowego posiedzenia komisji rady miasta, Paweł Łada.
Prawnik urzędu potwierdził fakt przeprowadzenia rozmów, mających na celu jak najszybsze ustalenie i uregulowania stanu problematycznej nieruchomości.

– Mamy dwie koncepcje, które wymagają współdziałania z Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego. Dotychczas miasto Przasnysz robiło tyle, na ile zezwalała ustawa o gospodarce nieruchomościami oraz utrzymania porządku i czystości w gminach. Przekazaliśmy panu staroście naszą koncepcję rozwiązania tego problemu – mówił Łukasz Machałowski, mając na myśli skorzystanie z przepisów dotyczących tzw. zastępczego wykonania rozbiórki. Prawo stanowi bowiem, że jeśli właściciel obiektu otrzyma decyzję nakazującą rozbiórkę budynku i nie będzie chciał się jej podporządkować, to nadzór budowlany w pierwszej kolejności może nałożyć na niego grzywnę. Jeżeli grzywna nie przyniesie pożądanego efektu i właściciel nadal nie będzie chciał dokonać rozbiórki obiektu, to nadzór budowlany może wykonać tzw. rozbiórkę zastępczą, a więc może zlecić dokonanie tej rozbiórki innemu podmiotowi, np. firmie budowlanej. W takim przypadku właściciel lub zarządca zostanie obciążony poniesionymi kosztami. Takie rozwiązanie patowej sytuacji wydaje się znakomite, rodzi jednak kolejne problemy.

– Będzie tu potrzebne wskazanie podmiotu, na który trzeba scedować koszty tej decyzji, bowiem musi być skierowana wprost do legitymowanego adresata, zarządzającego tą nieruchomością bądź jej właściciela. Występuje tu jednak prawna wątpliwość, czy za zarządcę można uznać osobę interesującą się tym obiektem i zawiadującą nim telefonicznie lub pośrednio zainteresowaną tą nieruchomością, czy też chodzi o zarządcę formalnego. Orzecznictwo wskazuje jednak na formalnego zarządcę. To jest ryzyko, które nie jest ryzykiem miasta, a Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego – dodał radca.

Radny Łada dopytywał więc, czy mimo braku zarządcy lub właściciela, miasto nie może podjąć się rozbiórki. – Codziennie chodzę tamtędy do pracy i widzę, że ludzie omijają te barierki, nie idą chodnikiem, ale po ulicy. Chodzi mi o to, czy można wejść na tę nieruchomość, ściągnąć dach i  rozebrać ścianę szczytową? – dopytywał radny, dodając, że usunięcie krokwi zminimalizuje ryzyko zawalenia się budynku, co umożliwi demontaż barierek. Zasugerował także możliwość przeprowadzenia rozbiórki przez straż pożarną, co jest ważne ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców. Niestety, jak się okazuje, taka możliwość nie istnieje, ponieważ obowiązuje święte prawo własności i, co do zasady, nie istnieje możliwość wejścia na cudzą posesję. Tymczasem dotychczas właściciela ani zarządcy nie ustalono. – O ile się orientuję, działka ta nie ma uregulowanego stanu własności, gdyby tak było, sprawa byłaby prosta. W zaistniałej sytuacji trzeba np. rozpatrzyć kwestię zasiedzenia przez posiadaczy samoistnych. I tu właśnie pojawia się problem – nie ma właściciela i nie ma zarządcy, ale są posiadacze samoistni – wyjaśnił radca.

– Sytuacja jest bardzo dziwna. Straszydło stoi w centrum miasta, a miasto nie może z tym nic zrobić – komentował radny Łada.

– Pan starosta otrzymał wyciąg ustawy prawo budowane i zainteresował się tym. Problem jest taki, że nie ma tam księgi wieczystej ani zbioru dokumentów – tłumaczył Łukasz Machałowski.

– Nie możemy czekać kolejne lata, aż to się zawali lub spali. Nie może być tak, że nie ma na to rady – narzekał radny. Niestety w obowiązującym stanie prawnym prostego rozwiązania nie ma, ponieważ trwa postępowanie sądowe.

Z informacji, które uzyskaliśmy z urzędu wojewódzkiego wynika, że za poprzedniej kadencji władz Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Przasnyszu wystąpił do przasnyskiego Sądu Rejonowego w sprawie ustanowienia kuratora spadku, powiadamiając o tym burmistrza miasta. O powołanie kuratora mogło wnioskować również miasto. Wówczas to przedstawiciel samorządu miejskiego byłby kuratorem. Tak się jednak nie stało. W tej chwili podjęcie odpowiednich kroków przez nadzór budowlany będzie możliwe po określeniu uczestnika procesu budowlanego.

– W sprawie posesji usytuowanej w Przasnyszu „na Świerczewie” obecnie nie ma prawnego podmiotu, do którego mogą być kierowane oraz od którego mogłyby być egzekwowane wydane decyzje administracyjne (uczestnikiem procesu budowlanego zgodnie z ww. ustawą jest inwestor, właściciel lub zarządca) – poinformowała nas Ewa Filipowicz Rzecznik Prasowy Wojewody Mazowieckiego.

Pozostaje zatem oczekiwanie na rozstrzygniecie sądu. Stanęło na tym, że urząd miasta  będzie monitował tę kwestię i w sytuacji pojawienia się możliwości dokonania rozbiórki, zostanie ona niezwłocznie wykonana. Na razie środka zaradczego nie ma, a szpetnej budy szybko się nie pozbędziemy.


M. Jabłońska

Skomentuj artykuł

avatar