Przasnyscy urzędnicy ruszą na pomoc Sanepidowi.

Koronawirus nie daje za wygraną. Mimo kolejnych obostrzeń, krzywa zakażeń rośnie, a wraz z nimi liczba osób objętych nadzorem epidemiologicznym, pozostających w kwarantannie i w izolacji. W szpitalach zaczyna brakować miejsc dla pacjentów, a stacje sanitarno-epidemiologiczne nie nadążają z pracą. Aby wspomóc te drugie, włodarze delegują do nich swoich urzędników. Z odsieczą przychodzi także przasnyskie starostwo.

 

Z dnia na dzień rośnie liczba osób zakażonych bądź kierowanych na kwarantannę w związku z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Od początku epidemii Ministerstwo Zdrowia odnotowało 202.579 zakażonych osób, które resort nazywa pacjentami, choć szczęśliwie większość z nich przechodzi zakażenie bezobjawowo i nie wymaga pomocy medycznej.

21 października Ministerstwo odnotowało 10.040 nowych, potwierdzonych przypadków zakażenia, z czego 1.162 z województwa mazowieckiego. Na kwarantannie przebywa ponad 335 tys. osób, a nadzorem epidemiologicznym objęto przeszło 42,5 tysiąca.

Sytuacja wygląda nieciekawie także w samym powiecie przasnyskim, znajdującym się w czerwonej strefie. Liczba przypadków potwierdzonych laboratoryjnie z wynikiem dodatnim wynosi 257, zaś kwarantanną domową objęto 320 osób, z czego 30 ostatniej doby.

W izolacji domowej w naszym powiecie przebywa ponadto 85 osób, tymczasem to właśnie na stacjach sanitarno – epidemiologicznych spoczywa obowiązek wydawania decyzji dotyczących izolacji. Sanepidy, ze względu na dynamikę sytuacji, mają coraz większy problem z informowaniem mieszkańców przy jednoczesnym raportowaniu, analizowaniu czy aktualizowaniu danych. Prowadzą również tzw. dochodzenia epidemiologiczne, ustalając kontakty osób zakażonych, co jest czynnością czasochłonną. Wszystkie te czynniki sprawiają, że pracownicy przasnyskiego Sanepidu pracują ponad siły, opuszczając biuro nierzadko po północy.

– Dla nas wszystkich jest to sytuacja dotąd niespotykana. Musieliśmy przeorganizować zupełnie naszą pracę oraz życie osobiste. Trudno jest wytłumaczyć rodzinie, że kolejny dzień nie wiemy, o której wrócimy do domu. Zdarzało się, że opuszczaliśmy biuro po północy. Konieczne było wprowadzenie pracy na dwie zmiany, do tego dyżur pod telefonem alarmowym 24 godziny na dobę i pomoc w obsłudze infolinii warszawskiej. Nasza stacja liczy zaledwie 17 pracowników, z czego 11 to pracownicy merytoryczni –  powiedziała w wywiadzie dla naszej redakcji pod koniec września dyrektor przasnyskiego Sanepidu Maria Śliwińska.

Od tego czasu liczba zakażeń, a więc koniecznych, wynikających z przepisów procedur, drastycznie wzrosła.

 

Problemy w całej Polsce, na pomoc ruszają włodarze

Sytuacja w Przasnyszu nie jest odosobniona, podobne kłopoty odnotowano w całym kraju. O pomoc we wsparciu służb sanitarnych zwrócił się Wojewoda Mazowiecki, który w korespondencji skierowanych do powiatów  prosi o oddelegowanie urzędników i urzędniczek do pomocy inspekcji sanitarnej.

„Gwałtowny przyrost zakażeń uniemożliwia już dziś sprawne wykonywanie koniecznych czynności, leżących po stronie inspekcji sanitarnej. Inspekcja nie jest w stanie obsłużyć telefonicznie oczekujących na kontakt i wydać na piśmie decyzji administracyjnych o kwarantannie” – pisze Konstanty Radziwiłł, zwracając się do starostów o kontakt z poszczególnymi stacjami, w celu określenia ich potrzeb i delegowania pracowników w sytuacji, gdy taka potrzeba zaistnieje.

W związku z apelem wojewody zapytaliśmy, czy starostwo oddeleguje do pomocy w pracach biurowych przasnyskiego Sanepidu pracowników powiatu? A jeśli tak, to kiedy i ilu?

– Starosta Przasnyski w ubiegłym tygodniu omówił tę kwestię z Wojewodą Mazowieckim, natomiast wczoraj uzgodnił z Dyrekcją Powiatowej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej oddelegowanie dwóch pracowników Starostwa Powiatowego w Przasnyszu do pomocy pracownikom Sanepidu. Pozostałe szczegóły, takie jak termin oddelegowania urzędników, zostaną wyznaczone przez Wojewodę – usłyszeliśmy w starostwie.

W związku z faktem, iż z odsieczą służbom sanitarnym ruszyli także włodarze miast, w tej liczbie Grudziądza i Piaseczna, podobne pytanie skierowaliśmy także do Urzędu Miasta w Przasnyszu.

– Nie miałem sygnału z przasnyskiego „Sanepidu”, aby potrzebna była taka pomoc. Jeśli taki temat się pojawi, wtedy będziemy analizować każdą możliwość pomocy – odparł burmistrz Łukasz Chrostowski.

 

M. Jabłońska


 

guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Tubylec
Tubylec
1 miesiąc temu

A nasz burmistrz jak zwykle nie w temacie. Pani dziennikarka lepiej poinformowana, niż burmistrz.