PRACA DLA MŁODYCH.

STAROSTWO ZACHĘCA DO LEKTURY, ZWŁASZCZA PRZEDSIĘBIORCÓW I PRACODAWCÓW. TO PIERWSZE TAK REALNE I KONKRETNE ROZWIĄZANIE NA RYNKU PRACY.

Program „Praca dla młodych” może zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2016 r. Według założeń skorzysta z niego każdy pracodawca, który podpisze stosowną umowę z Powiatowym Urzędem Pracy. W zamian za zatrudnienie na etat młodego pracownika otrzyma od PUP-u 1800 zł i dodatkowo składki na ZUS. W sumie będzie to kwota w wysokości 2173,32 zł. Dofinansowanie będzie przysługiwać nie tylko w sytuacji zatrudniania nowej osoby. Pracodawca może liczyć na pieniądze również wtedy, kiedy postanowi zatrudnić na etat pracownika, z którym współpracował do tej pory na umowę o dzieło lub zlecenie.
Cały tekst poniżej.

„To prawdziwy przełom na runku pracy w Polsce. Program „Praca dla młodych”, który powstał w resorcie kierowanym przez PSL-owskiego ministra Władysława Kosiniak-Kamysza, jest pierwszym tak realnym i konkretnym rozwiązaniem na naszym rynku pracy. Dzięki niemu pracodawcy przez rok będą otrzymywać dotację, w sumie blisko 2200 zł miesięcznie do każdego młodego pracownika zatrudnionego na etat. Jeszcze nigdy młodzi ludzie w Polsce nie dostali tak dużego wsparcia od państwa. 

Program „Praca dla młodych” może zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2016 r. Według założeń skorzysta z niego każdy pracodawca, który podpisze stosowną umowę z Powiatowym Urzędem Pracy. W zamian za zatrudnienie na etat młodego pracownika otrzyma od PUP-u 1800 zł i dodatkowo składki na ZUS. W sumie będzie to kwota w wysokości 2173,32 zł. Dofinansowanie będzie przysługiwać nie tylko w sytuacji zatrudniania nowej osoby. Pracodawca może liczyć na pieniądze również wtedy, kiedy postanowi zatrudnić na etat pracownika, z którym współpracował do tej pory na umowę o dzieło lub zlecenie. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej szacuje, że dzięki programowi pracę na etat znajdzie 115 tys. młodych ludzi.

Całkowity koszt programu według szacunków ministerstwa to 2,7 mld zł. Środki będą pochodzić z Funduszu Pracy. Ogromna część tej dotacji wróci jednak do budżetu państwa w formie podatków i składek. – Szacujemy, że program będzie realnie kosztował ok. 1,6 mld zł – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, minister Pracy i Polityki Społecznej. – Nie musimy nigdzie szukać na to pieniędzy, te środki już są w Funduszu Pracy. Nie mogliśmy ich jednak wykorzystać z powodu ciążącej nad Polską procedury nadmiernego deficytu. W połowie maja Komisja Europejska zarekomendowała jego zamknięcie, uznając, że rząd trzyma wydatki w ryzach. To dało nam pole manewru. Uznaliśmy, że jeśli zwiększać wydatki, to właśnie na wsparcie młodych ludzi w wejściu na rynek pracy – dodaje minister.

Ponad 100 tys. nowych etatów na rynku pracy może również odbić się pozytywnie na naszej gospodarce. Ogromna liczba zatrudnionych nie tylko zyska świadczenia socjalne, lecz także zdolność kredytową. To może być bardzo znaczący impuls, szczególnie dla borykającego się wciąż z problemami rynku mieszkaniowego. Młodzi ludzie będą mogli zacząć myśleć o założeniu rodziny, co jest nie bez znaczenia w sytuacji problemów demograficznych, jakie nas czekają.

Pracownicy zatrudnieni w ramach projektu będą mogli liczyć na minimum 2-letni okres zatrudnienia. Przez pierwszy rok ich etat będzie współfinansowany przez państwo. Przez kolejny pracodawca będzie zmuszony utrzymać go sam. Jeśli zwolni pracownika przed upływam 2 lat, będzie zobowiązany oddać dotację w proporcjonalnej wysokości względem okresu zatrudnienia. Dotacji nie będzie musiał zwrócić w sytuacji, gdy zwolni pracownika dyscyplinarnie lub ten sam odejdzie na własną prośbę. W takich przypadkach urząd pracy skieruje do pracodawcy innego bezrobotnego, który będzie posiadał odpowiednie kwalifikacje.

Pierwsze czytanie projektu odbędzie się na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Zaplanowane jest ono na 10-12 czerwca. Biorąc pod uwagę, ilu posłów popiera projekt, wszystko wskazuje na to, że zostanie on przyjęty w szybkim tempie i zacznie funkcjonować od nowego roku.”

Marcin Zieliński


Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...