Pomóżmy Pawłowi z Przasnysza wyjść z domu.

W Przasnyszu, za sprawą inicjatywy radnego miejskiego Sławomira Czaplickiego i coraz większej rzeszy ludzi, którzy do niej dołączają tempa i rozmachu nabiera akcja pomocy dla naszego mieszkańca Pawła Kowalczyka, który od urodzenia choruje na dziecięce porażenie mózgowe. Paweł nie chodzi sam. Porusza się na wózku inwalidzkim, ale obecnie stał się zakładnikiem mieszkania na 3. piętrze jednego z przasnyskich bloków. Paweł, aby opuścić mieszkanie musi mieć specjalny schodołaz, którego koszt to ok. 38 tys. zł.

 

 

O Pawle

Mam na imię Paweł. Mam  prawie 32 lata. Od urodzenia choruję na dziecięce porażenie mózgowe – nie chodzę sam. Poruszam się na wózku inwalidzkim. Pomimo swojej niepełnosprawności, nie pozostaje bierny. Na miarę swoich możliwości fizycznych oraz finansowych, realizuje swoje plany i marzenia.  Od kilku lat pracuje zdalnie, dzięki firmom zatrudniającym osoby niepełnosprawne. Wszystko było o wiele prostsze do lutego. W lutym zmarł mój tata. Zostałem sam z mamą na III piętrze jednego z przasnyskich bloków. W tej chwili jestem uwięziony w mieszkaniu – schodołaz, którego używaliśmy żeby wspomóc mi poruszanie na schodach – zepsuł się. Żeby odciążyć swoją mamę i pozwolić sobie na wyjście na zewnątrz, na dokończenie prawa jazdy, potrzebuje Waszego wsparcia. Nowy schodołaz, który pozwoli mi na samodzielne korzystanie to koszt 38 tysięcy złotych… Sam niestety nie podołam z tak wielkimi kosztami, a dofinansowanie do takiego sprzętu to zaledwie kilka tysięcy. Pomóż mi cieszyć się życiem. W tej chwili na wyjście na dwór mogę pozwolić sobie raz na dwa tygodnie…

– Pewnego dnia, skontaktowała się ze mną z prośbą o pomoc dla Pawła  Danuta Abmroszkiewicz. Razem odwiedziliśmy Pawła i jego mamę. To była ciekawa i wzruszająca rozmowa, bo Paweł to niesamowity, pozytywny człowiek, który sam jest w wielkiej potrzebie, a stara się jeszcze pomagać innym. Jego mama to bardzo ciepła osoba, ale po śmierci męża w lutym tego roku nie jest w stanie sama pomóc Pawłowi w zejściu na dół i wejściu na górę. Po spotkaniu zacząłem myśleć i działać, jak możemy pomóc Pawłowi wyjść z uwięzi, jaką stało się bez odpowiedniego schodołaza jego własne mieszkanie na 3. piętrze. Przecież sam nie byłem w stanie zrobić wiele. Ale razem z innymi, możemy naprawdę wygrać tę walkę. Porozmawiałem o tym z burmistrzem Łukaszem Chrostowskim i Karoliną Burdach. Z Karoliną udaliśmy się ponownie do Pawła i powstała dzięki jej doświadczeniu „zrzutka”. Z burmistrzem uzgodniliśmy zaś nagranie przez Urząd Miasta pierwszego lokalnego Challenge’a dla Pawła, który ma zapoczątkować naszą lokalną, ale też i ponadlokalną pomoc chelendżową właśnie dla naszego mieszkańca. W niedzielę otrzymałem informację, że wiadomości o naszej akcji dotarły do Pań: Agnieszki Chulczyńskiej i Iwony Kulas i właśnie w niedzielę powstała na FB specjalna grupa dedykowana Pawłowi, na której będą prowadzone licytacje, z których dochód trafiał będzie na konto zrzutki Pawła. To niesamowite, jak ludzie są wspaniali. Ogromnie cieszę się, że machina pomocy dla naszego dzielnego, młodego mieszkańca ruszyła. To dopiero początek. Długa droga, żeby zebrać potrzebne 38 tyś zł. Mamy nadzieję, że akcja będzie się rozwijała i będzie różnorodna, a w finale wszyscy razem pomożemy Pawłowi zebrać pieniądze na schodołaz, bez którego jest uwięziony w bloku. Zachęcamy wszystkich do wsparcia i włączenia się w działania z każdym pomysłem, który przybliży Pawła do zebrania koniecznej kwoty. Wpłacajmy i namawiajmy innych, nagrywajmy challenge dla Pawła z Przasnysza i nominujmy kolejnych ludzi oraz instytucje, udostępniajmy akcje i grupę, która powstaje na FB i wszędzie, gdzie to możliwe. Liczy się każda wpłata, każda złotówka. Razem damy radę spełnić marzenie Pawła o samodzielnym wyjściu z domu przy pomocy odpowiedniego schodołaza – powiedział inicjator akcji, radny Sławomir Czaplicki.

 

 


guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments