Pomnik zamordowanych Żołnierzy ZWZ-AK zyska należny mu blask? Będzie miejscem pamięci narodowej.

Na przasnyskim rynku od lat stoi pomnik upamiętniający niemiecką zbrodnię na Polakach straconych podczas II wojny światowej. Co roku władze i służby lokalne, rodziny ofiar oraz przasnyszanie składają tam kwiaty i zapalają znicze, aby upamiętnić zbrodnię z 1942 r. Jednak stan prawny działki nie przyznaje miastu praw do gruntu ani do pomnika, a miejsce jest nagryzione zębem czasu i nie zawsze uszanowane przez odwiedzających. Jest nadzieja na zmianę tego stanu rzeczy.

 

Do urzędu napływały liczne apele dotyczące przywrócenia temu miejscu godnego wyglądu. Jedną z takich osób był dr. Andrzej Biały – prezes koła naukowego Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej, który o przywrócenie świetności pomnikowi apelował od lat. Ostatnie z jego z pism trafiło do burmistrza Łukasza Chrostowskiego:

 

„Postuluję, aby o miejsce martyrologii Polaków należycie dbać, nie tylko w dni rocznicowe, ale zawsze. Są tam wysokie krzewy, zasłaniające widok od ulicy, tam właśnie między ścianą budynku a krzewami pewni osobnicy urządzili sobie bar alkoholowy i toaletę. Zgodnie z prawem jest to profanacja miejsca pamięci, prawnie karana oraz postępowanie niemoralne i nieludzkie” – pisał Andrzej Biały, przypominając burmistrzowi oraz radnym przedwyborcze obietnice.

Nierozwiązywalny od lat problem polega na tym, że działka, na której stoi pomnik stanowi prywatną własność i była przedmiotem spraw sądowych toczonych w poprzedniej kadencji, w których zapadały korzystne dla właścicieli wyroki. Chodziło m.in. o zasadność obciążania miasta kwotą czynszu. Miasto podnosiło, że nie jest właścicielem pomnika, ani gruntu.  Na porozumienie na cywilizowanych zasadach nie było szans, dlatego właściciele działki byli zmuszeni oddać sprawę pod ocenę sądu.

Za czasów Waldemara Trochimiuka miasto zostało więc pozwane o wynagrodzenie za  bezumowne korzystanie z gruntu. Początkowo, wyrokiem z dnia 4 listopada 2014 r. Sąd Rejonowy w Przasnyszu, oddalił powództwo właścicieli nieruchomości. Sąd Okręgowy w wyniku apelacji uchylił ten wyrok i przekazał Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpatrzenia. W wyniku tego Sąd Rejonowy w Przasnyszu zasądził od miasta na rzecz właścicieli nieruchomości kwotę 21.197,34 zł.

W wyroku sąd uznał, że skoro miasto dba o pomnik, to posiada ten teren i jest obowiązane płacić z tego tytułu świadczenie (czynsz). 27 kwietnia 2017 r. miasto, uznając korzystne dla właścicieli orzeczenie sądowe, zawarło z nimi umowę dzierżawy gruntu, na którym posadowiony jest pomnik.  Na mocy tej umowy zobowiązane było do płacenia czynszu dzierżawnego, w kwocie 562,20 zł miesięcznie, co w skali roku dawało kwotę 6746,40 zł, jednak umowa właśnie wygasła, bowiem termin jej obowiązywania upłynął 31.03.2020 r. Dlatego należało ten problem pilnie rozwiązać.

 

Jak upamiętnić przasnyskich Bohaterów nie łamiąc prawa?

Nowe władze miast za punkt honoru postawiły sobie za cel uporządkowanie także i tej kwestii. Poddały sprawę szczegółowej analizie i okazało się, że istnieje wyście z patowej sytuacji. Burmistrz Przasnysza wszczął postępowanie o ustalenie lokalizacji inwestycji celu publicznego pn. „Ustanowienie i ochrona miejsca pamięci narodowej zamordowanych w czasie II wojny światowej działaczy ruchu oporu poprzez budowę pomnika wraz z budową sześciu płyt upamiętniających pomordowanych wraz z utwardzeniem terenu, oświetleniem oraz kompleksowym zagospodarowaniem tych działek”. Informacja o wszczęciu postępowania została opublikowana na początku czerwca br. w Biuletynie Informacji Publicznej.

– Zleciliśmy opracowanie wizualizacji projektantce p. Dorocie Długokęckiej, opracowany projekt był wstępnie konsultowany z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków i przeszedł pozytywną weryfikację. Dysponujemy ekspertyzami lokalnych historyków, a także pisemnym oświadczeniem świadka tamtych wydarzeń, z których jednoznacznie wynika nie tylko właściwa lokalizacja pomnika, ale także konieczność ustanowienia na tym gruncie miejsca pamięci narodowej. Wskazywane miejsce powinno wizualnie koordynować się z naszym Rynkiem, a także powinno w sposób należyty oddawać cześć i pamięć pomordowanym Żołnierzom ZWZ – AK. Inwestycja w kontekście wizualnym, będzie idealnym uzupełnieniem Rynku. Aktualnie trwa procedura, sprawa może trochę potrwać, niemniej pierwsze kroki zostały już poczynione. Środki na ten cel zamierzamy częściowo pozyskać ze źródeł zewnętrznych. Z uwagi na sytuację związaną z koronawirusem zmieniła się optyka postrzegania pewnych inwestycji, nie może to jednak skutkować całkowitym odstąpieniem od tych dotychczas zaplanowanych. Takim zamierzeniem był i jest m.in. pomnik przy ul. 3 Maja – wyjaśnia wiceburmistrz Przasnysza.

 

Przypomnijmy, że 17 grudnia 1942 roku na przasnyskim rynku z rąk hitlerowców stracono pięcioro przywódców przasnyskiego obwodu ZWZ-AK: Marię Kaczyńską ps. „Maria”, Zenona Kiembrowskiego ps. „Konrad”, Edmunda Zdanowskiego ps. „Max”, Władysława Otłowskiego ps. „Woyna” i Mariana Arcta ps. „Luty”. Wraz z innymi Żołnierzami Polski Podziemnej zostali aresztowani w wyniku zdrady i zabici przez Niemców w odwecie za budzącą się na naszym terenie działalność konspiracyjną.

W sąsiedztwie rynku stanęły szubienice: „Jeszcze nigdy nie miałam takich pięknych korali”.

Z relacji świadków wynika, że przed egzekucją mieszkańcy Przasnysza zostali spędzeni na rynek. Zagnano tam wszystkich – bez względu na płeć i wiek — starców, kobiety i dzieci.  Okupanci zmusili do udziału w egzekucji również sołtysów z okolicznych wsi, którzy mieli wytrącić stołki spod nóg skazanych na śmierć przez powieszenie. Ci jednak, aby do tego nie dopuścić, sami zeskoczyli, krzycząc wcześniej: „Niech żyje Polska!”. Jedyna kobieta wśród straconych członków ZWZ-AK – Maria Kaczyńska przed śmiercią, mając na szyi sznur szubienicy, wyznała: „Jeszcze nigdy nie miałam takich pięknych korali”.

 

Jadwiga Otłowska, trzymając na rękach swojego synka, żegnała wtedy swojego męża. Po 50 latach tak wspominała to wydarzenie: – W czwartek 17 grudnia 1942 roku przeżywałam egzekucję pięciu naszych przasnyskich żołnierzy Związku Walki Zbrojnej, w tłumie ich kolegów walki, rodzin i bliskich im przasnyszan, z 3-miesięcznym synem na rękach, którego po raz pierwszy mógł zobaczyć Ojciec w cieniu szubienicy. Ich pragnieniem było, żeby: „Jeśli to się stanie, by stało się w Przasnyszu”. Oni wszyscy kochali te mury, tych ludzi i tu chcieli umrzeć. Głęboką ciszą, a w ostatniej chwili ich śmierci na klęczkach, żegnał Przasnysz swoich Braci – Tych, którzy w jego imieniu walczyli o wolność Polski. Z wysoko podniesionymi głowami, z godnością żołnierską, ocaloną mimo przeżyć więziennych i cierpień, bliscy nam wszystkim, bo: „Żaden wróg nie potrafi nigdy zadeptać duszy”, stojąc pod szubienicą, żegnali się z Przasnyszem. Pierwsze słowa mojego męża to: „My już szczęśliwi, bo wolni”, a potem: „Wychowaj syna na dobrego Polaka”. Ostatni okrzyk ich wszystkich w momencie śmierci to: „Niech żyje Polska”. – Tak w 1992 roku Jadwiga Otłowska wspominała te tragiczne chwile.

Z ekspertyz historycznych przeprowadzonych przez urząd miasta wynika, że Żołnierzy przywieziono około godziny 11:00. Samochód zatrzymał się na terenie działek przy ul. 3 Maja. Naprzeciw szubienicy stali sołtysi (zmuszeni do udziału w egzekucji). Skazani weszli na stołki stojące pod szubienicą. Przy każdym stał wyznaczony sołtys, wyznaczony przez gestapowców. Szubienice zlokalizowane były równolegle (frontem) w kierunku Rynku. Niemcy odczytywali wyrok, po czym na oczach mieszkańców dokonano egzekucji.

W tym miejscu w przyszłości ma stanąć nowy pomnik upamiętniający zbrodnię sprzed lat. Miasto przygotowało już wizualizację, obrazującą jak będzie wyglądało to miejsce po rewitalizacji. Droga to tego celu będzie wymagała wielu wysiłków, choćby ze względu na stan prawny działki, ale w końcu, po latach zapłonęła iskra nadziei, że pomnik poświęcony pamięci przasnyskich Bohaterów zapewni im godne upamiętnienie.

Tyle współcześni mogą zrobić, aby uszanować ich młode życia poświęcone w służbie wolnej Ojczyzny.

M. Jabłońska


 

guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Tomek
Tomek
5 miesięcy temu

No za to brawo!!
Nie mogę się doczekać tej inwestycji, proszę o jak najszybszą realizację ☺
W końcu skończą się spotkania menelstwa i oddawanie potrzeb fizjologicznych w tym miejscu pamięci zamordowanych patriotów, a miast zyska na wizerunku.

Jan
Jan
5 miesięcy temu

Trzymam kciuku za pomyślność tego pomysłu i realizację inwestycji !!!