POLITYCE PIS- U WOBEC KOBIET MÓWIMY NIE ! – felieton Jerzego Pałysy

            W ostatnim czasie byliśmy świadkami porażki politycznej opozycji parlamentarnej PO i Nowoczesnej w kontekście procedowania w Sejmie obywatelskiego projektu ustawy „O planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży do 12 tygodnia na wniosek kobiety”.  Projekt ustawy na forum parlamentu przedstawiła Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej, stojąca na czele Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Ratujmy Kobiety”. Po pamiętnym głosowaniu projekt ustawy, poparty wcześniej przez setki tysięcy postępowych obywateli naszego kraju, przepadł  po pierwszym czytaniu i nie został skierowany do dalszych prac w komisji. Projekt słuszny co do zasady, w swym kształcie zawierał jednak propozycje dyskusyjne,  m.in.  dotyczące większego zaangażowania finansowego samorządów w jego realizację. Nie była to jednak podstawa do jego odrzucenia, ale do przedyskutowania w komisji. Projekt łagodził dotychczasową ustawę nazywaną kompromisem aborcyjnym,  uchwaloną w 1993 roku i nie tylko traktował kobiety podmiotowo jako osoby decydujące o sobie i swoim ciele, ale także zawierał konkretne propozycje dotyczące długofalowej polityki, uporządkowanej, racjonalnej i zgodnej ze współczesnym prawodawstwem państwa, dotyczącym:

  • edukacji seksualnej od szkoły podstawowej;
  • zwiększenia dostępności do bezpiecznej antykoncepcji;
  • świadomego macierzyństwa wynikającego z planowania rodziny;
  • szeroko rozumianej opieki nad kobietą w ciąży, w tym badań prenatalnych w celu wczesnego wykrycia  nieodwracalnych wad płodu;
  • szeroko rozumianych procedur okołoporodowych związanych z opieką nad matką i dzieckiem;
  • możliwości przerwania ciąży do 12 tygodnia na wniosek kobiety.

Projekt zawierał również inne propozycje, ale w/w są najistotniejsze.

W projekcie zaproponowano m.in.,  aby nastolatka mogła sama decydować czy  chce mieć dziecko czy też chce usunąć ciążę. Ten zapis wzbudził szereg kontrowersji.  Wskazywano, że to rodzice,  opiekunowie nastolatki powinni decydować za nią. Należy wspomnieć, że polskie prawo dopuszcza współżycie seksualne z nastolatką, która ukończyła 15 rok życia. Wypadałoby więc  zgodzić się ze zdaniem  pani prof. Moniki  Płatek z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, gdy twierdzi, że  „jeżeli piętnastolatka nie musi pytać nikogo o zgodę czy może wg swojej woli iść z kimś do łóżka, to dlaczego miałaby obowiązek pytać rodziców, opiekunów, jaką ma podjąć decyzję, jeśli zajdzie w ciążę ?Oczywiście, zawsze może zapytać, ale czy musi ?” – pyta prof. Monika Płatek.

Wracając jednak do podstawowych propozycji projektu, odwołującego  się do osiągnięć współczesnej  nauki i obowiązującego  prawodawstwa polskiego należy przyznać, że proponowane w  odrzuconym projekcie ustawy rozwiązania wychodziły naprzeciw oczekiwaniom wielu kobiet i miały swoje uzasadnienie w art. 30 Konstytucji RP, który brzmi:

„ Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.”

      W demokratycznym państwie prawa żadnej władzy nie wolno ograniczać ludzi w ich prawach do wolności, swobody poglądów i stanowienia o sobie. Wydaje się jednak, że rządzący od szeregu lat zapominają o tym. Tymczasem kobiety stanowią co najmniej połowę naszego społeczeństwa i  potrafią wyrazić sprzeciw oraz niezadowolenie publiczne czemu dały wyraz w „Czarnym Proteście” w 2016 roku.

    Obowiązująca obecnie ustawa z 1993 roku powszechnie  określana jako  kompromis aborcyjny dopuszcza tylko trzy sytuacje, w których kobieta może przerwać ciążę. A mianowicie:

  • zagrożone jest zdrowie i życie kobiety;
  • ciąża jest wynikiem gwałtu;
  • płód jest trwale uszkodzony.

Przypomnijmy, że prawicowe ugrupowania aktywistów pro-life wspierane wydatnie przez środowiska kościoła katolickiego  złożyły do Sejmu konkurencyjny projekt ustawy, który chce wyrugować  z obowiązującej ustawy przypadek zezwalający na usunięcie ciąży, gdy płód jest uszkodzony.

Tygodnik ”NIE” przytacza dane z Ministerstwa Zdrowia, z których wynika, że w 2015 roku oficjalnie w Polsce dokonano 1040 legalnych aborcji, z czego 996 z powodu uszkodzenia płodu, 43 z powodu zagrożenia życia matki i 1 z powodu gwałtu. Wystarczy chwilę zastanowić się nad tą statystyką, aby dojść do jednego sensownego wniosku, że mamy do czynienia z fikcją aborcyjną w naszym kraju. Analizy  prowadzone przez organizacje pozarządowe  wskazują na tysiące zabiegów przerywania ciąży dokonywanych przez Polki poza wszelką statystyką. Tak więc w  rzeczywistości zawarty tzw. kompromis aborcyjny w ustawie z 1993 roku nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym i jest kompromisem „martwym”. Czego możemy się spodziewać, jeżeli zostaje anulowana przesłanka eugeniczna forsowana przez ugrupowania prawicowo-katolickie? Czy usłyszymy z Ministerstwa Zdrowia, że  w kolejnym minionym roku wykonano w kraju 50 zabiegów przerywania ciąży? Czy wolno nam dalej brnąć w ten absurd ?

        Mówiąc  inaczej,  Polki dokonują aborcji czy to się komuś podoba czy nie. Wyjeżdżają na zabiegi do innych krajów, a te biedniejsze poddają się zabiegom w miejscach i warunkach nierzadko urągających godności człowieka i  stwarzających zagrożenie dla ich zdrowia i życia.

        W czasie, kiedy opozycja parlamentarna dała pokaz swojej nieudolności, Jarosław Kaczyński i część jego ugrupowania zagłosowała za skierowaniem projektu autorstwa „Ratujmy Kobiety” do dalszych prac w komisji. Niestety, projekt i tak przepadł. Może niektórzy pomyślą: o,  jaki  postępowy i wychodzący naprzeciw inicjatywie „Ratujmy Kobiety” jest Jarosław Kaczyński. Nic bardziej mylnego. Pamiętajmy, że prezesowi PIS – u  nie zależy na konflikcie z kobietami, ponieważ stanowią one potężny elektorat wyborczy. W jaki sposób więc Jarosław Kaczyński zamierza spłacać kolejne raty długu wyborczego zaciągniętego wobec  Kościoła ? Otóż kto inny wykona tę niewdzięczną robotę i to w taki sposób, aby  nie wiązać tego z prezesem PIS – u. Jakiego fortelu politycznego użył więc   prezes Kaczyński ? Wszyscy wiemy, że nikt w  otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego  nie może podjąć istotnych decyzji i działań bez jego zgody. Tymczasem około dwa miesiące wstecz mało znany poseł PiS – u Bartłomiej Wróblewski złożył wniosek do „Trybunału Konstytucyjnego” o stwierdzenie „ czy przesłanka dopuszczająca przerwanie ciąży ze względu na uszkodzenie płodu jest zgodna z Konstytucją RP ?” Wniosek podpisała nieznana opinii publicznej wymagana liczba posłów. Czy wstydzą się, czy obawiają krytyki potencjalnych wyborców, czy jedno i drugie? Ot, zwyczajne  cwaniactwo. Jeżeli weźmiemy pod uwagę obecny kształt Trybunału Konstytucyjnego i jego dyspozycyjność wobec partii rządzącej, można wysnuć przypuszczenie graniczące z pewnością, że orzeczenie będzie zgodne z oczekiwaniem większości parlamentarnej.

 W tej sytuacji obowiązujący do dzisiaj i tak już utopijny „kompromis aborcyjny” zostanie jeszcze bardzie przesunięty w świat fantazji. Liczba aborcji pewnie pozostanie na zbliżonym poziomie, ale zwiększy się liczba uznania ich za nielegalne, jeśli przesłanka eugeniczna zostanie wykluczona. W ostateczności uderzy to i tak w kobiety, bo kto przede wszystkim będzie ścigany, jeśli taki przypadek zostanie ujawniony, bo kobiety nie  będzie stać na zagraniczny wyjazd „turystyczny”?

 Wygranym będzie Jarosław Kaczyński i jego ugrupowanie polityczne, bo formalnie nie będzie miał z tym nic wspólnego. Przecież głosował za skierowaniem projektu ustawy autorstwa „Ratujmy Kobiety” do komisji.  Jednocześnie spłaci kolejną ratę zadłużenia wyborczego wobec środowisk kościelnych. Stosując ten sprytny wybieg polityczny PiS wykona kolejny krok w ograniczaniu swobód i wolności obywatelskich polskich kobiet.

       Nie wiem tylko jak Jarosław Kaczyński wytłumaczy kobietom w Polsce fakt (przytaczam za publikacją „Trybuny”), że w 2017 roku rząd PiS – u  otwarcie wystąpił do Komitetu Praw Człowieka ONZ o wykreślenie prawa do aborcji w przypadku ciąży z gwałtu, uszkodzenia płodu lub zagrożenia cierpieniem kobiety oraz wykreślenia zakazu karania kobiety za nielegalną aborcję. Te propozycje są zgodne z projektem Ordo Iuris, na który w liście do ONZ rząd PiS –  u  wprost się powołuje. Nadmieniam, że ten właśnie projekt organizacji Ordo Iuris praktycznie o całkowitym zakazie aborcji jesienią 2016 roku wpłynął do Sejmu i spowodował narastającą falę sprzeciwu środowisk kobiecych, nazywaną „Czarnym Protestem” oraz popierających je postępowych organizacji, w tym Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Widzieliśmy wówczas, że PiS  wykonał krok wstecz, przeczekał i ponownie ruszył do ofensywy.

  Liderzy i działacze PiS-u powinni zrozumieć, że Polska jest krajem świeckim, a światopogląd jednej z grup społecznych nie może stać ponad najwyższym aktem prawnym,  jakim jest Konstytucja RP. Jeżeli wyznawcy światopoglądu propagowanego  przez środowiska pro-life i środowiska katolickie chcą zaostrzyć aborcję, niech to zrobią na swój własny użytek i stosują swój światopogląd w swoim środowisku. Przecież w Polsce prawo nie nakazuje dokonywać aborcji. Niech nie uzurpują więc sobie prawa do „uszczęśliwiania” innych swoimi poglądami i sposobem na życie.

 Sojusz Lewicy Demokratycznej stał i stoi na stanowisku, że prawa konstytucyjne obywateli naszego kraju są najwyższym dobrem nie podlegającym próbom ich rewidowania, jeżeli nie upoważnia do tego większość konstytucyjna, a tej PiS nie ma.

 Sojusz Lewicy Demokratycznej wyraża zdecydowany sprzeciw wobec barbarzyńskich planów zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Zaostrzenie przepisów prawa w tym zakresie będzie oznaczało piekło kobiet.  Takim rozwiązaniom Sojusz Lewicy Demokratycznej mówi stanowcze NIE !

Jerzy Pałysa

Przewodniczący Koła Miejskiego

Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Przasnyszu.

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...