Oszuści nie mają wakacji. Puste konto w zamian za wynajęcie kajaka!

Mieszkańcy Przasnysza i jego okolic do dziś są pozbawieni możliwości korzystania z publicznego kąpieliska. Ileż to razy słyszeliśmy o budowie w Przasnyszu basenu krytego, pięknych zalewów czy rewitalizacji zbiornika na Karwaczu? Wszystko to okazało się kitem. Fakty są bezlitosne, ponieważ, aby popływać wpław, łódką lub rowerem wodnym jesteśmy zmuszeni jeździć na Mazury lub w odleglejsze rejony kraju. Turystyczne wyjazdy mogą się jednak skończyć fatalnie.

Wielu z nas poszukuje ucieczki od morderczych upałów, szukając ochłody i wypoczynku nad wodą. Nie mamy tyle szczęścia co mieszkańcy Ciechanowa, Makowa Mazowieckiego czy Mławy, którzy mają „pod ręką” własne zbiorniki wodne. Przasnyszanie najczęściej korzystają z dobrodziejstw Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, która jest oddalona o co najmniej kilkadziesiąt kilometrów. Siłą rzeczy największą popularnością wśród naszych mieszkańców cieszą się jeziora położone najbliżej – Zawady (zwane przez niektórych Muszakami), Warchały, Świętajno, Sasek Mały lub nieco dalej położone Kownatki.

W wielu miejscach, obleganych przez turystów, znajdują się wypożyczalnie sprzętu wodnego. Bywa, że aby wynająć domek, wypożyczyć łódkę lub kajak trzeba okazać dowód osobisty. W ten sposób firmy starają się zabezpieczyć przed kradzieżą sprzętu. Czasem spotykamy się z koniecznością skserowania lub zeskanowania dokumentu lub wręcz oddania go w zastaw.

Problem w tym, że na podstawie skanu dowodu łatwo sporządzić wierną kopię oryginału (czyli tzw. dowód kolekcjonerski). Umożliwia to posłużenie się nim w celu przestępczym.

Niektórzy z nonszalancją traktują swoje dane osobowe, które udostępniają na prawo i lewo, z zupełnie błahych powodów. Jednak oszuści i złodzieje tylko czyhają na okazję. Nasz dokument zeskanowany przy okazji letniego wypoczynku może np. posłużyć do tzw. kradzieży tożsamości i wyłudzenia pożyczki lub „kupna” telefonu komórkowego. To z kolei oznacza naprawdę duże problemy.

Często stosowaną metodą kradzieży jest podszywanie się pod użytkownika przy pomocy dowodu kolekcjonerskiego w salonie operatora i wyłudzenie duplikatu karty SIM. W ten sposób dochodzi do przejęcia numeru telefonu, który wykorzystywany jest do obsługi mobilnych aplikacji bankowych i realizacji przelewów. Umożliwia to także przejęcie poczty elektronicznej lub kont w serwisach społecznościowych. Bywało, że na dowód kolekcjonerski na konto nieświadomej ofiary zaciągano pożyczki. Mimo, że pieniędzy oszukany nie widział na oczy, zupełnie realnie stykał się z komornikiem.

Wchodząca w życie 12 lipca 2019 r. ustawa o dokumentach publicznych powinna zapobiec części tego typu patologii. Od tego czasu zabronione będzie tworzenie replik dokumentów, czyli np. dowodów kolekcjonerskich, co dotychczas było zajęciem legalnym (!)

Kopiowanie dowodów osobistych w miejscach takich jak wypożyczalnie sprzętu sportowego może łamać przepisy RODO. Ale nic ponadto. Początkowo nowe prawo interpretowano tak, że kserowanie czy wzięcie dowodu osobistego w zastaw będzie zagrożone karą do dwóch lat pozbawienia wolności, co jednak zdementowano.

Ochrona naszych dokumentów nie będzie więc tak znaczna jak mogliśmy sądzić, dlatego podczas letniego wypoczynku warto mieć świadomość, że złodzieje nie mają wakacji i zwrócić uwagę w czyje ręce trafiają nasze dane osobowe.

M. Jabłońska


Skomentuj artykuł

avatar