O pracy Hufca ZHP Przasnysz, wspomnieniach rajdowych i obozie harcerskim rozmawiamy z komendantem Jackiem Klingerem.

Czas epidemii koronawirusa jest bardzo ciężki nie tylko dla obywateli, ale także dla większości organizacji ich zrzeszających. O pracy przasnyskiego Hufca ZHP w tym specyficznym okresie rozmawialiśmy z komendantem Jackiem Klingerem.

 

Jak wygląda praca Hufca ZHP Przasnysz w czasie epidemii?

Nie ma osoby, która nie była by zaskoczona aktualną sytuacją. Mam takie wrażenie, że my, jako społeczeństwo myśleliśmy, że nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. A jednak, niewidzialny wirus zaskoczył wszystkich i pokrzyżował wszystkie plany. Harcerze to ludzie z sercem na dłoni, odważni i chętni do niesienia pomocy innym, więc szybko dostosowali się do dość trudnej i specyficznej sytuacji. Zaczęli służbę wśród lokalnej społeczności, więc to praca nad sobą, w trochę inny sposób. Zbiórki drużyn i zastępów, a także zbiórki drużynowych i Komendy Hufca zostały zawieszone. Musieliśmy się zastosować do obowiązujących obostrzeń związanych z COVID–19.

Nasza aktywność siłą rzeczy musiała przenieść się do sieci i tam podpowiadać i dawać rozwiązania dla drużynowych, co do ich pracy z drużynami w tej nietypowej dla harcerza sytuacji. Drużyny wędrownicze, starszoharcerskie i harcerskie pracowały zdalnie na propozycjach programowych Hufca, czy Chorągwi. Zuchy raczej ograniczyły się do wykonywania prostych zadań. Musieliśmy tu delikatnie wkomponować się w tak niełatwy plan dnia czy tygodnia. Obecnie jest już lepiej, analizujemy przepisy i rozporządzenia, które mówią, co nam wolno, a czego nie. Tak naprawdę trochę możliwości pomocy określały wytyczne. Siłą rzeczy tylko pełnoletni harcerze, wędrownicy lub instruktorzy mogli włączyć się czynnie w niesienie pomocy naszym mieszkańcom. Służba, to słowo mówi wiele, jak nie wszystko. Pomagamy starszym i potrzebującym w robieniu niezbędnych zakupów, współpracujemy z MOPS Przasnysz, włączyliśmy się do akcji maseczka i pomagaliśmy miastu w dystrybucji wraz z Jednostką Wojskową w Przasnyszu. Nasz Dom Harcerza stał się miejscem koordynacji działań w pomaganiu naszym mieszkańcom. Ryzyko jest, ale mając odpowiednie przeszkolenie i środki ochrony osobistej włączamy się w pomoc bo to jest właśnie Służba.

 

Co roku, w maju harcerze wyjeżdżali do Płocka i okolic, aby wziąć udział w Ogólnopolskim Rajdzie Wisła. W tym roku został niestety odwołany. Jak harcerze Hufca Przasnysz wspominają jego wcześniejsze edycje?

W tym roku mieliśmy się spotkać po raz 43. na trasach Ogólnopolskiego Rajdu Wisła, który swój bieg kończy zawsze na stanicy Chorągwi Mazowieckiej ZHP W Gorzewie. Rok w rok gromadzi na swoich trasach przeszło 1000 zuchów, harcerzy i instruktorów ZHP. Rajd Wisła to jedna z największych, corocznych inicjatyw Chorągwi Mazowieckiej. Gromadzi uczestników z 26 Hufców Chorągwi Mazowieckiej. Harcerze z Hufca Przasnysz, jak sięgam pamięcią, corocznie stawiali się na różnych trasach rajdu, z mniejszymi i większymi sukcesami, ale zawsze z chęcią poznania innych środowisk i wspaniałej harcerskiej zabawy. W pamięci najmocniej zapadają, nie ma co ukrywać te, które przynoszą sukcesy naszym harcerzom. Tak było w ostatnich latach, gdzie hufiec corocznie, coraz mocniej pokazywał się na arenie chorągwianej. W zeszłym roku oprócz indywidualnych sukcesów drużynowych, po raz pierwszy w historii w klasyfikacji Hufców zajął III miejsce (na 26). Niestety tegoroczny rajd, który miał odbyć się w drugiej połowie maja został przesunięty z powodu trwającej pandemii COVID–19, co bardzo zasmuciło całą brać harcerską naszej Chorągwi.

 

Czym Rajd Wisła jest dla harcerzy i instruktorów Hufca ZHP Przasnysz?

Można by było używać tutaj wzniosłych, patetycznych słów, ale tak naprawdę Rajd Wisła to przygoda, zabawa, przyjaźń, harcerskie braterstwo, trud przebytych kilometrów. To chęć bycia ze sobą przy wspólnym, harcerskim ognisku, które jak co roku pali się do świtu. Niezapomniane chwile, które dane są tylko tym, którzy tam są razem. Jest dla wszystkich harcerzy niezapomnianym przeżyciem, które pamięta się na całe lata, jak nie do końca życia.

Czy trwają przygotowania do obozu harcerskiego, jeśli tylko Ministerstwo Zdrowia i rząd wyda na to zgodę? Czy zgłaszają się chętni?

Obozy i kolonie stoją pod znakiem zapytania. Do wakacji zostało niewiele czasu, a decyzji o możliwości organizacji wciąż nie podjęła Główna Kwatera ZHP. Zostały wydane tylko niektóre wytyczne, które nie rozwiewają wątpliwości. Z tego, co mi wiadomo, ośrodki przygotowują się do przyjęcia obozowiczów. Jak będzie, trudno powiedzieć. Ja mogę mówić za siebie, mam pomysł i będę chciał go zrealizować z myślą o moich zuchach, harcerzach i instruktorach, stosując się oczywiście do wszystkich wytycznych, jakie będą obowiązywać w danym czasie. Wszak zdrowie naszych podopiecznych jest dla nas najważniejsze. Myślę jednak, że należą się nam wszystkim przepiękne chwile przy ognisku, zapewne inne niż zwykłe, ale z ogromną refleksją, co i dlaczego tak naprawdę się stało. My, harcerze mamy ogromną siłę walki z tym, co wydaje się nie możliwe, ale to tylko się wydaje, bo to staje się realne i prawdziwe ale z wami harcerzami.

Rozmawiała Justyna Ben Abdallah


 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments