O policji, w dobie COVID-19, w rozmowie z komendantem KPP w Przasnyszu.

Od pierwszego kwietnia obowiązuje w Polsce m.in. zakaz zgromadzeń, a z domu można wyjść tylko w określonych przypadkach. Na straży przepisów stoi głównie policja i bywa, że sypie mandatami jak z rękawa. Portale społecznościowe puchną od filmów z interwencji ukazujących brzydszą twarz polskich służb, które powinny służyć mieszkańcom, a niekiedy zachowują się jak organy represji. Nie dotyczy to wprawdzie naszego powiatu, co nie zmienia faktu, że w skali kraju mają miejsce niepokojące zjawiska, które rzutują na postrzeganie przasnyskich funkcjonariuszy.

 

Niektóre nagrania z interwencji budzą rozbawienie, inne złość i frustrację. Przed kilkoma dniami politycy PiS, pokazali zamkniętym w domach Polakom, że zakazy ich nie dotyczą, licznie obchodząc 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Na ten rodzaj uroczystości służby nie reagowały, a stołeczna policja przypominała na Twitterze, że w tym przypadku nie mieliśmy do czynienia ze zgromadzeniem w trybie ustawy, a poszczególne osoby wykonywały swoje zadania w ramach pełnionych urzędów i funkcji. Zupełnie jakby pełnienie urzędniczej funkcji skutecznie chroniło przed zakażeniem.

Podobne społeczne oburzenie wzbudziła wizyta posła z obstawą na cmentarzu powązkowskim, niedostępnym w tym czasie dla zwykłych śmiertelników. Staruszka dostaje mandat za odwiedzenie grobu swojego męża, a polityk wjeżdża na cmentarz, na co policja nie reaguje. Trudno się dziwić, że takie zachowanie władz, które powinny świecić przykładem, budzi podejrzenia, że za ograniczeniami, coraz bardziej absurdalnymi, nie kryje się potrzeba bezkompromisowej walki z zarazą, tylko okazanie Polakom znaczenia powiedzenia: „co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”.

Politycy swobodnie się przemieszczają i gromadzą, a karane są osoby łowiące ryby lub te, które zdecydowały się m.in. na umycie samochodu, wymianę opon, spacer w lesie, jazdę na rowerze, a przed ogródkami działkowymi funkcjonariusze przez megafony informują o zakazie rekreacyjnego przebywania na ich terenie.

Trudno się dziwić (na szczęście odosobnionym jeszcze opiniom), że zaprowadzono zamordyzm, dzięki któremu policjanci przypomnieli sobie czasy milicji obywatelskiej i z całą surowością egzekwują zakazy przemieszczania się. Oczywiście kary dotyczą zwykłych obywateli, bo nadzwyczajna kasta polityków cieszy się wolnością i jest przez policję chroniona. To sprawia, że zaufanie i sympatia dla funkcjonariuszy w ostatnich dniach spada, a za sprawą ujawnionych postaw rujnowane jest kilkanaście lat walki o zmianę postrzegania tej formacji. Wróciły nawet dowcipy o policjantach.

Opisane sytuacje na szczęście nie mają miejsca na naszym terenie, jednak rzutują na postrzeganie wszystkich funkcjonariuszy. Na temat interwencji przasnyskich policjantów i wizerunku policji, który ucierpiał w ostatnich dniach, rozmawiamy z komendantem KPP w Przasnyszu insp. Tomaszem Łysiakiem.

Znane są panu filmy, krążące po internecie, pokazujące interwencje w czasach epidemii. Nie stawiają policji w najlepszym świetle

– Proszę zwrócić uwagę, że to, co możemy zaobserwować, to wycinek działań policji. Fragmenty są odpowiednio przycięte. Uważam, że to nieuczciwe stawianie sprawy, bo do społeczeństwa trafia fałszywy przekaz. Wiele opisów tych interwencji zawiera jawne przekłamania. Wolę jednak nie skupiać się na przypadkach, które nie dotyczą mojej jednostki.

 

Oczywiście, porozmawiajmy zatem o działaniach policji na naszym terenie

– Przepisy bywają niejasne, ponieważ dają policji sporą możliwość uznaniowości. Nie ma szczegółowych wytycznych, co konkretnie stanowi zaspokajanie niezbędnych potrzeb życiowych. Dlatego uprzedziłem swoich policjantów, że do każdej sytuacji trzeba podchodzić zdroworozsądkowo i wiem, że moi ludzie tak do tego podchodzą. Jestem daleki od tego, aby w dobie obecnych ograniczeń i restrykcji dodatkowo komuś dokuczać.

 

Również w Przasnyszu były interwencje na myjni samochodowej

– Było ich kilka przed ostatnim weekendem i wszystkie skończyły się pouczeniami. Nasze interwencje w tym miejscu były spowodowane zgłoszeniami od mieszkańców miasta, że ludzie się gromadzą. Zaparkowało tam kilka samochodów, z których wyszli kierowcy, stojąc w niewielkiej odległości od siebie. Dlatego mieszkańcy dzwonią na numer 112, informując nas o takim fakcie. Nie możemy takich zgłoszeń ignorować, przyjeżdżamy na miejsce i pouczamy o zakazie zgromadzeń. Nie chodzi przecież o to, że nie można myć samochodów.

 

Podobno podejmowaliście również interwencję wobec wędkarzy łowiących ryby w zalewie na Karwaczu?

– Nie przypominam sobie interwencji wobec wędkarzy, ale zbiornik wodny w Karwaczu jest objęty naszym zainteresowaniem, ponieważ gromadzi się tam młodzież, a w ostatnich dniach mieliśmy kilka przypadków handlu narkotykami. Młodzi ludzie mają więcej czasu, dlatego szukają nielegalnych używek. Wobec takich sytuacji będziemy korzystać nie tylko z przepisów kodeksu karnego, ale także z tych, dotyczących zakazów zgromadzeń, kierując wnioski do Sanepidu.

 

 Sanepid nałożył już kary na łączną sumę około 130 tys. zł

– Tak, kary te dotyczą kilkunastu mieszkańców powiatu. Dla przykładu mamy na naszym terenie pana, który regularnie opuszcza kwarantannę, dopuszczając się rażącego łamania prawa. Wobec takich osób nie ma i nie będzie pobłażania. Nie godzę się na sytuacje, kiedy ponad 90 procent Polaków wyrzeka się pewnych rzeczy, inni łamią przepisy, bo mają chęć napić się alkoholu w gronie kolegów, gromadząc się w miejscu publicznym. Wobec nieszanujących prawa i ostentacyjnie niestosujących się do poleceń nie będzie pobłażania.

 

Nie karzecie na siłę?

Zdecydowanie nie, bo nie tędy droga. Moja ocena tego, co się dzieje obecnie na terenie miasta i powiatu jest taka, że nie jest źle. Obawialiśmy się, jak mieszkańcy będą stosować się do przepisów w czasie cieplejszych dni. Przedwczoraj było prawie 20 stopni, dzień świąteczny, a na ulicach pusto. Postawą naszych mieszkańców jestem zbudowany. Każdego dnia policjanci zdają mi raporty i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Jest spokojnie, a do każdego przypadku podchodzimy ze zdrowym rozsądkiem i indywidualnie.

 

Jak wygląda praca policji w tym trudnym czasie?

– Choć mamy nieco mniej zdarzeń i interwencji, nie jest łatwo, ponieważ codziennie kontrolujemy około 100 osób przebywających na kwarantannie. Policjanci, podobnie jak inne służby, są narażeni na zakażenie. Przedwczoraj mieliśmy interwencję domową u osoby z gorączką i podejrzeniem zakażenia. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do aresztu w Ciechanowie, który jest przeznaczony dla osób z podejrzeniem COVID-19. Policjanci zakończyli służbę i zgodnie z zaleceniami zostali odsunięci od dalszych czynności. Na szczęście po 24 godzinach przyszła informacja, że wynik zatrzymanego jest negatywny, a funkcjonariusze mogli powrócić do pracy. Nie jest to więc normalny tryb naszej służby, bo ryzyko istnieje. Na razie jednak nie dajemy się.

 

Wszyscy przasnyscy funkcjonariusze są zdrowi i nie przebywają na kwarantannie?

– Na razie – odpukać – nie mieliśmy przypadku pobytu policjanta w kwarantannie, choć w skali kraju znane są takie przypadki. Dotychczas udaje nam się ustrzec i oby tak pozostało. Liczba zwolnień lekarskich nie odbiega od tych w spokojniejszych czasach – to mniej niż 1%. Wszyscy pracujemy, nastroje są dobre i dziękuję funkcjonariuszom za pozostawanie w służbie. Życzę sobie i nam wszystkim, abyśmy przetrwali ten trudny czas i jak najszybciej powrócili do normalności.

Przyłączam się do tych życzeń i dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Małgorzata Jabłońska


 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments