Nowy park na peryferiach Przasnysza. Będzie referendum?

Nowy park miałby powstać na rubieżach Przasnysza na osiedlu Błonie w sąsiedztwie ulicy Ruda przy granicy wsi Leszno. Wstępem do realizacji tego projektu będzie zawarcie porozumienia; na jego temat wypowiedzieli się radni miejscy. Cześć z nich nie pozostawiła na propozycji suchej nitki, argumentując, że budowa parku na terenach podmokłych, położonych na skraju miasta nie ma najmniejszego sensu, ponadto przekreśla budowę w tym miejscu zalewu. Inni uznali propozycję za korzystną.

Burmistrz Przasnysza Łukasz Chrostowski oraz starosta Krzysztof Bieńkowski podpisali list intencyjny w sprawie utworzenia nowego parku miejskiego w Przasnyszu. Starostwo nie wyraziło jednak zgody na przekazanie 7-hektarowej nieruchomości na własność miasta. Część gruntów, stanowiąca własność powiatu, ma zostać przekazana w nieodpłatne użytkowanie miastu na okres 15 lat. Gdy propozycja zyska akceptację radnych, miasto w ciągu trzech lat ma zorganizować na – nienależącym do siebie terenie – park wraz z terenem rekreacyjnym.

Umiejscowienie parku w tym miejscu będzie wymagało sporo zachodu i olbrzymich pieniędzy. Jak oszacował burmistrz, inwestycja miałaby pochłonąć kilka milionów złotych i być rozłożona na lata. Aby rozpocząć budowę, konieczna będzie zmiana dokumentów planistycznych, co jest przedsięwzięciem bardzo kosztownym. Dalsze środki pochłonie opracowanie dokumentacji projektowej oraz zakup roślin, dokonanie nasadzeń, zakup obiektów małej architektury, wykonanie alejek i obiektów rekreacyjnych. Po stronie miasta miałoby także leżeć całoroczne utrzymanie parku – pielęgnacja zieleni, odśnieżanie, grabienie liści, remonty urządzeń i sprzątanie.

Zalew czy park? Powinni zadecydować mieszkańcy

– To strategiczna dla naszego miasta sprawa, musimy to przeanalizować pod kątem ekonomicznym, interesów miasta i jego mieszkańców – referował radny Sławomir Czaplicki. – Zaproponowane 7 hektarów położone jest na terenach podmokłych, gdzie poprzednie władze powiatu planowały wybudować zalew. Po zmianie władzy realizacja tego projektu została wstrzymana, co nie znaczy, że definitywnie przekreślona. Zastanawiam się, czy mieszkańcy wolą zalew z amfiteatrem i terenami zielonymi czy sam park. Jest to decyzja na tyle poważna, że powinniśmy zapytać o zdanie przasnyszan. Wymaga to konsultacji społecznych albo wręcz rozpisania referendum. Jeśli miasto podpisze tę umowę, to budowa zbiornika retencyjnego, antysuszowego z funkcją rekreacyjną nie zostanie zrealizowana, a wszelkie koszty budowy parku ma ponieść strona miejska – dowodził radny Czaplicki.

Pomysł budowy parku zmiażdżył również radny Jan Ćwiek. – Panie burmistrzu, kiedy przeczytałem tę propozycję, byłem w szoku i użyłem takich słów, że gdyby padły publicznie, wytoczyłby mi pan proces o zniesławienie. Jak można na dzierżawionych gruntach za nasze pieniądze budować coś, co później wróci do właściciela? Mój umysł nie obejmuje tego posunięcia. Czy zrobił pan wycenę? Mieliśmy budować basen, ciągle czekamy na kosztorys. Jeżeli miałbym wybierać pomiędzy basenem a parkiem, wybrałbym basen, bo przynajmniej byłby nasz i byłby na naszym terenie – podkreślił radny Ćwiek.

Z argumentami przedmówcy zgodził się Sławomir Czaplicki. – To budzi również moje olbrzymie wątpliwości. Chodzi o okres 15 lat i inwestowanie miejskich środków w ten teren przez 3 lata. Nie wiem, czy nie byłaby to z naszej strony niegospodarność, bo zaangażujemy kupę pieniędzy, a potem inwestycja wróciłaby na własność powiatu, bo grunt nie należy do nas – zaznaczył.

W odpowiedzi na słowa radnego, głos zabrał mecenas Łukasz Machałowski.- Burmistrz Przasnysza analizował tę sytuację pod względem faktycznym i prawnym. W porozumieniu, którego jeszcze nie ma, trzeba wprowadzić mechanizmy zabezpieczające miasto i dotyczące rozliczenia nakładów na cudzą rzecz. Było to przedmiotem analizy. Wszystko zależy od umowy i nie zachodzi ryzyko niegospodarności – mówił.

O planowanej budowie parku radni dowiedzieli się z mediów

Wątpliwości zgłosił także radny Arkadiusz Chmielik, który krytycznie odniósł się do faktu, iż o podpisaniu listu intencyjnego przeczytał na lokalnym portalu.

– Sprawdziłem w internecie. 21 czerwca gruchnęła na przasnyskim portalu informacja, że został podpisany list intencyjny w sprawie budowy parku – komentował radny Chmielik.- List był podpisany 1,5 miesiąca temu, a dopiero teraz o tym mówimy. Idea parku mi się jednak podoba. Mimo, że dziś są to tereny słabo zaludnione, mogą być bardziej zaludnione w przyszłości. Intencja powstania parku jest słuszna – argumentował. Jego zdaniem budowa zalewu w tym miejscu nie zabezpieczy Przasnysza przed zalaniem. – Stawiając na szali park i zalew, jestem absolutnie za budową parku – powiedział.

Głos zabrał również Piotr Oleksik — Nie zapominajmy, że w tej chwili budują się tam cztery bloki, a w planach są kolejne. Granice pomiędzy Lesznem a Przasnyszem zacierają się.

– W Lesznie jest park – wtrącił radny Jan Ćwiek

– Ale w Przasnyszu nie ma – upierał się radny Oleksik.

– Panie radny, gdyby miał pan budować na działce infrastrukturę, a po 15 latach oddać tę działkę, to zgodziłby się pan na takie rozwiązanie? – pytał retorycznie przedmówcę radny Piotr Kołakowski.

Istniejący park świeci pustkami, a miasto ma ważniejsze potrzeby

– Oczywiście, jeśli nie będzie pełnej zgody Rady Miejskiej, nie zdecydujemy się na tę inwestycję – odparł burmistrz. – Trzeba będzie opracować studium i plan zagospodarowania przestrzennego, a później małymi krokami wkraczać do tego parku. Jeśli chodzi o koszty, będzie to z pewnością kilka milionów złotych, ale prace zostaną podzielone na etapy. Idea jest szczytna, ale list intencyjny to jedno, a porozumienie drugie. Usiądziemy jeszcze z panem starostą, aby uzgodnić szczegóły. Jeśli nie będzie przychylności rady, trudno, aby ta inwestycja powstała. Musicie państwo mówić w tej sprawie jednym głosem, dopiero wtedy będzie to miało walor społeczny – tłumaczył Łukasz Chrostowski.

– Jeżeli to będzie nasz teren, to ewentualnie możemy się na to zgodzić, jeśli to będzie dzierżawa, nie widzę takiej możliwości – dowodził radny Jan Ćwiek. Jak podkreślił, Przasnysz ma inne, ważniejsze potrzeby.

– Mimo wszystko jestem za tym parkiem – nie dawał za wygraną Piotr Oleksik. – Rozmawiamy o milionach, a wcale nie wiadomo, ile to będzie kosztować. To jest najdynamiczniej rozwijająca się dzielnica Przasnysza. Dziś w sąsiedztwie planowanego parku jest kilkanaście domów. Dajmy temu szansę. Jeśli mamy rozszerzać tereny zielone, to nie rozumiem państwa oporu. Podobny zalew jest w Makowie i nie cieszy się zbytnią popularnością. To nic takiego, po co nam tutaj zalew skoro większość przasnyszan ma działki na Mazurach? – pytał radny Oleksik.

– Jeśli mieszkaniec Orlika ma iść 500 metrów do garażu, wziąć samochód i jechać do parku pod Leszno, to dziękuję bardzo. Proszę też nie wysyłać tam matki z dzieckiem w wózku. Często jeżdżę na rowerze i przejeżdżam przez duży park przy MDK-u. Byliście tam panowie radni? Jeśli są tam dwie, trzy osoby, to wszystko – perswadował radny Jan Ćwiek.

 Dostaliśmy garnek złota, ale pusty

– Radny Oleksik naświetla sprawę, jakbyśmy dostali garnek złota, ale okazuje się, że garnek jest pusty. Całość obciążeń finansowych leży po stronie miasta. Jeśli powiat kategorycznie nie chce tworzyć tam zalewu, to niech zapyta mieszkańców, co wolą. Jeśli mieszkańcy wolą park, to niech go wybuduje powiat za własne pieniądze – podsumował radny Czaplicki.

Po sesji zwróciliśmy się do burmistrza z pytaniem, czy rozważa rozpisanie w tej sprawie konsultacji społecznych. Jak się okazuje, skłania się ku takiemu rozwiązaniu, a na ten temat mieszkańcy będą mogli wypowiedzieć się już po wakacjach. To słuszna decyzja, ponieważ przeznaczenie milionów na park zlokalizowany na krańcu miasta budzi zrozumiałe kontrowersje. Ostateczna decyzja w sprawie zawarcia porozumienia spocznie jednak w rękach radnych miejskich i powiatowych.

M. Jabłońska


 

7
Skomentuj artykuł

avatar
6 Liczba wątków
1 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętsze tematy
7 Comment authors
MirosławWiolkaArturKrzysiekNiko Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Syl
Gość
Syl

Większość mieszkańców Przasnysza ma działki na Mazurach. Ciekawe…..

Waldemar
Gość
Waldemar

Moim zdaniem pomyśl z organizacją parku za Domem Pomocy Społecznej położonym przy ul. Ruda jest bardzo dobry i godny wsparcia. Sądząc z treści artykułu to nastąpiła pomyłka z lokalizacją. Park mógł by powstać na górce porośniętej lasem za DPS- em. Na wysokości wsi Sierakowo z dojazdem od ul Wiejskiej a nie na terenie nadrzecznym przewidzianym pod zalew. Nie potrzeba robić tam kosztownych nasadzeń tylko usunąć zbędne drzewa i wytyczyć alejki. W związku z tym koszty nie będą takie wielkie. Jest tam możliwość zrobienia promenady nadrzecznej od ul. Dworskiej , budowy w przyszłości otwartego basenu kąpielowego na okres letni, kortów, boisk… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Dokładnie, mylone są lokalizacje (chyba radni powinni jechać w teren). Chodzi o obszar porośnięty drzewami i krzewami, jest też staw jednak mocno zaniedbany. Od lat nie widać aby ktoś dbał o porządek w tym miejscu. Szkoda, że tak to wygląda. Mogłoby być to ładne miejsce i nie dużym nakładem, mieszkańcom osiedla, stworzone zostałyby lepsze warunki do wypoczynku. Na początek kilka fotopułapek na tych co wywożą śmieci 😉

Niko
Gość
Niko

I co z tego, że mieszkańcy będą chcieli np. zalew? jak powiat nie pozwoli na jego budowę? Starosta jest za przywróceniem świetności zalewowi w Karwaczu, a nie powstaniu nowego w Przasnyszu. Reszta jest przeciw Parkowi i w ten sposób Przasnysz dalej nie będzie miał ani zalewu ani parku, o którym mowa.

Artur
Gość
Artur

Oczywiście że duży zalew na małej rzeczce to śmieszny pomysł, który skończy się zabagnieniem, zamuleniem, zarośnięcien – przykład w parku mały zalew. Park i tylko park, najbezpieczniejsza najlepsza inicjatywa która przyciągnie masę ludzi jeśli powstanie tam dużo alejek dla biegaczy, pumptrack, siłownia, alejki zimą przyciągną narciarzy itp. Przepływającą Węgierkę można tam będzie trochę poszerzyć i zrobić powiedzmy hektarowy zbiornik i tyle wystarczy dla rekreacji i małej retencji. Park z małym zalewem pogodzi obie strony, a mieszkańców ucieszy

Wiolka
Gość
Wiolka

Nie będzie żadnej rewitalizacji zalewu w Karwaczu. To mydlenie oczu. A do parku na peryferiach nikt nie pojedzie. W centrum miasta jest park i świeci pustakami. Park na zadupiu będzie służył wyłącznie mieszkańcom osiedla Ruda, których jest niewielu. Drzewa są potrzebne, ale w centrum miasta, gdzie stan powietrza jest katastrofalny. Na marginesie ogołocenie Przasnysza z zieleni to dzieło obecnego wicestarosty.

Mirosław
Gość
Mirosław

Nie ma sensu , nie ma sensu, nie ma sensu kim są ci radni ????????????????????? nie ma sensu żeby radzili w ogóle nad czymkolwiek!!!!!!!!!!!