Nauczyciele Zespołu Szkół Powiatowych w Przasnyszu domagają się zaległych wypłat!

W Zespole Szkół Powiatowych w Przasnyszu nie wystarczało na wypłaty wszystkich świadczeń, ponieważ placówka ma niedobory finansowe w wysokości około 500 tys. zł. Nad problemem pochyliła się Rada Powiatu.

Nauczyciele ZSP w Przasnyszu nie otrzymują na czas wynagrodzeń za nadgodziny, nagród jubileuszowych oraz odpraw. Jak się okazuje, opóźnienia w wypłatach są spowodowane złą sytuacją finansową placówki, która podlega przasnyskiemu starostwu. Kwestii tej przyjrzały się nowe władze powiatu, które – tuż po wyborach samorządowych – otrzymały sygnały o problemie. – Kłopoty z niewypłacanymi od wielu miesięcy pensjami za godziny ponadwymiarowe zgłosili mi po wyborach sami nauczyciele, którzy byli bardzo zasmuceni tym faktem i rozważali nawet podjęcie kroków prawnych. Uspokoiłem ich, że Zarząd Powiatu zajmie się sprawą w najkrótszym możliwym terminie – poinformował nas starosta przasnyski Krzysztof Bieńkowski.

Chcieliśmy bliżej przyjrzeć się sprawie, pytając o jej szczegóły dyrekcję Zespołu Szkół Powiatowych. Kierownictwo placówki potwierdza istnienie problemu oraz wskazuje na powody znacznych niedoborów finansowych, które w tym roku osiągnęły rekordowy pułap.

– Problem przedstawię na początku w przewrotny sposób – mówi dyrektor ZSP Andrzej Brocki. – Dotychczas w naszej szkole brakowało godzin dla nauczycieli, konieczne były nawet ograniczenia etatów. Teraz znaczna część nauczycieli wypracowuje godziny ponadwymiarowe, ale terminowość wypłat to rzeczywisty problem. Faktycznie od kilku lat zdarza się, że nadgodziny ponadwymiarowe wypłacamy z poślizgiem, ale nie wynika to ze złej woli dyrektora. Dzieje się tak, ponieważ transze subwencji oświatowej, która przychodzi do ZSP ze starostwa, wystarczają jedynie na wypłatę wynagrodzeń, wynikających z siatki godzin i pokrywanie bieżących opłat stałych np. za media. Problemem są pieniądze na nadgodziny oraz wypłatę nagród jubileuszowych czy ewentualnych odpraw dla nauczycieli odchodzących na emeryturę. Ostatnie dwa lata były pod tym względem lepsze, gdyż mieliśmy dodatkowe środki z kwalifikacyjnych kursów zawodowych, na których zajęcia odbywały się w soboty i niedziele. Problem terminowości wypłat nasilił się w bieżącym roku, ponieważ było dużo nagród jubileuszowych i odpraw emerytalnych – przyznaje Andrzej Brocki.

Dyrektor wskazuje, że jedną z przyczyn zadłużenia i wynikających zeń opóźnień jest funkcjonowanie placówki w czterech lokalizacjach. Kolejnym powodem są wysokie koszty nauczania indywidualnego, na które szkoła nie otrzymuje pieniędzy.

– Jesteśmy szkołą zlokalizowaną w czterech obiektach – budynek przy ul. Sadowej, warsztaty przy ul. Gdańskiej, internat i budynek szkoły przy ul. Mazowieckiej. Samo ogrzewanie tych obiektów w sezonie zimowym kosztuje około 70 tys. złotych. Na sytuację finansową naszej placówki w ostatnim czasie znaczący wpływ mają również koszty nauczania indywidualnego, realizowanego poza szkołą. Każdy taki przypadek kosztuje około 3 tys. złotych miesięcznie. Uczniów, pobierających naukę w tym trybie, mamy obecnie sześcioro. Generuje to koszty w wysokości około 180 tys. rocznie. Wcześniej Starostwo w 50% finansowało nam nauczanie indywidualne. Jednakże od dwóch lat nie dostajemy na ten cel nawet złotówki – mówi dyrektor ZSP.

Nie są to jedyne przyczyny kłopotów finansowych szkoły, ponieważ problem ma również podłoże systemowe. Wynika to z faktu, że wysokość subwencji oświatowej zupełnie nie przystaje do rzeczywistych kosztów nauczania. – Błędem i niemożliwością jest dopasowywanie arkusza organizacyjnego do budżetu. Skoro plan nauczania i wynikający z niego podział na klasy, grupy i pracownie został przygotowany zgodnie z przepisami, to powinny za nim iść konkretne pieniądze – zaznacza Andrzej Brocki. – W znacznej części problemy finansowe szkoły wynikają z faktu, że jesteśmy przede wszystkim szkołą zawodową, a nie ogólnokształcącą; dofinansowanie szkolnictwa zawodowego jest niewystarczające. 90% naszych uczniów kształci się w zawodach technicznych, co generuje duże koszty. Wykształcenie technika, a licealisty to dwie różne sprawy. Technik (rolnik, technik pojazdów samochodowych, gastronom, informatyk) powinien mieć do dyspozycji szereg kosztownych urządzeń. Zakup wszystkich niezbędnych pomocy dydaktycznych przerasta możliwości budżetu szkoły, a pewnie i powiatu. Kształcenie zawodowe jest kosztowne, tymczasem dostajemy na nie prawie taką samą subwencję jak na kierunki ogólnokształcące. System finansowania kształcenia zawodowego jest niewłaściwy, gdyż wysokość dotacji jest nieadekwatna do potrzeb – ocenia dyrektor ZSP.

Naprzeciw tym problemom wyszły nowe władze powiatu. – Już w pierwszym tygodniu urzędowania zwołałem Zarząd Powiatu i dokonaliśmy przesunięć na kwotę ponad pół miliona złotych. Szczególne chodziło o problemy ZSP w Przasnyszu, gdzie dołożyliśmy ponad 490 tysięcy złotych. Na najbliższej sesji Rady Powiatu – 29 listopada – radni zdecydują czy zatwierdzają te zmiany w budżecie. Chcemy racjonalnych wydatków w naszych placówkach, zależy nam na oszczędnościach, ale uważamy, że zobowiązania trzeba spłacać, a szczególnie jeśli chodzi o wynagrodzenia. Pracuję też nad rozwiązaniem tego problemu w latach przyszłych, aby sytuację ustabilizować, zachowując spójność budżetową – mówi starosta Krzysztof Bieńkowski.

Zgodnie z zapowiedzią, sprawa niepewnej sytuacji finansowej ZSP rozstrzygała się na dzisiejszej powiatowej sesji, podczas której zatwierdzano zmiany w budżecie na 2018 r. Problem skomentował były starosta Zenon Szczepankowski – Klub radnych PSL oraz Mieszkańców z Regionu będzie oczywiście głosował za tą uchwałą, ponieważ jest taka możliwość, aby zasilić szkoły dodatkową kwotą pieniędzy. Na odchodne stary Zarząd Powiatu pozostawił  w budżecie wolne środki w wysokości 18,5 miliona złotych i można  te  pieniądze przekazać szkołom. Chciałem jednak zwrócić się z pytaniem do pana starosty. Co roku z nadwyżek budżetowych, podobnie jak i w tym roku, uwzględnialiśmy kwestie potrzeb szkół i innych jednostek. Jednak poprzedzaliśmy przekazanie pieniędzy kontrolą, czy faktycznie były wydatkowane w sposób racjonalny. Pytanie jest takie: Czy zwiększenie środków dla jednej ze szkół, a zabranie innym szkołom, było poprzedzone kontrolą zasadności wydatków? A może odbywa się to na zasadzie: kto ile zapotrzebował, tyle dostał? – pytał radny Zenon Szczepankowski, zwracając się do starosty Krzysztofa Bieńkowskiego.

Nowy starosta odpowiedział, że wnioski szkół były sprawdzone. – Zapotrzebowanie dotyczyło niewypłaconych pensji, które szkoły i tak muszą zapłacić. Nie zabieraliśmy innym szkołom pieniędzy, które im się należały. Natomiast dołożyliśmy się do wydatków, które musiały zostać zrealizowane na godziny nadliczbowe, niewypłacone pensje, czy odprawy emerytalne. Nie widzę żadnych przeszkód aby przekazać te pieniądze – wyjaśnił starosta Bieńkowski.

Ostatecznie przyznanie dodatkowych środków dla ZSP odbyło się przy poparciu 16 radnych, Dariusz Wilga z PSL wstrzymał się od głosu. Z takiego obrotu sprawy bardzo ucieszył się obecny na sesji dyrektor ZSP, który zapewnił dziennikarzy, że zaległe pieniądze trafią na konta nauczycieli już w najbliższych dniach. Dodał także, że liczba uczniów przasnyskiego zespołu szkół rośnie, a jego uczniowie odnoszą sukcesy. – ZSP od kilku lat notuje tendencję zwyżkową jeżeli idzie o nabór uczniów do klas pierwszych. Może to wynikać z faktu, iż zdawalność matur mamy na poziomie nie niższym niż ogólnopolski, a zdawalność niektórych kwalifikacji zawodowych sięga nawet 100% i jest najlepszą w warszawskiej OKE – zakończył pozytywnym akcentem dyrektor Andrej Brocki

Po sesji zapytaliśmy Zenona Szczepankowskiego o kwestię zażegnanych już kłopotów ZSP, szczególnie interesował nas problem finansowania nauczania indywidualnego. Poprzedni starosta przyznał, że dodatkowe środki dla ZSP były przyznawane zawsze, jednak co roku ich przekazanie było poprzedzane kontrolą zasadności wydatków. Podkreślił, że wolne środki w wysokości ponad 18 milionów były w 2018 r. przewidziane m.in. na nieprzewidziane wydatki szkół – W poprzednich latach nauczanie indywidualne było finansowane pół na pół. W tym roku pieniądze na ten cel zostały przekazane do budżetu szkół od razu, ponieważ były takie sytuacje, że szkoły wręcz zachęcały do nauczania indywidualnego, tworząc w ten sposób sztuczne godziny – powiedział były starosta.

Małgorzata Jabłońska

 

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...