Nauczyciele z powiatu przasnyskiego opowiedzieli się za strajkiem. „Walczymy o resztki godności!”

Jak powiedziała nam prezes ZNP w Przasnyszu Barbara Żarnecka, nauczyciele z 30 szkół naszego powiatu, z wyjątkiem trzech placówek, w referendum opowiedzieli się za strajkiem. Jeśli nie dojdzie do porozumienia z rządem, strajk rozpocznie się 8 kwietnia 2019 r. i potrwa do odwołania. Środowisko nauczycielskie skonsolidowało się w imię walki o godne zarobki i poprawę warunków pracy.

Decyzja o przystąpieniu do strajku to wyraz ogromnej determinacji. Z danych ZNP wynika, że w powiecie przasnyskim w zdecydowanej większości placówek za strajkiem opowiedziało się 80-90% kadry, w siedmiu z nich liczba nauczycieli popierających strajk to 100 %. Do strajku przystąpią wszystkie szkoły i przedszkola w Przasnyszu. Oznacza to, że protestu nie sposób umotywować przekonaniami politycznymi.

Jak się okazuje, nie chodzi tu tylko o pieniądze, ale o szwankujący system edukacji. Zdaniem wielu nauczycieli, w szkołach szerzy się bezsensowna biurokracja, programy są przeładowane i oduczają samodzielnego myślenia, a uczniowie snują się ze zmęczenia. Poznaliśmy powody, dla których nauczyciele z powiatu przasnyskiego nie zamierzają się cofnąć nawet pół kroku.

Nauczyciele powiedzieli „dość”!

– Wieloletnie zaniedbania w dziedzinie oświaty doprowadziły do tego, że zostaliśmy zepchnięci na margines społeczeństwa, o prestiżu tego zawodu nie ma już nawet mowy. Strajk jest desperacką próbą zawalczenia o resztki naszej godności. Zawód nauczyciela, obarczony niezliczonymi wymaganiami, presją oczekiwań społecznych i wielką odpowiedzialnością, jest wynagradzany poniżej przeciętnej pracy fizycznej. Pensję nauczyciela z najwyższym stopniem awansu, z kilkunastoletnim stażem pracy, zazwyczaj absolwenta kilku kierunków studiów od najniższej krajowej dzieli raptem kilkaset złotych – tłumaczą nam nauczyciele z jednej ze szkół w naszym powiecie.

Nie chodzi tylko o pieniądze

– Degradacja rangi tego zawodu dokonuje się nie tylko w wymiarze finansowym.  Rząd, w miejsce dialogu i zrozumienia, oferuje nam medialną nagonkę, w której manipulując faktami, ukazuje nas jako pazernych, nieodpowiedzialnych „terrorystów”, którzy krzywdzą uczniów. Nauczyciele wielokrotnie próbowali wyrażać swój sprzeciw, ale sobotnie manifestacje przechodziły bez echa, stąd decyzja o strajku w okresie egzaminów – tłumaczą.

Jak podkreślają, czarę goryczy przelały oświadczenia rządu, że nie ma funduszy na podwyżki dla nauczycieli. Niedługo później rząd ogłosił program, w którym znalazły się olbrzymie sumy na kolejne świadczenia społeczne – punktują.

Pensja starcza na skromne przeżycie

Jak zauważają, dotychczasowe rozmowy rządu z przedstawicielami środowiska zakończyły się fiaskiem, ponieważ proponowane kwoty podwyżek były upokarzająco niskie.

– W medialnym przekazie mówi się o 16% podwyżki dla nauczycieli, natomiast najwyższa kwota dla nauczycieli dyplomowanych zaledwie przekroczyła 100 zł netto. W dobie galopujących cen ta kwota nawet w najmniejszym stopniu nie amortyzuje inflacji. Bardzo smutne jest to, że pomimo, iż jesteśmy jedną z najlepiej wykształconych grup społecznych, nasza pensja wystarcza tylko na skromne przeżycie. Wielu z nas o zakupie mieszkania może pomarzyć, bo nie ma z czego odłożyć na wkład własny. Wakacje, których tak wszyscy zazdroszczą, często spędzamy w domu, bo w szczycie sezonu ceny są poza naszym zasięgiem – dodają.

Wielu rozważa odejście z zawodu

Niektórzy „światli” podpowiadacze sugerują niezadowolonym nauczycielom odejście z zawodu, bo na ich miejsce rzekomo czeka kolejka chętnych. Niestety rzeczywistość nie jest taka prosta.  – Oczywiście, możemy zmienić pracę i w dyskoncie na kasie dostać więcej. Ale kto będzie uczył? Kto po studiach przyjdzie do pracy, w której na starcie dostanie 1800 złotych? Jaki ekonomista, logistyk, informatyk zechce uczyć przedmiotów zawodowych? Czy jakość nauczania nie powinna być przedmiotem troski rządzących? Wielu nauczycieli rozważa odejście z zawodu. Mamy dość tego, że uczniowie patrzą na nas z politowaniem, bo wiedzą, że po szkole zawodowej w pierwszym roku pracy zarobią więcej niż my w ostatnim.

Jesteśmy zdeterminowani bardziej niż kiedykolwiek!

– Mamy dość dokładania nam setek wymagań. Mamy dość tego, że każdemu się wydaje, że ma kompetencje, aby oceniać naszą pracę, zastraszać i szantażować nas rzekomym dobrem dzieci. I dość mamy pogardliwych komentarzy o naszych zarobkach, podobno równych niemal poselskim, i wszelkich innych przekłamań. Rząd próbuje wmówić społeczeństwu, że nasz protest jest podżegany przez jedną partię, że ma charakter polityczny. Tymczasem wyniki referendów strajkowych nie tylko w powiecie przasnyskim, ale i w całej Polsce mówią co innego. Niezależnie od przekonań politycznych mamy po prostu dość, i jesteśmy zdeterminowani bardziej niż kiedykolwiek. Wpajamy uczniom, że honor jest najwyższą wartością; najwyższa pora, aby im to pokazać na własnym przykładzie – podsumowują nauczyciele.

M.Jabłońska


Sprawdź również
Komentarze
Loading...