Nasza interwencja. Komórki lokatorskie czy kurniki?

Do naszej redakcji zwrócili się mieszkańcy budynku przy ul. Makowskiej. Niegdyś mieściła się tam stacja kolei wąskotorowej Przasnysz – Miasto, dziś są tam lokale komunalne. Mieszkańcy zostali pozbawieni stojącego nieopodal budynku magazynowego, w którym znajdują się ich komórki na opał. W zamian postawiono maleńkie komórki, w których niewiele się mieści.

 

Problem dotyczy czterech rodzin – samotnych matek z dziećmi oraz seniorów. Mieszkańcy do dziś z powodzeniem korzystali z budynku magazynowego, ale nagle, pocztą pantoflową, dowiedzieli się, że mają zabierać swoje rzeczy, ponieważ nowy właściciel przejmuje magazyn. Ani urząd miasta, będący obecnym właścicielem budynku mieszkalnego, ani zarządca nieruchomości nie powiadomili ich o tym fakcie.

Jak się okazuje, źródłem problemów jest sprzedaż dwóch niewielkich działek, które za czasów burmistrza Stanisława Nowickiego (w 2006 r.) miasto sprzedało właścicielowi pobliskiej stacji benzynowej. Obie nieruchomości, w tej liczbie ta z budynkiem magazynowym, zmieniły właściciela za 8,6 tys. zł i nie należą już do miasta.

 

Przez lata biznesmen nie upominał się o swoją własność, a mieszkańcy korzystali z komórek lokatorskich. Taki stan rzeczy trwał do ubiegłego roku, kiedy przedsiębiorca porozumiał się z urzędem miasta, że przejmuje magazyn, a w zamian postawi cztery maleńkie, po jednej dla rodziny, prowizoryczne wiaty z betonowych przęseł ogrodzeniowych o wymiarach 2.20 na 2.30 metra i wysokie na ok. 2 metry, co wystarczy na złożenie drewna opałowego zaledwie na miesiąc.

To spory problem, który nie dotyczy wyłącznie opału, ponieważ lokale mieszkalne są maleńkie (liczą od dwudziestu kilku do nieco ponad trzydziestu metrów kwadratowych). Piętrowy budynek magazynowy mieścił więc nie tylko węgiel, ale służył także do przechowywania chwilowo zbędnych przedmiotów, na które nie wystarczało miejsca w maleńkich pokoikach.

 

W nowych komórkach można najwyżej hodować króliki

Budynek mieszkalny jest podpiwniczony, ale w mokrych latach suterena do wysokości kilkudziesięciu centymetrów wypełnia się wodą. Z relacji mieszkańców wynika, że pewnego razu Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, będący zarządcą budynku, wypompował z ich piwnicy 7,5 tysiąca litrów wody. Do tego piwniczne drzwi skonsumowała wilgoć i grzyb. Zalewanie to niejedyny problem, ponieważ schody prowadzące do sutereny są tak strome, że wnoszenie i wynoszenie stamtąd opału stanowi realne zagrożenie dla zdrowia i życia, bowiem nie ma tu nawet poręczy.

– Gdzie mamy podziać opał i zbędne rzeczy, skoro piwnica w budynku jest spleśniała i w regularnych odstępach czasu zalewana wodą, a mikroskopijnych rozmiarów mieszkanka nie są w stanie niczego pomieścić? Gdzie mamy zgromadzić opał na całą zimę? – pyta jedna z mieszkanek.

Panaceum na problemy miały być nowe komórki lokatorskie, które już zaczęły powstawać. Kiedy mieszkańcy zobaczyli te arcydzieła sztuki budowlanej, aż stęknęli z radości, ponieważ postawione konstrukcje nie rozwiązują nawet części ich problemów.

Wiaty są nie tylko maleńkie, ale wybudowane z prefabrykatów betonowych, niezwiązanych z podłożem, co po umieszczeniu w nich drewna lub węgla, grozi złożeniem się jak domku z kart. Konstrukcja z powodzeniem może służyć hodowli królików, ale do składowania opału się nie nadaje. Mieszkańcy zapewniają, że deklarowali dopłacenie do wybudowania większej konstrukcji, ale zostali zbyci niczym. Skierowali również do burmistrza Łukasza Chrostowskiego pismo, które pozostało bez odpowiedzi.

W związku z tym, zwróciliśmy się do burmistrza z następującym zestawem pytań: czy władza zechce prowadzić dialog z mieszkańcami i przestać traktować ich przedmiotowo? A może ktoś zechce tym ludziom wyjaśnić, jak w komórce o pojemności kilku metrów sześciennych pomieścić opał, zapewniający ciepło przez całą zimę w nieogrzewanym, nieocieplonym i wilgotnym budynku?

 

Urzędnik zawinił, krzywdę ponoszą mieszkańcy

Po naszej interwencji w urzędzie miasta nastąpił nagły zwrot. Na miejsce przybył wiceburmistrz Łukasz Machałowski wraz z urzędnikami gotów wysłuchać bolączek i potrzeb mieszkańców. Jak wyjaśnił wiceburmistrz, źródłem obecnych problemów jest sprzedaż sąsiednich działek oraz akt notarialny, w którym zawarto zapis, że biznesmen, który zakupił nieruchomość wraz z budynkiem magazynowym, postawi mieszkańcom nowe komórki lokatorskie. Rzecz w tym, że zabrakło jakichkolwiek szczegółów, co sprawiło, że postanowienia tak sporządzonego dokumentu były niemal nie do wyegzekwowania.

–  Rozmowy odbyły się w bardzo pozytywnej atmosferze. Wspólnie z mieszkańcami udało się wypracować dobre i sprawiedliwe rozwiązanie. Mieszkańcy zaproponowali partycypację w kosztach powiększenia gabarytów komórek lokatorskich. Trzeba podkreślić, że Urząd nie jest inwestorem, dlatego też tego samego dnia zwróciłem się do inwestora z wnioskiem o powiększenie komórek – wytłumaczył wiceburmistrz Łukasz Machałowski.

Jak usłyszeliśmy w magistracie, w sprawie występuje problem dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, w akcie notarialnym z 2006 r., sporządzonym podczas sprzedaży nieruchomości, na której znajdował się dotychczasowy budynek magazynowy, nabywca zobowiązał się wybudować w to miejsce zastępcze komórki lokatorskie dla każdej z czterech rodzin. W akcie tym nie określono jednak ani gabarytów tych obiektów, ani terminu, w którym powinny być wykonane. Po drugie, częściowo rozpoczęto już pracę nad budową nowych komórek zastępczych.

– Każda zmiana wymaga zatem nowego opracowania i dodatkowych prac. Inwestor na prośbę Miasta odpowiedział pozytywnie, zastrzegając, że wcześniej musi ustalić wstępny kosztorys prac dodatkowych. Są zatem pozytywne rokowania na przyszłość – zapewnia Łukasz Machałowski.

Kolejnym bardzo trudnym do rozwiązania problemem będzie zalewana wodą piwnica oraz panosząca się w mieszkaniach wilgoć. Ponadto, jak zapewniła nas jedna z emerytek, mieszkająca w budynku od 36 lat, przez ten czas nie pomalowano nawet klatek schodowych, a farba odchodzi płatami. Jest jeszcze jeden kłopot, którym jest brak ogrodzenia, bardzo w tym miejscu potrzebnego. Droga, przylegająca do posesji, jest użytkowana m.in. przez kierowców TIR-ów, których ogromna baza znajduje się na równoległej do Makowskiej ulicy Przyjemnej, a w budynku mieszkają dzieci, co zwiększa ryzyko wypadku.

 

Remont możliwy, ale zapewne nie w tym i nie w przyszłym roku

W bloku komunalnym mieszkają cztery rodziny. Z posiadanych przez Miasto ekspertyz technicznych stanu budynku, wynika, że jest on w stanie dobrym, niemniej piwnice wymagają rzeczywiście odwodnienia. Prace związane z takim drenażem, to koszt rzędu 60 tys. złotych. Wynika on z konieczności opracowania ekspertyzy, wykonania wykopów wokół budynku do samych fundamentów, osuszenia, zakupu i montażu rur oraz przyłącza do kanalizacji. Dodatkowe prace, na które zwraca uwagę część mieszkańców m.in. malowanie klatek schodowych, posadowienie ogrodzenia czy wymiana drzwi w piwnicy, to koszt kolejnych kilkunastu tysięcy złotych. Miasto musi realizować zasadę solidaryzmu budżetowego wspólnoty samorządowej. Środki budżetowe mają charakter publiczny i pochodzą przede wszystkim z udziałów podatkowych. Dystrybucja tak dużych środków w jeden budynek nie jest aktualnie możliwa. Miasto ma w zasobie komunalnym wiele nieruchomości, stąd też środki te dystrybuuje równomiernie. Nie chcę nic obiecać, ponieważ gdybym powiedział, że aktualnie coś w tym czy w przyszłym roku zrobimy, może okazać się to nieprawdą – dodaje wiceburmistrz.

 

M. Jabłońska


 

guest
15 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
2 miesięcy temu

Brawo.

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Marek (prawdziwy)
2 miesięcy temu

No i z czego si cieszysz? Zmień w końcu ten nick bo to nie jest śmieszne…

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Marek (prawdziwy)
2 miesięcy temu

Mam rozdwojenie jaźni. Moja choroba postępuje bardzo szybko. Proszę nie brać Moich komentarzy poważnie i może nawet ich nie czytać…

Eter
Eter
2 miesięcy temu

Tyle lat korzystali za darmo i jeszcze marudzą.

Jerzy
Jerzy
2 miesięcy temu

A może tak skończyć z socjalizmem mamy rok 2020 i nie rozumiem dlaczego mamy Wam wiecznie pomagać.

Komunista
Komunista
odpowiada  Jerzy
2 miesięcy temu

Daj i daj i jeszcze raz daj..

Pilot
Pilot
2 miesięcy temu

Rozpić przy stole 3 butelki wyborowej i się dogadać A nie za łby targać

ate
ate
2 miesięcy temu

śp.Stanisław Nowicki w 2006 roku nie pełnił funkcji Burmistrza Przasnysza.

Marcin
Marcin
odpowiada  ate
2 miesięcy temu

Zgadza się. W 2006 był burmistrz z wąsem.

Przasnyszanka
Przasnyszanka
odpowiada  Marcin
2 miesięcy temu

Macie rację, burmistrz Stanisław Nowicki rządził miastem w latach 1994–1998.

Last edited 2 miesięcy temu by Przasnyszanka
Rysiek
Rysiek
2 miesięcy temu

Człowiek kupił i nie może nic zrobić bo im się „należy”Tyle lat co tam mieszkają za pół darmo to już dawno mogli se coś kupić ale cóż , może mieli inne wydatki…do roboty!

Waldemar
Waldemar
2 miesięcy temu

Jeśli Miasto zainwestuję jakoś kwotę w ten budynek to powinno podnieść czynsz, żeby po pewnym czasie koszty się zwróciły i mogły zostać przeznaczone na kolejne inwestycję w budynkach komunalnych. Miasto może na mieszkaniach komunalnych nie zarabiać ale nie powinno dokładać, kosztem innych dziedzin życia. Dla mieszkańców mieszkań komunalnych to i tak była by ogromna pomoc.Przecież mieszkanie jest takim samym towarem jak żywność czy odzież a nikt mieszkańcom mieszkań komunalnych beż zysku tych towarów nie sprzedaję.

Rafał
Rafał
2 miesięcy temu

Z tych magazynów korzystało bezpłatnie latami dwie rodziny z tego bloku Komunalnego, a teraz jak coś mają dostać za darmo to wszyscy w kolejce i jeszcze narzekają!! Jest takie przysłowie „darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda„

Mateusz
Mateusz
2 miesięcy temu

Po co miasto utrzymuje taki duży budynek
dla czterech rodzin?! Sprzedać to a ludzi przenieść .np. na Zawodzie 4 .Tam jest osiedle komunalne.

Jerzy Zaganiacz
Jerzy Zaganiacz
2 miesięcy temu

Zazwyczaj ludzie, kupują mieszkanie za własne pieniądze, jezeli ich nie stać biorą kredyt lub wynajmują… A tu jak zwykle dostają za pół darmo a mają największe roszczenia…
Jak się nie ma co się lubi, to się na to zapie*dała, a nie wyciąga ręce bo mi się należy…