Nasza interwencja. Co kryją podprzasnyskie lasy? Znaleziono m.in. martwe cielę.

Jakiś czas temu na naszym portalu informowaliśmy o stercie eternitu, zawierającej szkodliwy azbest, porzuconej na terenie leśnym w Osówcu Kmiecym. Zgodnie z przewidywaniami znalezienie właściciela odpadu nie okazało się trudne i miejsce zostało oczyszczone. Jednak sprawa znalazła swój dalszy ciąg, ponieważ dostaliśmy sygnały o kolejnych nieprawidłowościach, tym razem wyjątkowo obrzydliwych.

 

Przed kilkoma dniami zgłosili się do nas mieszkańcy gminy Przasnysz, którzy dowodzili, że eternit zabrany z Osówca został zakopany gdzie indziej. Na terenie leśnym nieopodal Patołęki i Łyszkowa znajduje się częściowo zasypane wyrobisko piachu. Na obecność azbestu w tym miejscu mogły wskazywać skrawki eternitu znajdujące się na powierzchni.

 

Na tym jednak nie koniec, ponieważ w sąsiedztwie wyrobiska znaleziono nadgryzione przez dzikie zwierzęta truchło cielęcia. Jak by tego było mało, nieopodal leśnej drogi ktoś wyrzucił dużą ilość samochodowych części, pochodzących z demontażu.

Sprawa została przekazana do gminy Przasnysz. Już następnego dnia urzędnik zjawił się na miejscu. W kwestii wyrobiska, w którym miały być zakopane odpady azbestowe, wiele wskazuje na to, że informacja o umieszczeniu tam eternitu z Osówca Kmiecego nie jest prawdziwa. Jak dowiedzieliśmy się w gminie, mieszkaniec zabrał odpady i dokonał ich utylizacji.

Po interwencji Urzędu Gminy Przasnysz właściciel nieruchomości uprzątnął azbest i oddał go do utylizacji, czego potwierdzeniem jest karta przekazania odpadu, która została dostarczona do tutejszego urzędu – potwierdziła Magdalena Tworkowska-Łada, urzędniczka zajmująca się gospodarką odpadami w urzędzie gminy Przasnysz.

 

Czynności w sprawie odpadów prowadzi urząd gminy i policja

Pewność co do tego, co kryje się pod zwałami piachu, gmina ma zamiar powziąć od policji. Być może pojedyncze skrawki eternitu, znajdujące się na powierzchni są jedynymi w tym miejscu, a wyrobisko kryje np. gruz i gałęzie, które nie są odpadami niebezpiecznymi.

Sprawa martwego cielęcia została przekazana do innego wydziału, który zadecyduje, czy trzeba w tej sprawie podjąć interwencję. Truchło znajduje się na uboczu, na terenie leśnym i trudno powiedzieć do kogo należy, ponieważ przypuszczalnie zwierzę padło niedługo po narodzinach. Nie posiada kolczyka i nie zostało zarejestrowane.

Jedno jest pewne – martwe cielę nie powinno znaleźć się w lesie, ponieważ polskie prawo nie dopuszcza porzucania zwierzęcych zwłok. Wymagane jest zlecenie usługi utylizacji, a za jej niewykonanie grozi grzywna.

Rolnikom warto przypomnieć przepisy o ochronie zdrowia oraz zwalczania chorób zakaźnych zwierząt, dotyczące postępowania z produktami ubocznymi pochodzenia zwierzęcego, które przewidują karę pieniężną w wysokości od 3 do 11 tys. zł za nielegalne zakopanie lub inne niezgodne z prawem zagospodarowanie padłych zwierząt.

Ostatnia z kwestii, dotycząca porzucenia odpadów z demontażu pojazdów – jak przekazała nam urzędniczka z gminy Przasnysz – znajduje się już w rękach policji. Informację o nielegalnym składowisku zgłosił sam właściciel lasu. Policja prowadzi działania, zmierzające do ustalenia sprawcy.

 

Idee były szczytne. Wyszło jak zwykle

 Wdrożona przed kilkoma laty reforma śmieciowa miała uchronić polskie lasy przed zaśmiecaniem.  Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że nowy system gospodarowania odpadami nie rozwiązał problemu dzikich wysypisk. Miało ich ubywać, a jest coraz więcej. Tylko w 2014 r. liczba nielegalnych składowisk wzrosła aż o 62% w porównaniu rokiem poprzednim, a problem, zamiast się zmniejszać — narasta. Choć dotyczy to całej Polski, to co ostatnio dzieje się w podprzasnyskich lasach budzi grozę i przerażenie.

M. Jabłońska


 

guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Żagiel
Żagiel
3 miesięcy temu

Ludzie to brudasy. Powinno się rozwieszać fotopułapki na wjazdach w kompleksy leśne. Raz dwa takiego delikwenta rozliczyć wysoką karą grzywny za syf jaki robi, a potem przypilnować żeby wszystko sprzątnął na swój koszt i jeszcze z eskortą odprowadzić na wysypisko aż rozładuje to gdzie trzeba. Wtedy się nauczą.

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Żagiel
3 miesięcy temu

Kiedyś widziałem w TV jak w ten sposób złapali kolesia, który w lesie opróżniał szambowóz. Wyobrażasz to sobie? Kilka tysięcy litrów ścieków za jednym strzałem, a robił takie kursy co chwilę.
Wiesz jakie były konsekwencje? 500 zł mandatu. 5 stówek! Przecież ten koleś na czterech kursach tym szambowozem zarobił więcej.
Gdyby kara za wywozenie śmieci do lasj wynosiła 50.000, to może jeden z drugim by się zastanowił. A tak mamy co mamy.