Mieszkańcy gminy Czernice Borowe protestują przeciwko kurzym fermom.

Kurze fermy coraz śmielej wkraczają do powiatu przasnyskiego. Prawdziwe drobiowe zagłębie jest w gminie Krasne, ale biznes jest na tyle opłacalny, że kurniki stukają właśnie do drzwi gminy Czernice Borowe. Ferm kurzych jeszcze tu nie ma, ale toczą się postępowania, które spotkały się ze zdecydowanym protestem mieszkańców. Sprawa została zreferowana na forum lipcowego posiedzenia Rady Gminy.

 

W obrębie wsi Skierki mają powstać 3 budynki inwentarskie (kurniki) o wymiarach 20 x 135 m wraz z infrastrukturą towarzyszącą o maksymalnej obsadzie 170.100 szt. do 5 tygodnia oraz 141.750 szt. po 5 tygodniu. Choć w okresie konsultacji społecznych wpłynął jeden sprzeciw od mieszkańca wsi Skierki, realizację tego przedsięwzięcia uzgodniły pozytywnie wszystkie upoważnione do tego organy, a gmina była zmuszona wydać decyzję pozytywną. Piłka wciąż jest w grze, ponieważ mieszkańcy odwołali się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

 

Niestety prawo uznaje że smród nie istnieje, co powoduje, iż rozmaite uciążliwe instalacje mnożą się  jak Polska długa i szeroka i niewiele można z tym zrobić.

Gminy mogą się chronić przed najazdem przemysłowych hodowli, ale muszą wprowadzić specjalne ograniczenia w planie zagospodarowania przestrzennego. Ograniczeń nie ma zarówno w Czernicach, jak i w gminie Krasne, gdzie funkcjonuje aż 16 ferm – 30 dużych kurników do chowu brojlerów, w tym 3 do chowu brojlerów indyczych. Kolejnych 8 kurników jest w budowie, a następne czekają na decyzje. W pewien sposób chroniona jest gmina Przasnysz, ale także i tu inwestorzy imają się rozmaitych sztuczek aby pomnażać kurze fermy, które fiołkami nie pachną.

Od wielu lat rozmaite środowiska apelują o wprowadzenie tzw. ustawy odorowej, mającej chronić ludzi przed smrodem, ale zapachy zwierzęcych odchów nie docierają do stolicy, dlatego rządowi się nie śpieszy.

Tymczasem budowa ferm wkracza na kolejne tereny i wzbudza zrozumiałe społeczne protesty. Największa burza jest o kurniki, które mają powstać w obrębie wsi Borkowo-Falenta w gminie Czernice Borowe, gdzie inwestor chce wybudować 8 budynków inwentarskich wraz z infrastrukturą towarzyszącą do hodowli brojlerów o łącznej obsadzie ok. 705.600 szt. i wymiarach 144 m x 24,5 m. Jest także inny wniosek, dotyczący tej wsi, opiewający na budowę 6 kurników o łącznej obsadzie ok. 510.000 szt.

 

Nie chcą wąchać smrodu

W sprawie kurników do czernickiego urzędu gminy wpłynął cały stos petycji. W jednej z nich czytamy: „Każdy ma prawo rozwijać gospodarstwo rolne, ale nie może być ono utożsamiane z ogromnym przedsiębiorstwem czy też fabryką. Interes jednej osoby nie może być ważniejszy od interesu reszty mieszkańców. Mieszkamy tu spokojnie, mamy dzieci, dużo jest osób po 65 roku życia. Zasługujemy na spokój. Nie chcemy hałasu, smrodu, uciążliwości z powodu budowy fermy i jej działania. Rejon wsi i okolic to rejon leśny i bagnisty. Są one miejscem żerowania, bytowania i odpoczynku zwierząt, m.in. bobrów, łosi, saren, dzików, jeleni, zajęcy oraz ptaków: bażantów, kuropatw, dzikich kaczek i gęsi, żurawi, łabędzia niemego, czapli siwej i rzadko spotykanej czapli białej, a także ryb i żab. Nie wyobrażamy sobie, że ta ferma tu powstanie. Mówimy temu stanowcze „nie” i będziemy protestować aż do skutku” – zapowiadają mieszkańcy. Budowie fermy jest przeciwna nie tylko wieś Borkowo-Falenta, ale i okoliczne miejscowości, o czym świadczą złożone podpisy mieszkańców wsi Borkowo-Boksy, Jastrzębiec, Pierzchały i Smoleń-Poluby.

 

Czego boją się mieszkańcy?

Aby się o tym przekonać prześledźmy opis przebiegu produkcji, zawarty w jednym z raportów oddziaływania na środowisko, dotyczący fermy w gminie Czernice Borowe.

Kurczęta, które trafią do kurnika, będą pochodziły z zewnętrznych wylęgarni. Będą to pisklęta różnych ras, mające najlepsze cechy drobiu rzeźnego. Chów brojlerów będzie trwał ok. 45 dni, a w tym czasie osiągną one wagę ok. 2,4 kg. Obiekt będzie zasiedlany jednodniowymi kurczętami, a kurnik przed każdym wsadem będzie czyszczony, dezynfekowany, a następnie wyścielany ściółką. Zwierzęta będą karmione gotową paszą w formie granulatu, podawaną za pomocą paszociągów. Kurczęta będą doglądane co najmniej 2 razy dziennie, a chore lub ranne będą otaczane opieką lub izolowane. Kurczęta, które mają poważne urazy, uszkodzenia ciała lub wyraźne objawy zaburzeń stanu zdrowia, będące przyczyną cierpień, będą poddawane leczeniu lub natychmiastowemu ubojowi. Dla całości inwestycji przewiduje się docelową, łączną obsadę we wszystkich budynkach w maksymalnej ilości: 170.100 szt. do 5. tygodnia oraz 141.750 po 5. tygodniu. Zakłada się, że produkcja będzie miała 6 cykli po 45 dni każdy. Pomiot kurzy, czyli ptasie odchody, będzie usuwany z budynku po każdym cyklu chowu i wykorzystywany na potrzeby organicznego nawożenia pól uprawnych. Trafi on na przyczepy ustawione przed kurnikiem, będą one miały przykrycie brezentowe, zakładane po załadunku w celu ograniczenia immisji. Na terenie fermy nie przewiduje się czasowego przetrzymywania obornika. Padłe ptaki trafią do specjalnego konfiskatora, aby później trafić do utylizacji.

Sami inwestorzy, w raportach oddziaływania na środowisko przyznają, że obecnie nie istnieją instrumenty, pozwalające obiektywnie zweryfikować stopień uciążliwości zapachowej danej instalacji, ponieważ w polskim prawie brak jest norm emisji dotyczącej odorów. Panuje więc wolna amerykanka, a włodarze mają związane ręce.

Temat ferm kurzych nie mógł nie wybrzmieć podczas lipcowej sesji Rady Gminy w Czernicach Borowych, a wójt Wojciech Brzeziński sporo czasu poświęcił temu zagadnieniu.

Nasz niepokój, jako władz jak i mieszkańców, budzi dążenie do budowy na terenie naszej gminy ferm kurzych. Nie stanowią one odrębnego segmentu budynków hodowlanych, ale w pamięci ludzi kojarzą się jako wyjątkowo przykre i uciążliwe. Jest społeczna akceptacja na chlewnie i obory na terenach rolniczych, ale przed kurnikami jest obawa. Jako wójta i organ wydający decyzję środowiskową obowiązują mnie przepisy, nie mam swobody podjęcia dowolnej decyzji, tylko muszę się opierać o przepisy prawa. Podstawowym dokumentem, na którym się opieram, jest plan zagospodarowania przestrzennego gminy i opinie rozmaitych instytucji – sanepidu, WiOŚ-u, RDOŚ-u i Wód Polskich, a w przypadku największych inwestycji również marszałka województwa. Mając pozytywne opinie, nie mogę – zgodnie z prawem – wydać innej decyzji. Wspomnę tylko, że lokalizacja tych ferm musi być zgodna z przepisami, czyli żeby nie była uciążliwa dla sąsiadów. Przy czym nie ma przepisów czy innych parametrów, pozwalających stwierdzić uciążliwość zapachową. Mieszkańcy najbardziej obawiają się zapachów, w przypadku chlewni są one być może mniej uciążliwe, a może szczelność instalacji i specyfika produkcji jest troszeczkę inna. W przypadku ferm drobiu, cykl produkcji obywa się szybko, a intensywne wietrzenie kurników i wywożenie obornika odbywa się co kilka tygodni, więc powtarza się wielokrotnie w ciągu roku. Dlatego trzeba to lokalizować poza terenami o zwartej zabudowie.

Oczywiście należy pamiętać, że nie wprowadziliśmy ograniczeń w planie przestrzennym i rolnicy mają prawo na swoim terenie lokalizować budynki inwentarskie. W przypadku Skierk nie miałem możliwości wydać innej decyzji, jak pozytywną. Decyzja została zaskarżona, czemu się nie sprzeciwiam, będzie ją teraz weryfikował organ nadrzędny – Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Jeśli ktoś nie będzie się zgadzał, można to wnieść również do sądu, są więc instrumenty, dzięki którym można zweryfikować wydane decyzje. Jednak instytucje wyższego rzędu też nie będą miały wyjścia, jeśli nie dopatrzą się naruszeń prawa. Druga z sytuacji (dotycząca inwestycji we wsi Borkowo-Falenta – przyp. red.) jest analogiczna – jest to inwestycja większa i budzi większy niepokój naszej społeczności. Ze zdroworozsądkowej analizy wynika, że będzie ona zlokalizowana poza zwartą zabudową, natomiast jakaś uciążliwość tam będzie – przyznał wójt.

Jak podkreślił Wojciech Brzeziński, procedura dotycząca inwestycji w obrębie wsi Borkowo-Falenta została już rozpoczęta i nie pomoże nawet zmiana planu zagospodarowania, bo musi zostać dokończona według aktualnie obowiązujących przepisów i w starym stanie prawnym. Jest jednak dobra wiadomość, że nadeszła już opinia jednej z instytucji i jest ona negatywna. Wójt wskazał również, że w przypadku niejednoznacznych opinii wszystkich instytucji będzie możliwość powołania eksperta, którego zdanie będzie mogło zostać wzięte pod uwagę.

 

Z chlewnią w Węgrze mieszkańcy wygrali

Wójt przypomniał, że podobna sytuacja, budząca społeczny sprzeciw, dotyczyła przed laty chlewni w Węgrze, która miała powstać na terenie zwartej zabudowy, nieopodal szkoły. Wtedy analizy raportu środowiskowego i naciski na inwestora sprawiły, że zmienił on lokalizację chlewni, a mieszkańcy Węgry odetchnęli z ulgą. Niestety, w przypadku kurników sprawa zapewne nie zakończy się podobnym sukcesem i wójt ma świadomość, że kwestia ta jeszcze nie raz pojawi się na forum Rady Gminy.

 

M. Jabłońska


 

guest
8 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Mieszkanka
Mieszkanka
2 miesięcy temu

Wój kończy ostatnią kadencje to i kurniki powstają . Dla innych zmian w planie zagospodarowania przestrzennego czeka się latami a tu zmiana w planie jest bardzo szybka. Ciekawe dlaczego ?

Syn Zenka
Syn Zenka
odpowiada  Mieszkanka
2 miesięcy temu

Ktoś otrzymał odpowiednią grubą kopertę

wojciech
wojciech
odpowiada  Mieszkanka
2 miesięcy temu

Proszę przeczytać jeszcze raz tekst.Tu nie było żadnej zmiany planu .Obowiązujący od wielu lat plan dopuszcza takie inwestycje.Skąd informacja ,że wójt „kończy ostatnią kadencję”?Bardzo dobry artykuł.

Mieszkanka
Mieszkanka
odpowiada  wojciech
2 miesięcy temu

Prosze przeczytać sobie Protokół nr IX/2020 z dnia 10 marca 2020 r z sesji rady gminy Czernice Borowe

john
john
2 miesięcy temu

trzeba zabronic stawiania nie bedzie chorob u ludzi i nie bedzie smrodu

Beata
Beata
2 miesięcy temu

W gminie Krasne tworzą się już nie fermy a fabryki–niedługo cała gmina będzie jednym wielkim wychodkiem—myślę że otrzeźwienie przyjdzie za ładnych parę lat jak już będzie za późno.

Kubiniak
Kubiniak
2 miesięcy temu

Też jestem za tym aby nie budować już ferm, zrobimy sobie mięso w probówce i będzie git. O nie zagalopowałem się trochę zapomniałem, że u nas wszystko musi być NGMO. To nie budujmy, a za chwilę będziemy całować aktualnych fermiarzy po „ręcach” aby nam sprzedali kurczaka po 50zł za kg. Tym co chcą budować proponuję po +10tyś/msc za budę i nie będą stawiać. Sam mieszkam niedaleko chlewni i też wiem czym to pachnie, ale czym ma pachnieć na wsi, te odory to około 20 dni na rok. Jak ktoś woli spaliny to do stolicy, a jak fiołki to do Holandii.… Czytaj więcej »

Mieszkaniec
Mieszkaniec
1 miesiąc temu

Zastanawia mnie czym różnią się mieszkańcy wsi od mieszkańców Przasnysza, gdzie władze nie wyraziły zgody na powstanie ferm (stąd też zmiana planów inwestora co do miejsca powstania budowy). Jaka władza takie decyzje i traktowanie ludzi.