Jak nie dreptać w miejscu ucząc się języka obcego? – felieton Krzysztofa Iwulskiego

Nauka języków obcych jest uniwersalnym tematem do rozmowy. Podobnie jak o pogodzie można o tym w sposób bezpieczny „zagadać” do każdego bo stawiam, że ponad 90 procent osób potwierdzi, że poznawanie języków jest bardzo potrzebne. Sami muszą coś w tym temacie zrobić albo nawet już zrobili i mają zamiar do tego powrócić.

Kiedy przychodzi co do czego to nasz początkowy entuzjazm pomału zanika i nasze postanowienie utyka w ślepym zaułku. Najczęstszą przyczyną jest brak zaangażowania i poświęcania nauce wystarczającej ilości czasu, a czas poświęcony nauce ma tutaj decydujące znaczenie. Zasada jest taka, że szybko i nawet nieświadomie przyswajamy umiejętności językowe gdy jesteśmy wystawieni na obcowanie z nim w warunkach naturalnych, będąc za granicą i mając z nim do czynienia na każdym kroku, wiele godzin dziennie. Z tego powodu chcąc się nauczyć języka w warunkach sztucznych, musimy tworzyć triki upodabniające proces nauki do warunków naturalnych.

Każdy z nas ma swoje osobiste predyspozycje i jedni przyswajają szybciej, inni wolniej… to prawda. Nie ma jednak aż takiej różnicy w zdolności do przyswajania umiejętności między dziećmi a dorosłymi jak się powszechnie uważa. Kiedy dorośli potrafią skupić się na nauce i poświęcają temu czas, ich wyniki są często nawet lepsze. Nawet umiejętność wymowy w większym stopniu zależy od indywidualnych predyspozycji, chęci i motywacji niż od wieku. Jedno jest jednak pewne: nauka języka obcego jest wspaniałym treningiem dla umysłu i osoby, które w ciągu swojego życia miały do czynienia z nauką, wykazują znacznie lepsze predyspozycje do pogłębiania wiedzy lub poznawania kolejnego języka.

Odnośnie różnych metod, których namiętnie próbuję, jak tylko pojawia się jakaś nowa reklama twierdząca, że dzięki nowej metodzie nauczysz się języka szybciej: NIE MA METODY, KTÓRA SAMA NAKŁADZIE DO GŁOWY!!!. Metody są dobre o tyle, o ile uprzyjemniają nam naukę i powodują, że poświęcamy jej więcej czasu. Dlatego uważam, że każdy musi znaleźć sobie takie metody, które sprawią, że poświęci nauce przynajmniej kilkanaście godzin tygodniowo. Tak, KILKANAŚCIE! A nawet kilkadziesiąt… Nie znaczy to, że trzeba z tego powodu wydać majątek na lekcje w szkole językowej. Na zajęcia przychodzimy po to, żeby sprawdzić swoje umiejętności z nauczycielem i innymi kursantami, zmotywować się do dalszego wysiłku, wyjaśnić wątpliwości, ocenić swoje postępy, ukierunkować się na dalsze działania, poprawić wymowę i miło spędzić czas. Z mojego doświadczenia wynika, że przy właściwym podejściu do samodzielnej nauki, wystarcza od 2 do 4 godzin zajęć z nauczycielem tygodniowo, z tym, że nie polecam łączenia godzin i uczestniczenia w zajęciach np. 90 min zamiast 45 min., bo czas ten nie jest wtedy w pełni efektywnie wykorzystany.

No dobrze, ale zapytacie teraz jak można samodzielnie uczyć się przez kilkanaście albo kilkadziesiąt godzin? Ano można… i podobnie jak ucząc się języka w sposób naturalny bardzo duże efekty daje nauka bierna polegająca na słuchaniu czy oglądaniu ze słuchaniem. Jeszcze raz podkreślę, że każdy sam musi wypracować sobie metody, które sprawią, że poświęcicie wystarczająco dużo czasu na naukę. Ja przedstawię swoje czynne i bierne sposoby, które przynoszą mi bardzo satysfakcjonujące efekty. Możecie ich wypróbować ale również je zmodyfikować lub wypracować swoje. Będę bardzo wdzięczny, jeśli podzielicie się ze mną swoimi sposobami.

Sposoby czynne:

  1. Chodzę na zajęcia z nauczycielem (2-4 godziny tygodniowo)

  2. Odrabiam pracę domową i powtarzam ćwiczone na lekcji treści po to żeby kolejna lekcja przynosiła mi nowe korzyści a nie była powtórką powtórki. Przecież za lekcje płacę (1-2 godziny tygodniowo – połowę czasu, który zajmują lekcje)

  3. Poznaję słownictwo przy pomocy fiszek – preferuję aplikację na smartfona, choć używam też wersji papierowej. Rewelacyjna metoda, która umożliwia skuteczne, czynne opanowanie słownictwa i zdań, oparta na zróżnicowanej częstotliwości powtórek. Z aplikacją pracuję samodzielnie a analogowych fiszek używam do zabawy polegającej na wzajemnym odpytywaniu z innymi osobami. (średnio 2 -4 godziny tygodniowo)

  4. Czytam uproszczone wersje książek dostosowane do mojego poziomu. Świetna metoda do utrwalenia słownictwa, poznania literatury, poznania historii, kultury i życia codziennego w kraju, którego języka się uczymy (od czasu do czasu, czas może być bardzo różny, zależnie jak bardzo się wciągniemy w czytanie)

  5. Przepisuję teksty. Kupuję sobie jakiś fajny długopis, wieczne pióro, cienkopis, ołówek itp. co powoduje, że chce mi się nim pisać i przepisuję teksty z książek albo robię pisemnie ćwiczenia gramatyczne (kilka godzin ale od czasu do czasu)

  6. Korzystam z każdej nadarzającej się okazji żeby porozmawiać z native speaker’em. Przybiera to różne formy: będąc za granicą wdaję się w rozmowy wszędzie gdzie to możliwe, gdy spotykam kogoś w Polsce to z ochotą ich zagaduję. Myślę, że dobrym pomysłem jest „czatowanie” w Internecie, chociaż sam nie wyrobiłem sobie akurat takiego nawyku.

  7. Gram w Scrabble i tym podobne gry w Internecie i na żywo. Świetnie sprawdza i rozwija słownictwo i umiejętność przekształcania części mowy a dodatkowo jest okazją do rozmów z osobami, z którymi gramy (oczywiście najlepiej native speaker) – jeśli chodzi o czas to tak wciąga, że staram się go sobie ograniczać 😀

  8. Uczę innych! Tak, jak chcesz coś dogłębnie poznać to zacznij uczyć innych, którzy tego potrzebują! Przy okazji sami sobie utrwalamy i doznajemy inspiracji do zgłębiania rzeczy, z którymi sobie słabiej radzimy. Świetnym sposobem jest uczenie obcokrajowca języka polskiego i wzajemne przepytywanie z fiszek

Sposoby bierne:

  1. Słucham płyt z nagraniami – średnio kilka lub kilkanaście godzin tygodniowo, zwłaszcza kiedy sam jeżdżę samochodem lub np. podczas prasowania ;). Słucham nie tylko tego, czego się już uczyłem lub czytałem, ale również do przodu:

    • treści, które miałem na lekcjach (płyta do stosowanej na zajęciach książki)

    • audio-fiszki – to samo czego uczę się na smartfonie albo na karteczkach

    • audiobooki – nagrania uproszczonych książek, które czytam

    • inne płyty

  2. Oglądam programy informacyjne, prognozę pogody, filmy (napisy), kanały youtube itp. w języku, którego się uczę (różnie to wychodzi ale powiedzmy, że średnio kilka godzin tygodniowo). To również można robić wykonując inne czynności, chociażby gotując.

Podsumowując, czy warto inwestować w naukę języków tak dużo czasu i pracy? Każdy musi odpowiedzieć na to pytanie sam. Moim zdaniem tak, bo znajomość języków daje nam otwartość na świat, rozumienie otaczającej nas rzeczywistości w sposób nieunikniony przesyconej wzorcami z innych języków, wolność podróży i pracy, nie mówiąc o możliwościach pracy w Polsce.

Krzysztof Iwulski

Sprawdź również

Poszukiwany zaginiony Łukasz Brzozowski

Wydział Kryminalny Komendy Powiatowej w Ciechanowie prowadzi czynności poszukiwawcze za zaginionym: Łukasz Brzozowski s. Teresy …

error: ZAKAZ KOPIOWANIA!!!!