Dziś zmarł PKS Przasnysz! Uczcijmy to minutą ciszy.

Oznacza to komunikacyjny armagedon, który uziemi przede wszystkim osoby starsze i schorowane w powiecie przasnyskim. Na naszym terenie nie ma przecież kolei, która byłaby w stanie załatać dziurę po zlikwidowanych autobusach. Tymczasem smutny scenariusz, który realizuje się na naszych oczach był łatwy do przewidzenia, ponieważ o likwidacji PKS Przasnysz wiadomo było od miesięcy.

Trzeba powiedzieć z całą stanowczością – to co się stało, to absolutna kompromitacja, a za tę katastrofę odpowiedzialne są władze samorządowe wszystkich szczebli. I mimo, że – jak zwykle – porażka okazała się sierotą, a od problemu odżegnują się zarówno powiat, jak i miasto, to właśnie oni odpowiedzialni są za komunikacyjną klęskę, z którą za chwilę zetkną się mieszkańcy. Tymczasem tego blamażu można było łatwo uniknąć, co udowodniły władze samorządowe Ciechanowa i Ostrołęki, które stanęły przed identycznym problemem, ale, w przeciwieństwie do naszych „orłów i sokołów”, go nie zlekceważyły.

Ale do rzeczy:

Jako pierwszy z tej trudnej sytuacji wybrnął zarząd powiatu ciechanowskiego, który już 19 czerwca br. podpisał umowę z firmą „Sanimax – Transport S.C”, która od 1 lipca 2018 roku zapewni transport zbiorowy na terenie powiatu ciechanowskiego. Co więcej, udało się to zrobić CAŁKOWICIE BEZKOSZTOWO! Na stronie ciechanowskiego starostwa czytamy: „Zgodnie z umową, powiat ciechanowski nie dokłada do organizacji przejazdów żadnych środków”.

Gorący problem likwidacji PKS-ów na ostatniej sesji rady miasta (28 czerwca) poruszyła radna Elżbieta Lompert – Ludzie pytają co się dzieje z PKS-ami w Przasnyszu. Sąsiednie powiaty uporały się z tym tematem, a my nic nie wiemy – dopytywała radna, kierując swoje słowa do pracownika starostwa Jarosława Włodarczyka, będącego jednocześnie radnym miejskim.

– Każdy samorząd może organizować przewozy, zarówno powiat i jak każda gmina. Ustawa jest, jednak nie poszły za nią żadne środki. Na naszym terenie żaden samorząd nie utworzył tego typu przewozów. Swego czasu powiat chciał przejąć PKS-y, ale władze PIS zmieniły się na Platformę. PIS chciał przekazać samorządom PKS-y, ale władza się zmieniła. Platforma sprzedała PKS-y wiadomo komu i wiadomo za ile – argumentował Jarosław Włodarczyk. Co więcej, zdaniem radnego, cena jaką zapłacono za wart kilka milionów majątek przasnyskich PKS-ów odpowiadała kosztowi zakupu dwóch autobusów.

– Pan radny Włodarczyk poczęstował nas porcją historii – skomentował burmistrz. – To już było i dziś nie ma na to szans. Nie udzielę jednak odpowiedzi na pytanie pani radnej. Tak się składa, że wszystkie gminy mogą planować przejazdy autobusowe, ale na terenie swojej gminy. Natomiast pomiędzy gminami, zgodnie z przepisami, komunikację samochodową powinien tworzyć starosta. Powiat ciechanowski rozwiązał problem, powiat płoński rozwiązał problem, i tam będą jeździły autobusy. U nas, z tego co wiem, nic się w tym kierunku nie robi. Niech się pan radny wytłumaczy, co powiat zrobił, albo czego nie zrobił. Tłumaczenie, że burmistrz zorganizował spotkanie? Zrobiłem je po to, aby zapewnić przyszłemu operatorowi dostęp do dworca i nic więcej! Nigdy w życiu nie uzurpowałem sobie prawa do organizacji przewozów, bo to nie leży w kompetencji burmistrza. Nie jestem organizatorem i nie mam zamiaru nim być! – oznajmił Waldemar Trochimiuk.

Sprzeczne oświadczenia

To niezwykła deklaracja, ponieważ informacja prasowa o tym spotkaniu, która trafiła do lokalnych mediów z urzędu miasta nosiła tytuł : „Dworzec autobusowy w Przasnyszu na miarę XXI wieku oraz możliwość bezproblemowego dojechania do każdego zakątka powiatu przasnyskiego” – taki cel przyświecał spotkaniu, które zostało zorganizowane z inicjatywy burmistrza Przasnysza Waldemara Trochimiuka.

Trzeba się jednak zdecydować. Albo „możliwość dojechania do każdego zakątka powiatu przasnyskiego”, albo „Nigdy w życiu nie uzurpowałem sobie prawa do organizacji przewozów”. Albo, albo! Są to kompletnie sprzeczne oświadczenia. G-woli przypomnienia dostarczamy link do Facebooka urzędu miasta w Przasnyszu: https://www.facebook.com/przasnyszmiasto/posts/1691408124262250 (screen poniżej)

A informacja, że gminy nie mogą organizować przewozów na terenie powiatu? Władze miasta Ostrołęka właśnie podpisały umowę z Polonusem. Tym samym Polonusem, z którym przasnyski urząd miasta prowadził rozmowy mające zapewnić „możliwość dojechania do każdego zakątka powiatu przasnyskiego”.

Jak czytamy na stronie ostrołęckiego urzędu miasta: „Firma Polonus oficjalnie rozpocznie swoją działalność w Ostrołęce z dniem 1 lipca. Rozmowy na temat wejścia spółki na rynek ostrołęcki prowadził samorząd miasta od chwili decyzji wycofania się poprzedniego przewoźnika. Dziś możemy mówić o sukcesie. Dworzec PKS w Ostrołęce nie będzie pusty. Szczegóły dotyczące częstotliwości i kierunków obsługiwanych kursów autobusów poznamy w lipcu. Informacja taka została przekazana na spotkaniu prezydenta Janusza Kotowskiego z marszałkiem Adamem Struzikiem i przedstawicielami spółki.”

Czerwona kartka

Szanowni samorządowcy wszystkich szczebli, trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Mieszkańców nie interesują przepychanki pomiędzy starostwem, a miastem. Stańcie w prawdzie, przyznajcie się do błędu i myślcie, najlepiej wspólnie, jak zadbać o swoich wyborców. Mamy pełne prawo oczekiwać, że władze samorządowe zagwarantują nam realizację podstawowych potrzeb. Tymczasem Wasza nieudolność skazała wielu mieszkańców – zarówno miasta, jak i powiatu – na komunikacyjne wykluczenie. Ilu z nich zostanie odciętych od świata? To pytanie pozostawiamy otwarte. Tymczasem zarówno do starostwa, jak do urzędu miasta wędruje czerwona kartka.

Komentarz rzecznika starostwa powiatowego w Przasnyszu Sławomira Czaplickiego:

W Polsce upowszechnia się sprawiedliwość „inaczej” zgodnie z przysłowiem „kowal zawinił, cygana powiesili”. Media dołączając się do nagonki transportowej na samorządy dokładają swoją cegiełkę do tej niesprawiedliwości. Tym czasem sprawiedliwość jest pierwszym obowiązkiem w działalności publicznej, gdyż jej brak prowadzi do rozkładu państwa.

Samorząd powiatowy utrzymuje się z pieniędzy redystrybuowanych z budżetu państwa. Nikt przecież nie płaci do starostwa żadnych podatków. Nawet opłaty za pozwolenia na budowę  i inne opłaty skarbowe płacone w kasie starostwa, są przekazywane do samorządu miejskiego, lub do budżetu państwa, bo tak stanowi ustawa. Powiat nie otrzymuje żadnych dotacji na organizację transportu publicznego, dlatego nie może wydatkować na ten cel żadnych pieniędzy.  Nie możemy zabrać subwencji przeznaczonych dla szkół, straży, czy domów pomocy społecznej, ani nawet pieniędzy przeznaczonych na utrzymanie urzędów. W innych krajach rząd przekazał powiatom dotacje lub część podatków na sfinansowanie transportu publicznego. W Polsce powiaty nie otrzymały nawet jednej złotówki. I to do rządu trzeba kierować postulaty, a nie do samorządów.

Powiat ciechanowski, na który powołuje się w prośbie o stanowisko powiatu Pani Redaktor, również nie wydatkuje na ten cel żadnych środków. Bo ich nie otrzymuje i nie może wydatkować. Ustanowił tylko monopolistę na 9 opłacalnych trasach. Na trasach nieopłacalnych też transportu nie będzie. Czy to jest jednak dobra droga, aby na trasach opłacalnych zakazać konkurencji? My jesteśmy przekonani, że na trasach opłacalnych powinna istnieć konkurencja przewoźników. Te trasy będą i tak obsługiwane, tylko u nas będzie to taniej i lepiej, bo monopol zawsze kończył się drożyzną i obniżeniem jakości usługi.

Trasy nieopłacalne są natomiast problematyczne, w każdym powiecie tak samo. Nie da się tego problemu rozwiązać bez pieniędzy. Skoro prywatni przewoźnicy na nich zbankrutowali, to zbankrutuje też każda instytucja publiczna, która będzie miała jeszcze większe koszty. Sporadyczność potrzeb przewozowych na tych trasach wskazuje, że bardziej opłaci się w tych wyjątkowych potrzebach indywidualnie rozwiązać ten problem refinansując np. taksówkę. Byłoby na pewno wielokrotnie taniej niż codziennie wozić powietrze autobusem. Któryś szczebel samorządu musi dostać taki ustawowy obowiązek wraz z pieniędzmi.

Niestety prace legislacyjne nad takim prawem jeszcze trwają, a my nie jesteśmy Duchem Świętym i nie umiemy przewidzieć, który to będzie samorząd. Logika wskazywałaby na samorząd gminny, ale czy tu logika zwycięży? Uczciwe media muszą pomóc wymóc rozwiązanie tego problemu na rządzie i parlamencie. Jeśli starostwa otrzymają ten obowiązek i pieniądze zgodnie z art. 167 konstytucji, to na pewno się z tego obowiązku prawidłowo wywiążą. Nie uczciwe jest natomiast domaganie się od kogokolwiek pracy za darmo. Brak zapłaty za pracę to chyba nawet ciężki grzech, podobnie jak samo domaganie się takiej darmowej pracy.


Małgorzata Jabłońska

Infoprzasnysz

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...