Down obok mnie…

Pod takim prowokacyjnym tytułem już po raz piąty odbył się konkurs literacki, którego patro-nat objął Mazowiecki Kurator Oświaty. Tematem prac konkursowych mogło być każde wy-darzenie, w którym brały udział osoby z zespołem Downa, a które na autorze zrobiły duże wrażenie.

Tytuł konkursu, który początkowo wywołał w nas niesmak i oburzenie, miał za zadanie zmniejszyć dystans do tego problemu. Bo celem konkursu było zahamowanie procesów wy-kluczenia społecznego osób niepełnosprawnych umysłowo, zwiększenie zainteresowania uczniów i nauczycieli problemami takich osób, poprawienie wizerunku osób z zespołem Downa.

Osoby z zespołem Downa towarzyszą nam od dawna. Świadczyć o tym może ich obecność w sztuce na przestrzeni wieków. Co ciekawe, w sztuce ich obraz wydaje się być bardzo pozyty-wny, pozbawiony wielu uprzedzeń, tak charakterystycznych dla współczesnego świata.

W kulturze Olmeków osoby z zespołem Downa uważane były za istoty nadprzyrodzone, po-chodzące ze związku kobiety i świętego zwierzęcia totemowego – jaguara. Dlatego trakto-wane były z wielkim szacunkiem i sytuowane wysoko w hierarchii społecznej.

Podobny stosunek do osób z zespołem Downa panował w starożytnym Egipcie. Egipcjanie byli przekonani, iż niepełnosprawni są takimi zgodnie z wolą bogów i zakazywano ich prze-śladowań.

Okres renesansu to powrót do antycznych poglądów na temat piękna oraz harmonii ludzkiego ciała. Nie przeszkadzało to jednak renesansowym malarzom w umieszczaniu wizerunków osób niepełnosprawnych na swoich obrazach. Artyści nadawali cechy osób z zespołem Downa zazwyczaj postaciom boskim (wśród kilku obrazów Marii z Dzieciątkiem Andrei Mantegni można zobaczyć małego Chrystusa o obliczu dziecka z zespołem Downa) lub posiadające bezpośredni kontakt z boskością (np. w obrazie Madonna Trivulzio Fra Filippo Lippi anioły mają cechy z zespołem Downa). Trudno wytłumaczyć tę fascynację, jednak można wysnuć hipotezę, że wynika ona z postrzegania takich osób jako zawsze niewinnych i o wyjątkowej naturze.

Dzisiaj o zespole Downa wiemy o wiele więcej niż Olmekowie czy renesansowi malarze. Wiedzy tej dał początek angielski lekarz John Langdon Haydon Down, który w roku 1866 wyodrębnił charakterystyczne anomalie fizykalne i objawy zachowań, opisując je jako zespół cech, które od nazwy badacza zostały nazwane zespołem Downa.

Zapewne zastanawiacie się, jacy są ludzie z zespołem Downa? Niestety odpowiedź nie należy do łatwych. To tak, jakby odpowiedzieć na pytanie jacy są ludzie?

Na szczęście są i tacy, którzy mają w sobie empatię, zrozumienie dla drugiego człowieka i chęć zmieniania świata. Mówię tu oczywiście o uczniach, którzy przystąpili do konkursu, aby wcielić się w rolę artysty malującego słowami obraz osoby z zespołem Downa. Pomogły im w tym nie tylko wyobraźnia czy doświadczenie, ale też odpowiednia literatura i filmy. Forma literacka prac konkursowych była dowolna. Dominika Krzykowska przeprowadziła wywiad z osobą z zespołem Downa, Patrycja Olewniczak i Kacper Oświeciński napisali opowiadania, Mateusz Szypulski felieton, a Maksymilian Makowski wiersz.

Uczniowie wraz z opiekunem, Moniką Szlachetką, 23 listopada uczestniczyli w uroczystej gali w Warszawie, podsumowującej konkurs. Podczas spotkania mogli przekonać się, że wielu osobom los osób z zespołem Downa nie jest obojętny. Do konkursu przystąpiło 200 uczniów z gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Wszyscy spotkaliśmy się z młodzieżą z zespołem Downa i ich bliskimi, obejrzeliśmy też film dokumentalny, w którym wystąpili, co zostało przyjęte z entuzjazmem.

Gratuluję moim uczniom i ich Rodzicom,

Monika Szlachetka

Sprawdź również

Wigilia u „Black Dragonsów”!!!

Wigilijne spotkanie zawodników, rodzin i przyjaciół Black Dragons było jednocześnie podsumowanie tegorocznej edycji projektu „Przygoda …

error: ZAKAZ KOPIOWANIA!!!!