Czy epidemia przekreśli szanse Przasnysza na 40 milionów złotych?

Koronawirus spowodował, że świat wstrzymał oddech. Nie funkcjonuje wiele punktów usługowych i handlowych, a część działa w ograniczonym zakresie. Podobnie rzecz się ma z urzędami, które przeszły na pracę zdalną. Przasnysz ubiega się obecność w III etapie konkursu o ogromne środki z Funduszy Norweskich. Pytamy o przyszłość tego programu w dobie epidemii.

 

COVID-19 wywrócił nasz świat do góry nogami, dlatego trudno się dziwić, że miał również wpływ na programy, w których miasto ubiega się o środki z zewnątrz. Jednym z nich są Fundusze Norweskie, dające Przasnyszowi szansę na pozyskanie od 3 do 10 mln euro brutto. Przypomnijmy, że gród nad Węgierką stanął w szranki z 255 polskimi miastami i zakwalifikował się do finału, zostając jednym z 54 miast, starających się o grant kolosalnej wartości. W tej chwili mamy zagwarantowane 100 tys. zł, walczymy nawet o 40 mln zł.

Aby sięgnąć po te środki, trzeba się jednak napracować. Specjalnie powołany zespół projektowy stanął przed ogromnym wyzwaniem dotyczącym opracowania strategicznych dokumentów – Planu Rozwoju Lokalnego i Planu Rozwoju Instytucjonalnego, poprzedzonych szczegółowymi diagnozami i badaniami ankietowymi. Temu miały m.in. służyć cotygodniowe spotkania z ekspertami ze Związku Miast Polskich, mającymi wspomóc nasze miasto w walce o grant wielkiej wartości. Ze staraniami miasta o fundusze miał także związek wyjazd burmistrza do Norwegii, zakończony dobrowolną izolacją, połączoną z pracą zdalną.

 

Zapytaliśmy urząd miasta o przyszłość programu norweskiego, ponieważ pierwotny termin kompletowania dokumentów wyznaczono na lipiec. W normalnych warunkach dotrzymanie terminu było zadaniem dość karkołomnym, w dobie zarazy stało się zupełnie nierealne. Na szczęście okazuje się, że harmonogram uległ zmianie.

– Termin składania kompletnych propozycji projektów został przedłużony do 31 października 2020 – poinformowała nas Barbara Chodkowska – liderka miejskiego zespołu „Rozwój Lokalny – Fundusze Norweskie”. – Nadal trwa praca nad pogłębioną diagnozą miasta. Wykorzystywane są w niej wnioski z dotychczasowych działań włączających społeczność lokalną. Sytuacja epidemiologiczna spowodowała, że zaplanowane na połowę marca i późniejsze terminy spotkania, wywiady i debaty musieliśmy przesunąć w czasie. Dzięki temu, że działania partycypacyjne rozpoczęliśmy na wczesnym etapie prac nad przygotowaniem projektu – dziś możemy ze spokojem pracować na materiale, który zgromadziliśmy. Jednocześnie w ministerstwie trwają prace mające na celu zmianę kryteriów oceny w zakresie partycypacji w projekcie.

Jak przebiegają prace w nowych, ekstremalnych warunkach? Czy w projekcie będzie można uwzględnić zmiany dotyczące nowej sytuacji gospodarczej, w której znalazł się Przasnysz?

 

– Praca nad projektem jest utrudniona, odbywa się jednak sprawnie. Osoby odpowiedzialne za projekt pracują z doradcami zdalnie za pośrednictwem poczty elektronicznej, telefonów i telekonferencji. Dodatkowy czas na przygotowanie projektu pozwala na dopracowanie diagnozy i spojrzenie na zgromadzony materiał z perspektywy obecnej sytuacji. Przesunięcie terminu daje też czas na odroczenie kolejnego etapu, czyli określenia nowej ścieżki rozwoju. W obecnej sytuacji każdy tydzień przynosi coś nowego, a planowanie jest procesem niepewnym i wymagającym. Wkrótce staniemy jednak przed  wyjątkowo trudnym momentem formułowania celów rozwojowych. Mamy nadzieję, że wkrótce sytuacja się ustabilizuje i będziemy mogli wrócić do partycypacyjnego sposobu przygotowywania projektu – mówi Barbara Chodkowska.

M. Jabłońska


 

guest
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Covid
Covid
6 miesięcy temu

Spytajcie się też o budżet obywatelski Mazowsza, czy aktualny, czy ktoś coś składa. Niby projekt obywatelski, ale nawet czytając komentarze na Info, kilka osób miało by się czym zająć …

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Covid
6 miesięcy temu

Zabawny masz nick, nie ma co.
Fundusze obywatelskie w obecnej sytuacji na pewno zostaną solidnie obcięte. Samorządy dostaną po kieszeni jak wszyscy.

Co do Funduszy Norweskich, to zupełnie inna historia. Wyznaxzona kwota musi trafić do polskich beneficjentów. Kwestią otwartą jest tylko to, kto te pieniądze dostanie. Norwegia nie może sobie powiedzieć – sorry, mamy kryzys, nie ma kasy.

Pytający
Pytający
6 miesięcy temu

Jak ma się sytuacja do głośnych informacji z lutego kiedy to pisano na portalach polskich, że Polska straci 300 mln zł bo Norwegia nie podpisze umowy z ministerstwem aby przekazać środki pieniężne z Funduszy Norweskich. Powodem miało być zagrożenie dla praworządności i upolitycznienia sądów. To będą te środki? bo może ktoś się stara z projektami, a zwyczajnie kasa nie zostanie przekazana przez konflikty „tam na górze”?

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Pytający
6 miesięcy temu

Nie, to nie są te środki.
Środki, o których piszesz, są to środki na reformę sądownictwa. I narazie tylko w tym przypadku Norwegia wstrzymała się z podpisaniem umów.

Ale jak tak dalej pójdzie, to wszystkie programy zostaną wstrzymane. Premier Norwegii to baba z jajami, a już nie raz groziła nam palcem. Swego czasu działkę na kulturę chciał „przechwycić” Glinski. A warunek jest jasny – środki mają być zarządzane przez ośrodki niezależne od władz.

Tomasz
Tomasz
6 miesięcy temu

Norwegia, kraj pomocnik narodowych socjalistów.

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Tomasz
6 miesięcy temu

Że co? Mógłbyś trochę rozwinąć wypowiedź? Bo nie łapię.

P. S. Piłsudski też był socjalistą.

Jano
Jano
6 miesięcy temu

Konkurujące miasta Polski są w podobnej sytuacji, wirus jest wszędzie, więc nie można będzie zwalić winy na szczególną sytuację w przypadku porażki.