Czy na terenie Gminnego Zakład Usług Komunalnych w Jednorożcu palą śmieci?

Mieszkańcy Jednorożca zwrócili się do nas z prośbą o pilną interwencję w sprawie spalania odpadów na terenie jednego z gminnych obiektów, gdzie na oczach przechodniów mają płonąć kanapy, szafy i krzesła. Mieszkańcy czują się bezsilni, ponieważ niezgodny z prawem, zagrażający zdrowiu proceder trwa ich zdaniem całymi miesiącami i odbywa się za przyzwoleniem kierownika oraz włodarza gminy. Wójt Krzysztof Iwulski tłumaczy, że żaden sygnał o nieprawidłowościach do niego nie wpłynął.

Według mieszkańców do regularnego spalania śmieci ma dochodzić w godzinach pracy urzędników, tuż obok biura kadry zarządzającej. Stąd łatwo wysnuć wnioski, że dzieje się to za sprawą kierownictwa GZUK.

Od kilku miesięcy pracownicy referatu Gminnego Zakładu Usług Komunalnych w Jednorożcu przy ulicy Zielonej 30 z polecenia kierownika i za przyzwoleniem wójta palą zebrane z terenu gminy hałdy odpadów wielkogabarytowych (kanapy, szafy, krzesła itp.). Proceder ten odbywa się na oczach przechodniów, w godz. 7:00 – 15:00 na terenie referatu, na środku placu, obok biura kadry zarządzającej, w sąsiedztwie domów mieszkalnych – alarmują jednorożanie.

Co więcej, do nielegalnego procederu ma dochodzić mimo wyraźnych sprzeciwów mieszkańców i uwag jednego z radnych, które mają pozostawać bez odpowiedzi. Odpady wielkogabarytowe są zdaniem mieszkańców traktowane również jako materiał opałowy, łącząc „utylizację” z funkcją grzewczą.

 „Skandaliczne łamanie prawa”

– Materiałem opałowym do ogrzewania biura i pomieszczeń socjalnych są elementy powyższych odpadów. Mieszkańcy i radny wielokrotnie zwracali uwagę i stanowczo wyrażali swój sprzeciw wobec zatruwania okolicy, lecz bezkarni włodarze wszelkie uwagi ignorują – donoszą.

Zwracają także uwagę, że sprzyjające ochronie środowiska działania, prowadzone przez gminę, stoją w sprzeczności z praktyką.

Paradoksem jest, że w dniu 19.09.2019 r. na sesji Rady Gminy, wójt informuje mieszkańców o podpisanym porozumieniu z WIOŚ w sprawie ustalonych zasad wspólnej realizacji programu Czyste Powietrze, a w tym samym czasie jego pracownicy „ekologicznie” utylizują śmieci. Karygodne jest, aby organ, na który nałożony jest obowiązek sprawowania kontroli nad przestrzeganiem i stosowaniem przepisów ochrony środowiska, świadomie dopuszczał się skandalicznego łamania prawa – piszą mieszkańcy, powołując się na art. 379 ustawy Prawo ochrony środowiska.

Od siebie dodajmy, że spalanie odpadów to cios wymierzony w zdrowie każdego z nas, a takie działanie podlega sankcjom karnym. Spalanie śmieci, np. starych mebli, możemy poznać po charakterystycznym, śmierdzącym dymie – jest on czarny lub ciemno zabarwiony. Za dym odpowiedzialne są substancje, które zostały wykorzystane w procesie produkcji. Są to m.in. barwniki, utwardzacze, a także rozmaite związki chemiczne. Podczas ich spalania do powietrza uwalniane są furany i dioksyny, które stanowią śmiercionośne zagrożenie dla nas wszystkich.

 Areszt lub grzywna

Za spalanie odpadów grozi areszt, mandat lub grzywna. Mówi o tym Ustawa o odpadach, a konkretnie art. 191: „Kto termicznie przekształca odpady poza spalarnią odpadów, podlega karze aresztu albo grzywny.” Najmniej dotkliwą z kar jest mandat wynoszący do 500 złotych, ale sąd może nałożyć grzywnę wynoszącą dziesięciokrotność tej sumy (5 tys. zł) lub zarządzić areszt.

Do zawiadomienia, które wpłynęło do naszej redakcji, mieszkańcy dołączyli zdjęcia. Widzimy na nich odpady gabarytowe spowite mgłą czarnego dymu.

W związku z tym zwróciliśmy się do wójta Krzysztofa Iwulskiego z prośbą o udzielenie pilnych wyjaśnień w przedmiotowej sprawie. Chcieliśmy wiedzieć, czy prawdą jest, że do spalania odpadów dochodzi z polecenia kierownika oraz za przyzwoleniem wójta, a jeśli nie, czy osoby odpowiedzialne poniosą konsekwencje swoich działań. Jakie to będą konsekwencje? – pytaliśmy.

 „Rozeznałem sprawę. To pomówienie”

Jak zapewnił nas wójt, tego typu proceder jest niezgodny z prawem, ale nie miał wiedzy na temat jego istnienia, ponieważ nikt dotychczas nie zwracał się do niego z tym problemem.

– Wypalanie jakichkolwiek śmieci jest niedopuszczalne i spotkałoby się z ostrą reakcją z mojej strony – zapewnił Krzysztof Iwulski. Jak dodał, zażądał w tej sprawie wyjaśnień od kierownika Gminnego Zakładu Usług Komunalnych, który oznajmił, że w sąsiedztwie odpadów gabarytowych paliło się ognisko, w którym opalano kołki przeznaczane na ogrodzenie.

W rozmowie z nami Krzysztof Iwulski dowodził, że z jego wiedzy wynika, że była to pojedyncza sytuacja i nie jest prawdą, że do spalania czegokolwiek na terenie GZUK dochodziło przez dłuższy czas. W związku z tym uznaje doniesienie za pomówienie.

– Z informacji uzyskanych od kierownika Gminnego Zakładu Usług Komunalnych wynika, że w pobliżu przechowywania odpadów gabarytowych miało miejsce palenie ogniska w związku z opalaniem kołków przeznaczonych na ogrodzenie, co znacznie poprawia ich trwałość – zreferował wójt.

Jak zapewnił, przeprowadził inspekcję na miejscu i nie stwierdził nieprawidłowości w Punkcie Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych.

 Jakie kroki włodarz zamierza podjąć w tej sprawie?

– W związku z tym, że wykonywanie tych czynności na terenie GZUK może niepokoić mieszkańców, wydałem całkowity zakaz prowadzenia tego typu prac – odparł Krzysztof Iwulski.

Zapewnił także, że jeśli podobna sytuacja będzie miała miejsce ponownie i otrzyma takie zgłoszenie, natychmiast uda się na miejsce i wobec sprawców niedopuszczalnych zachowań wyciągnie konsekwencje.

Skontaktowaliśmy się również z Tadeuszem Niestępskim, kierownikiem Gminnego Zespołu Usług Komunalnych, który stanowczo zaprzecza, aby na terenie przy ul. Zielonej dochodziło do spalania odpadów. Ze względu na zaistniałą sytuację, dotyczącą opalania kołków, pracownicy otrzymali jednak całkowity zakaz używania otwartego ognia na terenie bazy, co powinno uspokoić mieszkańców.

Na koniec dodajmy, że jeśli ktokolwiek ma podejrzenia dotyczące spalania odpadów, powinien powiadomić policję. Funkcjonariusze mają możliwość weryfikacji prawdziwości doniesienia, nawet kiedy odpady zostaną ugaszone i znajdują się na prywatnej posesji. Taki proceder nie pozostanie bez reakcji stróżów prawa.

M. Jabłońska

guest
10 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Edi
Edi
1 rok temu

No tak jest zdjęcie, są dowody…
Ale co z tego jak zawsze muszą być głupie tłumaczenia.
Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd!

Xyz
Xyz
1 rok temu

Opalanie kołków.. A to ciekawe , od kiedy kołki maja sprężyny ???

Marek
Marek
1 rok temu

Jeśli złapią cię za rękę to mow, że to nie Twoja ręka!

Twarde dowody w postaci zdjęć, a odpowiedzialni za ten bajzel palą głupa.
Ludzie, jak teraz zamierzacie egzekwować właściwe zachowanie od mieszkańców, skoro sami odstawiacie takie numery? Wstyd, naprawdę wstyd.

Darek
Darek
1 rok temu

Pomysły mądrego Tadzia

Polo
Polo
1 rok temu

W Sierakowie na strefie co noc palą plastyki i też nikt nie widzi

gmkkfg
gmkkfg
odpowiada  Polo
1 rok temu

gdzie?

Tadziu
Tadziu
1 rok temu

Chłopaki musieli podtrzymywać czymś ogień przy „opalaniu kołków” a wersalki były pod ręką

Kam
Kam
1 rok temu

Zgłosić gdzieś do wyżej niech im przywalą karę. A kierownikowi jakąś grzywnę.

Andrzej
Andrzej
1 rok temu

Wystarczy tylko zapytać ludzi, którzy odrabiali tam godziny … W styczniu już była wielka sterta resztek łóżek

Marek
Marek
1 rok temu

Jeżeli ktokolwiek, cokolwiek wypala to się zgłasza do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a nie do Wójta czy na Policję. Tym bardziej, że wynajmujący, który dopuszcza się tego czynu jedynie zostanie upomniany przez powyższe instytucje. Ewentualnie bezpośrednio złożyć zawiadomienie bezpośrednio do Prokuratury (NIE na Policję !). Myślę, jednak że WIOŚ byłby najskuteczniejszy, bo tu zostanie również ukarany administrator nieruchomości, czyli w tym przypadku Gmina, która nic z tym nie robi.