Czy kilkusetletni wiąz w gminie Przasnysz przetrwa?

Na terenie Szli stoi pomnikowy wiąz pamiętający czasy, których nie sięgają wspomnienia najbardziej długowiecznych z ludzi. W jego potężnych konarach tkwią stulecia historii oraz bezcenne przyrodnicze dziedzictwo. Niestety drzewo atakują szkodniki, które mogą doprowadzić do jego unicestwienia. Czy znajdzie się ratunek?

 

Szla jest wsią położoną między Jednorożcem a Przasnyszem, w pobliżu Puszczy Kurpiowskiej. Osadnictwo w Szli, o czym świadczą stanowiska archeologiczne, sięga epoki kamienia łupanego. W średniowieczu wieś była własnością książęcą, potem szlachecką. Do 1864 roku była to wieś rządowa, następnie ziemia została uwłaszczona i Szla stała się samodzielną wsią należącą — nie, jak obecnie do gminy Przasnysz — ale do nowo utworzonej gminy Jednorożec.

Zapewne te czasy pamięta wiąz rosnący na jednej z prywatnych posesji, który dożył godnego wieku, ponieważ liczy sobie kilkaset lat. Długowieczność drzewa potwierdza nie tylko jego pomnikowa wielkość, ale i sami mieszkańcy przez pokolenia przekazujący sobie wspomnienie, że pod tym już wówczas rozłożystym drzewem biesiadowali żołnierze w okresie I wojny światowej.

W 1915 r. w Szli doszło do intensywnych działań wojennych, podczas których spalono 58 gospodarstw. Wiąz, choć pamięta pożogę, ocalał i żyje do dziś. Jest jednak ważny problem, na który uwagę zwrócili nam właściciele posesji, na której rośnie drzewo, doceniający jego majestat. Co roku wiąz atakują nieprawdopodobne ilości mszyc, które powodują, że choruje, co może doprowadzić do jego obumarcia.

Sami nie są jednak w stanie poradzić sobie z problemem, ponieważ drzewo ma kilkadziesiąt metrów wysokości. Za naszym pośrednictwem zapytali, czy gmina Przasnysz, nie zechciałaby pomóc w jego ratowaniu, np. organizując oprysk przeciw insektom.

Istnieją dziś techniczne możliwości wykonania zabiegu zwalczania szkodników nawet w tak trudnym przypadku. Nie należą do odosobnionych sytuacje kiedy pryska się całe lasy.

Zabieg mógłby zostać wykonany z drona, może pomogłoby Nadleśnictwo Przasnysz lub strażacy? Właściciele posesji zgadzają się na ustanowienie drzewa pomnikiem przyrody, chcą jednak wiedzieć, czy gmina Przasnysz widzi możliwość objęcie go tą formą pomocy? Z racji faktu, że na naszym terenie nie ma zbyt wielu tak cennych drzew, udaliśmy się do wójt gminy Przasnysz Grażyny Wróblewskiej z prośbą o pomoc.

Wójt nie tylko wiedziała o istnieniu wiązu, ale również doceniła fakt, że mieszkańcy, mimo licznych uciążliwości, uszanowali wartość pomnikowego drzewa. Zadeklarowała także pomoc w jego ratowaniu.

– Wiąz najprawdopodobniej rozpościera się na granicy dwóch działek. Trzeba sprawdzić na podkładach geodezyjnych, czy znajduje się na jednej posesji, czy dwóch. W następnej kolejności gmina poszuka dendrologa (specjalisty zajmującym się specjalistycznym badaniem drzew — przyp. red.). Jeśli dendrolog oceni, że jest to cenny okaz — a osobiście uważam, że tak jest, bo obserwuję to drzewo od wielu lat — wtedy obejmiemy je ochroną jako pomnik przyrody, a gmina będzie mogła zgodnie z prawem dokonywać zabiegów — zapowiedziała wójt gminy Przasnysz.

To doskonałe wieści, świadczące o przyrodniczej wrażliwości władz gminy, pozwalające mieć nadzieję, że drzewo przetrwa, a jego pięknem cieszyć się będą kolejne pokolenia.

M. Jabłońska


 

guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
rob
rob
4 miesięcy temu

Popieram , przyrodę trzeba szanować, aby te procedury nie trwały zbyt długo

Magda
Magda
4 miesięcy temu

Przepiękne drzewo. Mam nadzieję, że szybko mu pomogą.