Co się dzieje z drzewami w Przasnyszu? Wracamy do tematu.

Po wielu perypetiach udało nam się uzyskać komentarz burmistrza do problemu okaleczonych drzew, który sygnalizowaliśmy tutaj: Co się dzieje z drzewami w Przasnyszu?

Chcieliśmy wiedzieć, czym spowodowana była tak drastyczna skala cięć drzew rosnących przy ul. Orlika, Zawodzie i 3 Maja. Okazuje się, że zamach na miejską zieleń to zdaniem burmistrza „cięcia techniczne”. – Wzdłuż ciągów komunikacyjnych przeprowadzone zostały cięcia techniczne drzew. Drzewostan przy ul. Orlika, Zawodzie i 3 Maja poddany został takim zabiegom, a jego celem było zwiększenie bezpieczeństwa uczestników ruchu – zarówno pieszych, jak i zmotoryzowanych – wyjaśnił burmistrz Waldemar Trochimiuk. Co ciekawe, przy ulicy Zawodzie redukcja koron szpaleru drzew nastąpiła tylko po jednej stronie ulicy. Urzędnicze umysły najwidoczniej uznały, że przycinka po przeciwnej stronie jezdni bezpieczeństwa nie poprawi. I jest to powód do radości – spowodowało to ocalenie choć części drzewostanu.

Drzewa uschnięte zostawiają w spokoju

Trudno ponadto zrozumieć, dlaczego dokonano ogłowienia zdrowych drzew, natomiast drzewa kompletnie suche, stoją w przestrzeni miejskiej przez nikogo nie niepokojone. Uschnięte pnie i gałęzie stwarzające realne, a nie wyimaginowane zagrożenie, znajdują się przy ul. Makowskiej i Szosie Ciechanowskiej. Najwidoczniej ich wycięcie, zdaniem burmistrza, nie poprawi „bezpieczeństwa uczestników ruchu – zarówno pieszych, jak i zmotoryzowanych”. My z kolei uważamy, że nawet jeśli miasto nie jest zarządcą tych dróg, wystąpienie z wnioskiem o pilną wycinkę jest konieczne, bo w razie runięcia któregoś z nich, ofiarą prawdopodobnie będzie mieszkaniec Przasnysza. I to na rozwiązaniu tej kwestii powinni skupić się nienasyceni drwale, nie zaś na Bogu ducha winnej, zdrowej roślinności.

Rozstrzygnie starosta

W imieniu własnym oraz naszych Czytelników dopytywaliśmy, dlaczego redukcja koron drzew była aż tak radykalna, że doprowadziła do ich nieodwracalnego uszkodzenia. Zdaniem naszym oraz wielu mieszkańców, skala cięć spowodowała naruszenie art. 87. a ustawy o ochronie przyrody i zaburzyła statykę drzew, co spowodowało, że dopiero teraz mogą stanowić zagrożenie. Burmistrz stwierdził jednak, że jego zdaniem przepisów nie naruszono. Kwestia ta stanie się niebawem przedmiotem rozstrzygnięcia starosty przasnyskiego, ponieważ to on – zgodnie z prawem –  sprawuje nadzór nad zielenią rosnącą na terenie nieruchomości, będących własnością gminy. Nasz czytelnik skierował już do władz powiatu stosowny wniosek.

– Wniosek rozpatrzy uprawniony w zakresie ochrony środowiska pracownik wydziału. Starosta nie może wypowiadać się w meritum sprawy, gdyż swoje uprawnienia w tym zakresie scedował na Wydział Ochrony Środowiska. Nie może zatem ingerować w poszczególne sprawy, gdyż mogłoby to nosić znamiona stronniczości. Starosta, rozumiany jako organ, ma oczywiście kompetencje w tym zakresie. – tłumaczy Sławomir Czaplicki rzecznik starostwa powiatowego w Przasnyszu.

 „Nie jestem gospodarzem jestem Burmistrzem”!

Zapytaliśmy Waldemara Trochimiuka, czy z racji zajmowanego stanowiska jest władny wpłynąć, aby w przyszłości nie dochodziło do ogławiania drzew, co wyszłoby na dobre i ludziom, i miejskiej zieleni. – Jestem władny – padła odpowiedź. Ponadto Waldemar Trochimiuk pouczył nas, że nie jest gospodarzem miasta, tylko „Burmistrzem”. I wyjątkowo (w tym przypadku) trudno się z nim nie zgodzić. Gospodarz miasta doprowadziłby do wycinki drzew uschniętych, zaś te zdrowe pozostawił w spokoju. Niestety, absurdalne decyzje powodują, że wióry lecą zupełnie nie tam, gdzie trzeba.

Armagedon nie ustaje nawet w okresie ochronnym ptaków

Okres pomiędzy 1 marca, a 15 października to okres lęgowy ptaków, czyli czas, w którym ptaki dobierają się w pary, składają jaja i wychowują młode. Jest to też czas specjalnej ochrony ich siedlisk i miejsc gniazdowania, czyli – bardzo często – drzew. Tymczasem, w ubiegłym tygodniu z przestrzeni miejskiej zniknęły (tym razem zupełnie) kolejne trzy zdrowe i piękne drzewa rosnące przy ul. Żwirki i Wigury, w okolicach szkoły podstawowej nr 1. Co najciekawsze, burmistrz zgadza się z naszym stwierdzeniem, że drzewa przyczyniają się do ograniczania zanieczyszczeń powietrza, w związku z czym powinniśmy szczególną opieką otaczać zieleń rosnącą w przestrzeni miejskiej. Dlaczego zatem roślinność ginie z niej w zastraszającym tempie?

Żenująca wizytówka Przasnysza widoczna z drogi krajowej. Zarośnięte bagno na tle kikutów drzew. To miejsce powinno być chlubą naszego miasta.
Ul. Żwirki i Wigury dziś.
Burmistrz zgodził się, że powinniśmy szczególną opieką otaczać zieleń rosnącą w przestrzeni miejskiej.
Ul. Żwirki i Wigury dziś.
Ul. Żwirki i Wigury dawniej.
Suche drzewo przy ul. Szosa Ciechanowska. Czekamy aż spadnie komuś na głowę.
Uschnięte drzewa przy ul. Makowskiej. Niebawem na Dni Przasnysza będą zmierzać tędy tłumy.
Po co wygolono zdrowe drzewa?
Tzw. cięcia techniczne przynoszą opłakane skutki.

Małgorzata Jabłońska red. Infoprzasnysz


Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...