Bochenek chleba za 10 zł, mięso droższe o 40 proc.?

Tak brzmią zapowiedzi Związku Zawodowego Rolników Rzeczypospolitej „Solidarni”. Za wszytko odpowiedzialna jest tegoroczna susza. Wyjątkowo suche i gorące lato nie sprzyjało uprawom. Rolnicy mówią o prawdziwej katastrofie i apelują do rządu o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej – czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Federacja rolna wystosowała właśnie pismo do premiera i ministra rolnictwa, apelując o podjęcie szybkich i radykalnych kroków. Zdaniem Związku Zawodowego Rolników Rzeczypospolitej „Solidarni” bochenek chleba może już niedługo kosztować nawet 10 złotych. Afrykański pomór świń, likwidacja hodowli  i wybijanie zwierząt przełoży się z kolei na wzrost cen mięsa sięgający nawet 30-40 proc.

– Ceny niektórych produktów skoczą nawet o 80 proc. Już dziś drożeją te pochodzenia zwierzęcego, ze względu na koszt produkcji pasz. Cena zbóż rośnie, a to przełoży się na ceny produktów spożywczych – Tłumaczy DGP Marcin Bustowski, przewodniczący Związku Zawodowego Rolników Rzeczpospolitej „Solidarni”. – Giełdowa cena pszenicy od maja do dziś wzrosła o około 200 zł za tonę, a to oznacza 38-proc. podwyżkę. Szacujemy, że cena bochenka chleba już niebawem sięgnie 8-10 zł. To samo będzie z drobiem, wieprzowiną i wołowiną, która zdrożeje radykalnie, o 30-40 proc., bijąc konsumenta po kieszeni. Pośrednicy i importerzy będą robić na tym interes, importując mięso z Ameryki Południowej, pszenicę z Ukrainy, a w tych krajach nie przestrzega się norm bezpieczeństwa żywnościowego, którym jesteśmy obwarowani przez UE w Polsce – dodaje Bustowski.

Rolnicy podkreślają, że straty z powodu suszy w Niemczech wyceniono na ok. 5 mld zł, a w Polsce sytuacja jest znacznie gorsza. Eksport pszenicy powoduje, że w sklepach może wręcz zabraknąć chleba. – Mamy sygnały, że pszenicy brakuje, bo wyjeżdża ona za granicę, a to oznacza, że chleb nie tyle będzie droższy, ile po prostu może go nie być – mówi Marcin Bustowski.

Nie ma wątpliwości, że czekają nas podwyżki cen pieczywa i mięsa. Czas pokaże czy będą aż tak dotkliwe, jak szacuje jedna z rolniczych organizacji. Niestety dane dotyczące suszy, pochodzące z Ministerstwa Rolnictwa, do którego zaczęły spływać protokoły komisji szacujących straty, nie napawają optymizmem.

Tegoroczna susza spowodowała szkody w plonach przekraczające 2 mld złotych. Klęską dotkniętych jest ok. 2,5 mln hektarów upraw i ponad 147 tys. gospodarstw rolnych.

Według wstępnych danych resortu rolnictwa na dzień 16 sierpnia, szacunkowa wartość strat rolniczych w Polsce wynosi 2 mld 15 mln zł. Nie są to jednak dane ostateczne, gdyż jedynie nieco ponad 10 proc. komisji szacujących straty przekazała swoje dane do ministerstwa.

Poszkodowanych przez klęskę jest 147,1 tys. gospodarstw. Uszkodzenia upraw odnotowano na powierzchni 2 mln 582 tys. hektarów. W tym ponad 227 tys. hektarów upraw zostało zniszczonych w ponad 70 procentach.

Niedobór wody najbardziej dał się we znaki w Wielkopolsce, gdzie szkody powstały na powierzchni 625,6 tys. ha, w woj. warmińsko-mazurskim – 487,9 tys. ha oraz zachodniopomorskim – 423 tys. ha. Najmniej ucierpiało województwo pomorskie.

Dotychczas stosunkowo nieduże straty wykazano w woj. mazowieckim. Obecnie zniżki plonów w naszym województwie dotyczą powierzchni ok. 6,5 tys. ha, a poszkodowanych jest 559 gospodarstw. Nie ma jednak powodów do radości, ponieważ resort rolnictwa nie ma jeszcze kompletu danych z Mazowsza. Nie wszystkie komisje ds. szacowania strat zakończyły prace. Ministerstwo jest w posiadaniu danych z zaledwie kilku z 283 mazowieckich komisji.

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski poinformował, że resort czeka na protokoły z szacowania strat, by rozpocząć wypłacanie pomocy rolnikom. Szef resortu rolnictwa chce, aby taka pomoc mogła rozpocząć się już na początku września. Będą mogły z niej skorzystać gospodarstwa, których straty przekraczają 30 proc. Na ten cel rząd chce przeznaczyć 800 mln zł.

oprac. Małgorzata Jabłońska

Źródło Gazeta Prawna
Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...