14 Syberyjski w Ornecie

W ostatnią sobotę sierpnia GRH 14 Pułk Strzelców Syberyjskich z Przasnysza pojechała do Ornety. Po załadowaniu pułkowego dobytku do busa, ruszyliśmy w trzygodzinną podróż. Jak to czasem bywa, po paru minutach błądzenia po Ornecie, dotarliśmy na miejsce i rozbiliśmy obozowisko.

Byli tam już rekonstruktorzy z Wileńskiego Muszkieterskiego Pułku z nieodległego Lidzbarka, GRH Allenstein z Olsztyna, rekonstruktorzy Armii Czerwonej, a także goście z zagranicy. Z Bagrationowska przyjechał 7 Jegerski Pułk, rozstawiając swoje namioty obok naszych. Miejsce spotkania było położone tuż obok jeziora, dodawało to nieco uroku naszym obozowiskom. Organizatorzy przygotowali parę wybuchowych i efektownych niespodzianek dla publiczności. Muszkieterzy co i rusz dawali ognia ze skałkówek i małej armatki, krasnoramiejcy pływali pontonem po jeziorze strasząc kaczki i rodzinkę łabędzi. Smakowite zapachy dochodziły z muszkieterskiego obozu, gdzie w kociołku gotowała się kasza.
Były i dwie inscenizacje, w pierwszej zaprezentowano atak żołnierzy radzieckich na umocnione pozycje Wehrmachtu. W akcji zaprezentował się wóz pancerny, moździerz i broń maszynowa. Doszło też do niezaplanowanej kąpieli w jeziorze, jeden z radzieckich zwiadowców źle obliczył długość skoku i chlupnął tuż przy brzegu do wody. Potyczka zakończyła się zwycięstwem czerwonoarmistów, a na zakończenie obie strony zgodnie i w przyjaźni zaprezentowały się publiczności.
Następnie zaprezentowano czasy napoleońskie, jegrzy i muszkieterzy zaprezentowali stosowaną podówczas taktykę, komendy, szyki wojska, i zasady walki. Broniący się „Francuzi” gęsto ostrzeliwali się z muszkietów i armaty, kładąc trupem nacierających. W końcowej scenie doszło do walki wręcz, w której górę wzięli odtwarzający stronę rosyjską.
Po zakończeniu pokazów spora część uczestników połakomiła się na kaszę wydawaną przez wileńskich muszkieterów. Była bardzo smaczna, musimy i my kiedy spróbować ugotować ten rodzaj kaszy podczas naszych wyjazdów.

Wieczorem, wiadomo, brać rekonstruktorska spotkała się przy ognisku, gdzie wymieniano się wiadomościami, ploteczkami i co tam jeszcze kto miał do powiedzenia. Niektórzy zasiedzieli się bardzo długo w noc, niemniej nad ranem prawie wszyscy stawili się na miejsce gdzie stały obozowiska. Organizator zapewnił obiad, nasza grupa przygotowała kociołek kaszy z warzywami i mięsem, i po paru kolejnych godzinach rozmów, zwinięciu obozu, wyjechaliśmy z gościnnej Ornety. Wracając do domu nieco zboczyliśmy, pojechaliśmy odwiedzić cmentarz jeńców wojennych z I Wojny Światowej, położony tuż obok Lidzbarka Warmińskiego. Następnie ruszyliśmy do Przasnysza, i późnym popołudniem wróciliśmy do domów.

Jak donieśli pułkowi kronikarze, była to 100 impreza w której braliśmy udział. Warto było zapracować na taki wynik, mamy nadzieję, że zwielokrotnimy liczbę owych „setek” w naszym dorobku. Zatem do zobaczenia na następnej rekonstrukcji czy inscenizacji.


Mariusz Mocek



Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...